MoMA – obecność obowiązkowa

Wyszliśmy z MoMA i nie mogliśmy skończyć rozmawiać. Świetne! Niesamowite! Ciekawe! Super przygotowane! A następnego dnia poszliśmy do Guggenheima i staliśmy dłużej w kolejce niż oglądaliśmy ekspozycję…

_IGP1248

Im dłużej podróżujemy tym bardziej przestajemy być igrorantami sztuki. Dlatego odwiedzenie największego na świecie Muzeum Sztuki Nowoczesnej (MoMA) było obowiązkowym punktem naszej wizyty w mieście i znalazło się oczywiście na naszej Bucket List.

Do MoMA wybraliśmy się w ramach Free Friday Night. Stwierdziliśmy, że damy radę postać w kolejce nawet jeśli to będzie miało trwać dwie godziny, a jeśli tłumy będą nam za bardzo przeszkadzać, to kolejnym razem przyjdziemy o zwykłej porze. To niesamowity przywilej przebywania dłużej w jednym miejscu!

Zjawiliśmy się na miejscu o czasie, ale w poszukiwaniu końca kolejki obeszliśmy budynek z trzech stron. Ku naszemu zdziwieniu kolejka szła jednak dość szybko. Na tyle szybko, że Asia zagapiła się robiąc foty, a Ufal w międzyczasie był już prawie w środku ;)

_IGP0810

 

Jako że zaczęliśmy od góry, gdzie są topowe pozycje, pierwsze wrażenie jest nieco przyćmione olbrzymią ilością ludzi wokół.  Kiedy wykazałam zainteresowanie tłumem ludzi z iphonami pstrykających zdjęcie jednemu z najważniejszych dzieł w MoMA, ochroniarz, który stał przy obrazie zapytał mnie po co ich uwieczniam. Odpowiedziałam, że tutaj jest taki klimat oddaje atmosferę miejsca, w jakiej jestem, w jakiej tą sztukę odbieram. “To nieuczciwe wobec nas – tworzących MoMA i wobec sztuki. Przecież tak jest tylko przed 4 godziny w tygodniu”. Hm, przekonał mnie, żeby się delektować po co przyszłam.

_IGP1130

 

Przejdźmy jednak do ekspozycji, która jest NIESAMOWITA! Wszystko to, o czym uczyłam się na historii sztuki nagle jest w jednym muzeum! Picasso, Klimt, Munch, Warhol, Rousseau, Klee, Chagall, Miro… W Europie podróżujemy po różnych krajach w poszukiwaniu tych nazwisk.

_IGP1048

_IGP1114

_IGP0995

 

Muszę też przyznać, że chyba pierwszy raz w życiu podobało mi się chodzenie po muzeum z audio przewodnikiem. Bardzo ciekawe są nagrania do posłuchania przed obrazami. W naszych muzeach byłyby to jakieś wywody z kosmosu. Tutaj najpierw jest wytłumaczone co widać na obrazie (czasem trudno wpaść na ten pomysł), a potem możliwe interpretacje. Na przykład “panny z Awinionu” Picassa – “obraz przedstawia kobiety, właściwie prostytutki pozujące nago. Wbrew pozorom najciekawsza jest ta, którą widać w prawym górnym rogu obrazu, tak ta z tą pokrzywioną twarzą. To największe osiągnięcie Picassa – kubizm. Obraz jest niesamowity także z innego powodu. Zobacz – te kobiety prawie wychodzą z niego, stoją tak nagie i tak blisko jakby miały zapytać – tego chciałeś?”

_IGP1010

Albo o Klimcie: “Klimt na tym obrazie przedstawia kobietę w ciąży i to jeszcze z widocznymi piersiami. Przecież dla tamtejszego środowiska wiedeńskiego kobiece ciało to był temat tabu. Ależ oni musieli być w szoku jak to zobaczyli!”

 

W miarę jak schodziliśmy na dół, w stronę ekspozycji czasowych tym więcej emocji. To nad czym dyskutowaliśmy z Ufalem tak długo, że niemal nie przejechaliśmy naszej stacji metra, to sztuka nowoczesna. Wiele projektów było dla nas zupełnie niezrozumiałych, nieciekawych lub obrzydliwych. A niektóre zawierały nawet wszystkie te cechy. Zastanawialiśmy się dlaczego się tak dzieje… Doszliśmy do wniosku, że teraz każdy może publikować i wysyłać w świat swoją sztukę. Kiedyś musiała być ona zrozumiałą / atrakcyjna przynajmniej dla wydawcy, a jeśli ten nie chciał jej przyjąć to można było otrzymać informację zwrotną co było rozwijające dla artysty – albo kształtowało jego styl albo wzmacniało. Teraz puszczamy w świat często bezkrytycznie materiały, wytwory naszej wyobraźni.

_IGP0858

_IGP1173

 

Większą część muzeum zwiedzaliśmy z Ufalem osobno, ale podsumowując prace, których nie znaliśmy obydwoje wskazaliśmy jedną artystkę. Jej fotografie oddają atmosferę codziennego życia w Nowym Jorku. Pochodzącą z Brooklynu Helen Levitt jako jedna z pierwszych przeszła z fotografii czarno-białej na kolorową. Potrafiła  uchwycić niesamowite momenty, ruch, mimikę i kontekst zwyczajnych scen. No mistrzyni. Musicie to zobaczyć.

 

Podsumowując bardzo warto iść do MoMA. Pół dnia to zdecydowanie za mało, ale od całego dnia lepsze będą dwie połówki. Wtedy można pogadać, podsumować, ochłonąć i kolejnego dnia delektować się znowu. Poza tym niektóre rzeczy można zobaczyć ponownie lub z innej pespektywy. Ufal na przykład był pod wrażeniem osobnego audio przewodnika dla dzieci, który bardzo ciekawie i prosto wprowadzał dzieci w świat sztuki. Mega pomysł, o którym ja nie wiedziałam. No, ale wybieram się jeszcze ponownie na spokojnie zobaczyć fotografie i może już będzie otwarte wystawy a 1 piętrze, które są w przebudowie.

x    x    x

To co w MoMA jest minusem, w drugim wielkim gigancie sztuki nowoczesnej – muzeum Salomona Guggenheima jest wielką zaletą. Nie można w nim robić zdjęć. Nie chcę powiedzieć, że to jedyna zaleta Guggenheima, ale prawdą jest, że to drugie miejsce nie zrobiło na nas takiego wrażenia. Być może ze względu na słabą wystawę czasową, a być może ze względu na wypożyczenie sporej części ekspozycji głównej. Dam im jednak szansę, przyjdę w kwietniu po zmianach, a tymczasem zobaczcie jak wygląda imponujący budynek muzeum Guggenheima wewnątrz:

_IGP1467

_IGP1522

 

——————————————————-

 

ZAGADKA!

Jak myślicie, przed jakim obrazem zgromadził się tłum fotografujących uwieczniony powyżej? Dla osoby, która jako pierwsza poda nazwisko autora i tytuł obrazu, poleci przez Atlantyk pocztówka albo czekoladki Hershey’a ;)