(T)Atatürk i jego dzieci

Żył kiedyś w Turcji taki pan, który twardą ręką wywrócił życie Turków do góry nogami, a jego plan europeizacji narodu przewidywał nawet rozstrzeliwanie za niewłaściwe nakrycie głowy. “Jakże szczęśliwy jest ten, kto może powiedzieć, że jest Turkiem.” – mawiał.

Jednym ze skutków I wojny światowej był ostateczny upadek państwa osmańskiego. Zasłużony w czasie walk oficer Mustafa Kemal nie zamierzał jednak poddać się tak łatwo. Nie przyjął do wiadomości planów rozbioru dawnego imperium przez europejskie potęgi. Wzniecił w Turkach patriotycznego ducha, samemu stanął na czele ruchu wyzwoleńczego, a zwycięska wojna o niepodległość zakończyła się powstaniem w 1923 roku Republiki Turcji. Pierwszym prezydentem został nie kto inny jak Mustafa Kemal.

IMGP2982

Nie da się zrozumieć dzisiejszych Turków nie wiedząc jak ogromne zmiany wprowadziły rządy Mustafy Kemala. A trzeba powiedzieć, że były to rządy twardej ręki. Przede wszystkim wprowadziły sekularyzację państwa, zachodni model życia, zabraniały wielożeństwa i dawały równouprawnienie kobiet (Turczynki jako jedne z pierwszych w Europie uzyskały prawo głosu i kandydowania). Następnie zabroniono używania alfabetu arabskiego i zastąpiono go łacińskim, zaś wszyscy Turcy musieli przyjąć nazwisko, co wśród muzułmanów nie jest wcale takie oczywiste (Mustafa Kemal przyjął skromne – Atatürk, co oznacza mniej więcej tyle co “Ojciec Turków”). Rozpędzony w reformach prezydent stwierdził następnie, że tureckie wąsiska są mało europejskie, więc wypadałoby je zgolić. Ale jeszcze dalej posunął się w kwestii nakrycia głowy – nakazał zastąpienie fezu (taka typowo turecka męska czapka, która wygląda jak wiaderko z frędzlem) kapeluszem, a oporni w tej kwestii byli skazywania na karę śmierci. To oczywiście założenia tylko niektórych wybranych reform i ustaw…

Jaki jest stosunek Turków do Ojca Narodu?

Ano taki, że mimo iż od jego śmierci minęło ponad 70 lat, do dziś jest uwielbiany i hołubiony przez większość Turków. Niezależnie od płci, wieku, poglądów politycznych czy statusu społecznego. Atatürk jest zawsze i wszędzie. Nie ma chyba tureckiego miasta bez pomnika Mustafy Kemala, nie ma poniedziałku w tureckiej szkole bez apelu pełnego cytatów z Ojca Narodu, nie ma wreszcie knajpy, w której Atatürk nie przypatrywałby się jak wcinasz kebab (tutaj możecie znaleźć różne wcielenia “Ojca”). Atatürk jest świętością, skarbem narodowym, ale jednocześnie tematem tabu – pewnym sposobem na wkurzenie Turka jest próba wspomnienia metod, jakimi przesuwał środek ciężkości narodu tureckiego w zachodnim kierunku. Same próby pokazania Atatürka jako zwykłego śmiertelnika wzbudzają wśród Turków wielkie oburzenie, a trzeba przyznać, że facet jednak do końca święty nie był – żona wytrzymała z nim ledwie dwa lata, a zmarł na marskość wątroby – zdecydowanie nie z powodu nadużywania ayranu.

IMGP3037

 

Jaki jest współczesny naród turecki?

Chyba trochę taki jakim zostawił go Atatürk. W egzotyczny a jednocześnie bardzo naturalny sposób łączący kulturę Wschodu i Zachodu. Widać to zwłaszcza w Stambule, gdzie na jednej ulicy zobaczyć można zarówno muzułmanki w tradycyjnych strojach zakrywających prawie wszystko jak i kobiety odsłaniające ile tylko się da odsłonić w zimowy chłód. Widać to po straganach sąsiadujących ze sklepami znanych marek. Widać to wszędzie i sprawia to wrażenie bardzo naturalnego (w odróżnieniu np. od Indonezji, gdzie połączenie Wschodu i Zachodu często przypomina nieudany kolaż). Jest zamiłowanie do technologii i udogodnień jakie niesie cywilizacja zachodnia, ale jest też niepohamowany pociąg do typowego azjatyckiego bałaganu. Są dredy i są wąsy. Jest hidżab i jest mini. Jest Europa i jest Azja.

