Życie za Bugiem

Pierwsze dni na Ukrainie minęły na zachwycaniu się życiem codziennym zabużan, ich tradycjami i gościnnością. Gospodarka konna, brak dróg asfaltowych, skromne warunki życia, ale jednocześnie barwna religijność zrobiły na mnie największe wrażenie. Mieszkańcy okazali się być najlepszymi przewodnikami, po przywitaniu się od razu zapraszali na čaj, bez zastanowienia udzielali odpowiedzi na nasze najgłupsze pytania i opowiadali najciekawsze historie. Dowiedzieliśmy się m.in. dlaczego drogi na mapach są, a w rzeczywistości ich nie ma, jakie ryby są tu najsmaczniejsze i dlaczego wszystkie groby na cmentarzu ustawione są w jednym kierunku.

Dodatkowo trafiliśmy w czasie, kiedy wsie wyglądały szczególnie malowniczo. Na Wielkanoc odmalowuje się bowiem płoty i framugi okien, a obficie kwitnące jabłonie i wiśnie dodawały tym zagubionym miejscom dodatkowego uroku. Ponadto, ze względu na obchody Niedzieli Przewodniej, wszystkie przydrożne kapliczki i cmentarze mieniły się ferią barw. Ale o tym w następnym poście.

IMG_4555

IMG_4552

IMG_4510

 

IMG_5202

IMG_5280

IMG_5097