Trzecia półka

Wróciłam z kolejnej wizyty na Ukrainie i wszystko zaczęło mi się układać w całość. Moje spostrzeżenia dotyczące tego kraju w porównaniu z Polską nabrały wreszcie kształtu i realności. Chyba wcześniej byłam idealistką

Może nam to trudno zauważyć, ale Polska zmienia się bardzo szybko, zmieniają się obyczaje i styl życia. Ukraińcy nas za to bardzo podziwiają, jesteśmy w ich oczach nowoczesnym narodem, jesteśmy Zachodem!

Ukraina natomiast to kraj kontrastów, kraj bardzo podzielony, z licznymi przywarami i “cechami narodowymi”. Ale jednocześnie jest to kraj nam Polakom bardzo bliski – taki, można powiedzieć, swojski. Nawet jeśli trudno nam się do tego przyznać, te dwa kraje łączyło kiedyś wiele cech. Dopiero teraz zauważyłam, że już tak nie jest.

IMGP9526

 

Bezpośredniość

Ukraińcy są niezwykle bezpośrednim narodem. Pytania w stylu: Ile masz lat? Czy masz dzieci? Dlaczego nie masz? Ile zarabiasz? Czy masz samochód? Ile na niego pracowałaś? w Polsce są nie na miejscu, na Ukrainie wypełniają codzienne rozmowy. Na początku niezwykle mnie krępowały, próbowałam odpowiadać wymijająco. Ale któregoś wieczora się przemogłam mimo ryzyka bycia wścibską. Jaki był rezultat? Kochana, ale Polacy to są otwarci! Nawet nie wiedziałem! Jak z Wami się świetnie rozmawia!

Trzeba też przyznać, że takie rozmowy z cyklu “kawa na ławę” sprzyjają integracji. Po pierwszych kilku minutach jazdy w plackarcie każdy wie na czym stoi i jak się ustawić na dalszą podróż. Jeśli nie przypasujemy sobie do gustu to nikt tematu nie ciągnie. Ale jeśli jesteśmy dla siebie stworzeni, to czeka nas wyśmienita rozmowa o życiu, wspólne rozważanie problemów świata i gromadne narzekanie na politykę. Całość oczywiście przy stole zastawionym wspólnym prowiantem i zakrapiana alkoholem. Takie zwyczajne życie w gromadzie.

 

Ucztowanie

Czy spodziewacie się, że ktoś bez zapowiedzi zapuka do Waszych drzwi? A potem jak gdyby nigdy nic wejdzie i spędzi z Wami cały wieczór? Jak pamięcią sięgam, nie pamiętam takiej sytuacji. Niby to komfort i niezależność na co dzień, ale ile niespodzianek nas w życiu omija!

Wszyscy bez wyjątku Ukraińcy, których znam kochają ucztować. I takie uczty inaugurowane się w sekundę. W sekundę też pojawia się alkohol, a wraz z nim toasty. Mimo że nie jestem specjalną fanką alkoholi, to uwielbiam ucztowanie właśnie za sprawą tych przemów. Trzeba powiedzieć, że nasze hasła typu: “Na zdrowie!”, “Za lepsze czasy!”, “No to siup!” sprowadzają picie do prozaicznego przechylania kieliszka. Na Ukrainie pije się w konkretnej sprawie! A sprawa ta jest zwykle przedstawiona w sposób niezwykle przemyślany, toasty to wyjątkowe przemowy, w których nie brakuje wątków filozoficznych, wspomnień, żartów. Nie raz byłam świadkiem, jak w trakcie jednej przemowy goście śmiali sie do rozpuku, żeby za chwilę zadumać się i wzruszyć do łez. Możliwe to u nas?

 

Kombinatorstwo

Rozpływam się nad gościnnością Ukraińców, ale trzeba przyznać, że wady swoje mają, a wśród nich największą jest kombinatorstwo. W Polsce istnieje powiedzenie “Polak potrafi”, ale przez lata powoli zmienia się jego znaczenie z cwaniactwa na zaradność. Jawnie potępiamy łapówkarzy, ostentacyjnie patrzymy na cwaniaczków. Ukraińcy, po części zmuszeni sytuacja materialną, po części przyzwyczajeniem akceptują każdy rodzaj kombinatorstwa. Nie zawsze dzieje się tak z uwagi na oszczędność pieniędzy. Często po prostu inaczej się nie da niczego załatwić. Na porządku dziennym jest dawanie w łapę, naginanie prawdy, handlowanie skasowanymi biletami, przyjmowanie do wagonu na trzecią półkę (tą na bagaże) i tym podobne historie. Nie jestem z tego dumna, ale trzeba sobie radzić – powiedziała mi jedna z współpasażerek, ale nie skrytykowałam jej, bo sama bardzo chciałam jechać tym pociągiem…