Brooklyński targ staroci

Pchli targ, to nie targ, jaki znamy z polskich, czy w ogóle europejskich miast. To miejsce, gdzie nie odnajdzie się zbieracz, hobbysta, czy kolekcjoner typu “na-pewno-mi-się-przyda”. Na brooklyńskim pchlim targu Jan Hipster tchnie ducha hipsterstwa w młode ciałem i/lub umysłem zastępy Nowojorczyków. Tam znajduje się kolebka wszystkiego co inne i alternatywne. Tam nawet hot-dog jest inspirowany kuchnią azjatycką, a sushi jest bardziej szerokie niż podłużne.

Tam forpoczta mody jest już tak bardzo do przodu w odwiecznym wyścigu na olimpijskim torze mody, że szykując się do dublowania wydaje się być, dla niewtajemniczonych, nawet nieco z tyłu. Stąd prawdopodobnie przeciętnemu Polakowi może się wydawać, że na pchlim targu wystawiają głównie paserzy, sprzedający mienie wykradzione z koszy Caritasu. Ale nie dajcie się zwieść, zresztą, ceny Wam na to nie pozwolą.

Piękne miejsce, nawet jeśli ma się wątpliwość czy się tam pasuje. Warto tam pójść i na pewno tam wrócimy, chociażby dla tej niezwykłej atmosfery, w której wskazówka na mierniku hipsterstwa próbuje wyjść poza zakres ;)

—————–

A tak poważnie, to odwiedzamy ostatnio miejsca, w których czujemy się wyjątkowo dobrze. Ok, można powiedzieć, mekka hipsterstwa, ale można też, że to miejsca, w których ludzie ubierają się tak, jak czują, mieszają smaki tak, jak podpowiada im intuicja, spędzają czas na ciekawych rozmowach i spacerach. Miejsca, w których nie kupujesz 15 bluzek z sieciówki, ale jedną, wyjątkową, z przygotowaną przez kogoś, kto miał pomysł i rozumie Cię.

Skusilibyście się na zakupy w Brooklyn Flea Market?

_IGP1824

_IGP1829

_IGP1373

_IGP1383

_IGP1858

_IGP1802

_IGP1797

_IGP1402

_IGP1422

_IGP1816

_IGP1410

_IGP1433

_IGP1882