Suwalszczyzna z psem

Do Suwalszczyzny mamy na blogu i (w życiu) słabość, dlatego temat ten przewija się często. Tym razem dla urozmaicenia wyjazdu zabraliśmy psa, który podróżnikiem zdecydowanie nie jest.

Fadulca wzięliśmy ze schroniska jako psiaka z ogólną bojaźnią na wszystko – nie wolno było przy nim robić gwałtownych ruchów, tupać, a już na pewno nie wolno mu znikać z pola widzenia. Właściwie, to ten pies jest szczęśliwy tylko wtedy, gdy my jesteśmy obok, a jeśli nas nie ma, to wszelkie czynności zostają zawieszone do naszego powrotu i pies popada w sen. Czasem, przy naszym trybie życia, można to nazwać snem zimowym.

Dlatego tym razem postanowiliśmy naszego wystraszonego życiem towarzysza zabrać ze sobą. A trzeba przyznać, że zdecydowanie nie jest to pies-podróżnik, boi sie bowiem wszystkich środków komunikacji, jak i odgłosu silnika. A już bycia w środku samochodu z włączonym silnikiem… Na szczęście z godnością przyjął środki nasenne.

IMGP0269

Przewidując różne warianty, spakowaliśmy chyba wszystko co może sie przydać psu – ulubiony chodniczek, jedzenie (dużo jedzenia), miski, smycze, zabawki, kocyk… Z przerażeniem odkryliśmy, że jego “bagaż” zajmuje więcej miejsca niż nasze razem wzięte… Dało nam do myślenia, jak to możliwe, że rozważaliśmy zabranie Fadulca na wyjazd rowerowy pod namiot?

IMGP0278

Chcieliśmy, aby wyjazd był przyjemnością nie tylko dla nas, ale i dla psa. Z tego też względu zaraz po przyjeździe zrobiliśmy krótki spacer po wąwozie nad jeziorem Jaczno i a na koniec ulubione aportowanko. Jak się potem okazało, pies był suwalskimi łąkami zachwycony do tego stopnia, że nasz dalszy pobyt ograniczał się do krótkiego zestawu powtarzających się bez końca ujęć:

fado-animacja4

Nieograniczona przestrzeń, poranna rosa, trawa ocierająca się o sierść, no po prostu Fado oszalał z radości. Biegał bez opamiętania, jakby wypuszczony z klatki. Jak nie nadążaliśmy z rzucaniem piłki, to robił rundkę “na pusto”. Gdzie się podział nasz leniwy pies zwykle polegujący w swojej letniej daczy?

IMGP0402

IMGP0426

Podczas tego wyjazdu odkryliśmy także jak wiele miejsc jest niedostępnych dla podróżujących z psem (jednak człowiek nie ma takiej dobrej wyobraźni), ale z drugiej strony – jakich nowych przeżyć może taki towarzysz dostarczyć! Z perspektywy psiego nosa znane nam miejsca wyglądają zupełnie inaczej, wydają się być świeższe, ciekawsze… Pies przyjazny okolicznym mieszkańcom wywołuje też całe mnóstwo tematów do rozmów, nawet ksiądz pochwalił obecność czworonoga w okolicach świątyni i otworzył nam drzwi, żebyśmy słyszeli mszę stojąc na zewnątrz. Zdaliśmy sobie sprawę, ile jeszcze o tej krainie nie wiemy! Z tego względu wyjazd, choć niezbyt egzotyczny, był dla nas niezwykle inspirujący.

IMGP0311

IMGP0307

Ps. Z tego miejsca chciałam pogratulować wszystkim opiekunom psów, którzy podróżują ze swoimi zwierzakami, zabierają je na rejsy, rajdy rowerowe i pod namiot. Jesteście wielcy! Podziwiam Was!

Ps2. Ufal, ja też tak chcę!