Cerkiew w cerkwi

Wiosenna wizyta w Połtawie nie zostawiła po sobie jakiś specjalnych wrażeń architektonicznych. Zdecydowanie wolę to miasto ze względu na ludzi niż na wszechobecne miejsca pamięci. Tym razem odnalazłam jednak coś nietypowego, a jednocześnie bardzo wschodniego: cerkiew-matrioszka

Cerkiew Zbawiciela to najstarszy zabytek sakralny w mieście pamiętający jeszcze czasy bitwy połtawskiej. Ponoć Piotr Wielki dziękował tu Bogu za zwycięstwo nad Szwedami. Z biegiem lat drewniana cerkiew jednak niszczała i częściowo nawet ją zdemontowano. I tak pewnie zniknęłaby zupełnie gdyby nie Aleksander II, który szanował podboje Piotra I i kazał cerkiew odbudować, a właściwie obudować. Postawiono wokół niej najpierw mury chroniące zabytek, a potem także dach. Na dachu stanął krzyż i tak powoli drewniana cerkiew została zabudowana kolejną cerkwią.

Szczerze nie przypuszczałam, iż zamiłowanie do matrioszek na Wschodzie może przejawiać się w tak nietypowy sposób. Obie cerkwie (drewniana i murowana) nie dotykają się w żadnym punkcie – odgradza je korytarz szerokości jednego metra. Można nim obejść mniejszą cerkiew dookoła. Z zewnątrz “matrioszka” wygląda dosyć niepozornie, dlatego kilka zdjęć z wnętrza, gdzie oprócz korytarzy obowiązkowo, jak mawiają Ukraińcy, Wszyscy Święci pod ręcznikiem.

IMGP9578

IMGP9588-1

IMGP9594