W Malezji nadal jemy

Przelecieliśmy do Malezji i temat jedzenia nie ustał, a wręcz przybrał na sile. W zasadzie przyćmił wszystkie atrakcje i zdominował wybór kolejnych ;) Jemy tutaj cały czas, a jak nie jemy, to zastanawiamy się, czy nam smakowało i co byśmy zjedli w następnej kolejności. Pierwszego dnia na wyspie Penang spróbowaliśmy 12 różnych potraw – całkiem jak na Wigilię! Zakochaliśmy się w kuchni malezyjskiej na zabój i wychodzi na to, że nie tylko my. Tu wszyscy mówią o jedzeniu. Pytasz – co tam ciekawego w Georgetown, warto jechać? I dostajesz odpowiedź, że najlepsze kurze łapki w Kedai CF. Według nas sukces tutejszej kuchni tkwi w tym, że wszechobecne są trzy różne rodzaje kuchni – malajska, hinduska i chińska i ta mieszanka nigdy się nie nudzi. Możesz na śniadanie złapać roti canai u Malaja, w ciągu dnia nasi goreng (ryż smażony) u Chińczyka, a wieczorem iść na ucztę do Hindusa. A następnego dnia zacząć od Hindusa itd. W zasadzie jak się dziś zastanowiłam co byśmy zjedli po powrocie do ojczyzny, to wychodzi, że nasi goreng ;)

malaysia

No ale nie przyjechaliśmy (wbrew pozorom) tylko jeść, więc kilka zajawek o tym, gdzie obecnie już byliśmy i o czym będą kolejne wpisy. Zwiedzanie Malezji zaczęliśmy od Kuala Lumpur. Oczywiście widzieliśmy Petronas Towers, oczywiście widzieliśmy wieżę telewizyjną, przeszliśmy słynną ścieżką Bintang, po czym zahaczyliśmy o Chińczyka. Dry bee hoon był smaczny, warto było przyjechać.

IMGP3342

Z Kuala Lumpur nocnym pociągiem przejechaliśmy na północ do Penang. Transport był mega lokalny, do tego całą noc świeciło się światło skutecznie utrudniając sen tym bez zaślepki, klimatyzacja chłodziła na pełen wicher, a połowa wagonu chrapała. Ale podróż ok – pociąg spóźnił się 2h, więc dojechaliśmy wyspani. W Georgetown, głównym mieście wyspy, bardzo przyjemnie zaczęliśmy pobyt od hinduskiej knajpy, po czym korzystając z ładnej pogody poszliśmy na podbój miasto. To bardzo klimatyczne miejsce, stare kolorowe domy przenikające się dzielnice o różnym charakterze, piękne świątynie buddyjskie i hinduistyczne. Z pewnością napiszemy o Georgetown więcej po powrocie.

IMGP3662

IMGP4470-1

 IMGP3690

Wyspa Penang ma  też wiele atrakcji poza miastem, ale ze względu na ulewę nie do wszystkich planowanych udało nam się dotrzeć. Z udanych najlepiej wspominamy wizytę w Tropical Spice Garden, ale to wiadomo – przyprawy, więc blisko jedzenia ;)

IMGP3893 

Z Penang przenieśliśmy się zobaczyć plantacje herbaty w Cameron Highland, ale o tym cudownie zimnym i deszczowym miejscu już kolejnym wpisie.