Herbata po turecku – zrób to sam

W styczniu podróżując po Turcji zakochaliśmy się w tureckiej herbacie. Mocna, aromatyczna, bardzo słodka, o pięknym, miodowym kolorze. Zakupiliśmy więc mega duże opakowanie suszu, wróciliśmy do domu, wyciągnęliśmy nasze tureckie szklaneczki, parzymy i… nic. Smakuje jak siano. Zero magii.

Ale postanowiłam, że się nie poddam, dlatego będąc teraz w Adanie przepytałam Buraka, mojego tureckiego kolegę, wysłuchałam, wynotowałam i oto podejście drugie:

_IGP5588

Krok 1. Naczynko i odpowiednia herbata

Poprzednio zupełnie zignorowałam fakt posiadania odpowiedniego naczynia do parzenia herbaty. Wydawało mi się, że jestem w stanie poradzić sobie z naszymi rondelkami. Pomysł zakończył się fiaskiem, więc tym razem zakupiłam jednak odpowiedni sprzęt – zestaw dwóch czajniczków wchodzących szczelnie jeden w drugi. W dolnym gotuje się wodę (ma z boku dziurkę do pary), a w górnym parzy esencję.

Do tego doszedł odpowiedni dobór herbaty. Tutaj każdy Turek ma swój ulubiony smak, jednak wszyscy są zgodni – herbata musi pochodzić z Turcji, a najlepiej z rejonu Morza Czarnego, gdzie warunki do jej uprawy pozwalają listkom osiągnąć najlepszy poziom wzrostu. Do tego bezwzględnie ma być świeża (moja ze stycznia już zupełnie się nie nadaje). Warunki spełniają na przykład: Doğuş, Rize Turist i Ofçay. Zakupiłam jedną z nich i do dzieła.

 

_IGP4219

 

2. Przyrządzanie

a) Wsypujemy 3 łyżki stołowe herbaty do górnego czajniczka, po czym wlewamy trochę wody i “płuczemy” je, a następnie odlewamy wodę. Dzięki temu listki będą zwiększały swoją obojętność w trakcie ogrzewania, a nie prażyły się.

b) Do dolnego czajniczka wlewamy wodę (3/4 obojętności) i gotujemy.

 

_IGP5486

 

c) Kiedy woda z dołu się zagotuje, przelewamy wodę do czajniczka z liśćmi na wysokość 3cm.

_IGP5502

d) Dolny czajniczek uzupełniamy zimną wodą i gotujemy dalej.

e) Kiedy woda po raz drugi się zagotuje, odstawiamy z ognia i czekamy. No i tutaj jest kolejny szkopuł, bo różne moje źródła osobowe podają różny czas oczekiwania – od 15-40 minut. Złapanie odpowiedniego momentu jest niezwykle ważne, bo herbaty nie można pić zanim fusy nie zdążą opaść i dobrze nasiąknąć, ani wtedy, gdy zaczną już butwieć.

Wszyscy jednak są zgodni, że po godzinie esencja nie nadaje się do użycia. Biorąc pod uwagę, że w Polsce często robimy jedną esencję na cały dzień (jak nie dłużej), to już rozumiem odmienny smak ;)

Po czasie oczekiwania możemy do szklaneczki wlać odpowiednią ilość esencji i dopełnić wodą z dolnego czajniczka.

3. Proporcje

Z kim by nie dyskutować, każdy ma swoje ulubione proporcje czyniące herbatę odpowiednio mocną i aromatyczną. W zasadzie przepytując różne osoby nie usłyszałam dwa razy takiego samego wariantu ;) Rozwiązanie najbardziej kompromisowe to 3 łyżki stołowe herbaty na 30 minut parzenia na 1 cm esencji w szklaneczce.

 

4. Podawanie

Celebrowanie procesu przyrządzania herbaty to jedno, ale moment podania i smakowania to kolejny ceremoniał. Zwykle herbata podawana jest w szklaneczkach w formie tulipana – kwiatu, który jest symbolem Turcji i występuje na tradycyjnych ceramikach, tkaninach, a  jego kształt chyba najbardziej promuje właśnie szklaneczka do herbaty. Szklaneczka obowiązkowo ma spodeczek, na którym znajduje się jedna, dwie, trzy, cztery… kostki cukru. Oj lubią słodzić, lubią ;)

_IGP4448

 

5. Warianty

Turkowie piją kilka do kilkunastu szklaneczek herbaty dziennie! Nawet tak dobry napój czasem się nudzi, dlatego często eksperymentują. Najczęstszym jest dodawanie przypraw – na przykład kardamonu lub goździków. Wówczas dodawane są one do suchych liści na samym początku parzenia.

Oczywiście różnią się też dodawane do herbaty przekąski. Rano są nimi simity (tureckie obwarzanki), po południu zaś chyba najsłodszy dodatek, czyli pochodząca z części kurdyjskiej – baklawa.

_IGP4056

 

I na koniec uwaga – jeśli kiedykolwiek Turek lub Turczynka zaprosi Cię na herbatę, to nie odmawiaj. Po pierwsze oni uważają, że to zajmuje chwileczkę, więc obrażają się, że nawet tyle czasu dla nich nie masz, a po drugie herbata jest naprawdę pyszna. Chociaż moja też niczego sobie wyszła ;)