IMGP3841

 

IMGP3890

 

Czym charakteryzuje się przeciętny Turek?

Turcy to również bardzo gościnni ludzie, w dodatku zawsze chętni do pomocy. Nawet jeśli nie potrafią, to zapewne znają kogoś kto potrafi. Będąc w Fethiye szukaliśmy znajdującego się tam wykutego w skale cmentarza licyjskiego, a że nie szło nam zbyt dobrze postanowiliśmy zapytać o drogę Turczynkę sprzedającą przy ulicy warzywa. Zrozumiała czego szukamy, ale nie wiedziała gdzie to jest. Zawołała zatem pana, który też nie wiedział, ale wiedział kto wie. Zawołali więc i jego. Ten owszem, znał drogę, ale nie potrafił powiedzieć po angielsku, więc zawołał następnego, który mówił co nieco w języku Szekspira. Kiedy już nam wytłumaczyli, postanowili jeszcze dla pewności znaleźć kogoś kto nas zaprowadzi na miejsce, zatrzymali więc młodą dziewczynę wracającą ze szkoły, w końcu przecież szła w podobnym kierunku. Te pięć osób to wprawdzie ekstremum, ale wielokrotnie zdarzało nam się uczestniczyć w mniejszych sympozjach pomocy potrzebującym. Nie żeby odmawiać chęci do pomocy innym narodom, ale w jednak mocno turystycznej Turcji nikt nie oczekiwał od nas nigdy żadnego materialnego okazywania wdzięczności, co spotykało nas niejednokrotnie w wielu innych krajach (wspominając chociażby ulubione powiedzenie pomocnego Marokańczyka: łot is jor prajs for egzampol if aj tel ju hał tu get tu de mosk?).

IMGP3821

Tak, Turcy których spotkaliśmy na swojej drodze byli naprawdę świetni. A jak wygląda sprawa przy nieco szerszym spojrzeniu? Podobno z niczym im się nie spieszy i zostawiają wszystko na ostatnią chwilę. Być może, my przemierzaliśmy Turcję w dość szybkim tempie i element ludzki nie był nigdy przeszkodą. Inna sprawa, że przemieszczaliśmy się głównie autobusami, a ruch kołowy w Turcji jest akurat wyjątkiem od reguły niespiesznego trybu życia. Stosunek do kobiet jest podobno ciągle dość specyficzny. Pozdrowienie mężczyzny uśmiechem stawia ponoć kobietę w niekorzystnym świetle (taki eufemizm), siadanie na wolnym miejscu obok mężczyzny ma być zachętą do nawiązania kontaktu, itp. Nie zauważyłem, ale po pierwsze w Turcji turystom wolno dużo więcej niż miejscowym, a po drugie nasz wyjazd ograniczony był do mniej konserwatywnej zachodniej części kraju.

 

Jak poznaliśmy Turków?

Nie oszukujmy się, żeby poznać Turków trzeba pojechać do Turcji. A naprawdę warto. Warto też dowiedzieć się więcej zaopatrując się nie tylko w przewodnik, ale również książki ukazujące prawdziwe życie w odwiedzanym miejscu. To doskonały sposób na wytracanie czasu w czasie przemieszczania się czy ciągnących się minut/godzin w oczekiwaniu na autobus. W Turcji mieliśmy dwie takie książki. Witolda Szabłowskiego “Zabójca z miasta moreli. Reportaże z Turcji” (dziękujemy Św. Mikołaju) i “Turcja. Półprzewodnik obyczajowy.” Agaty Bromberek i Agaty Wielgołaskiej. Pierwszą z nich warto moim zdaniem przeczytać nawet jeśli nie planuje się wyjazdu do Turcji. Kawał dobrej literatury, w niezwykły sposób ukazujący współczesnych Turków jak i tych, którzy w przeszłości wywarli na nich ogromny wpływ (tak, jest też o Atatürku).  Aż szkoda że tak szybko się kończy. Druga pozycja jest dość niejednolita i miejscami trzeba przez nią brnąć, ale zawiera dużo ciekawych informacji o współczesnych mieszkańcach Anatolii, choć być może przekazanych w nazbyt subiektywny sposób.

IMGP4164