Tana Toraja – skuterem między grobami

Nie da sie lepiej poznać miejsca niż zejść z utartych ścieżek. W tym celu podjęliśmy z Ufalem karkoołomną jak na nasze możliwości próbę przejechania okolicy na skuterze. Było to o tyle wyzwanie, że żadne z nas nie jeździło do tej pory ani motorem ani skuterem nawet jako pasażer, a dodatkowo, hm, ruch jest lewostronny a kierowcy samochodów niezbyt życzliwi wobec braci mniejszych na motocyklach. Ponadto drogi w Tana Toraja bogate są w “chwilowe zaniki infrastruktury” a ulewny deszcz, który towarzyszył nam prawie codziennie, stanowił dodatkową trudność. Daliśmy jednak radę i obeszło sie nawet bez przygód nie licząc jednego spotkania czołowego w środku miasta :-)

_IGP4085

Kraina Toraja to rozległy obszar i potrzeba sporo czasu na dotarcie do najciekawszych miejsc. Z pomocą naszego gospodarza (mieszkaliśmy we wsi pod miastem) wyznaczyliśmy sobie kilka jednodniowych tras po najciekawszych zakątkach. Chcieliśmy lepiej zrozumieć po co Torajanie kultywują tak specyficzne tradycje dotyczące zmarłych i z czego żyją finansując te niesamowite ilości wołów zabijanych w trakcie pogrzebów.

_IGP5169

_IGP5177

_IGP5164

_IGP5114

_IGP4478

_IGP4377

_IGP4381

_IGP4416

 

Północ Torajy jest w większości górzysta, pełna widokowych tarasów ryżowych, południe jest płaskie, biedniejsze. W krajobrazie obu regionów  zaznaczają się wyraźnie dachy tradycyjnych torajańskich domów zwanych tongkonan. Dachy w kształcie łódek – niskie po środku i wznoszące się ku górze na szczytach są niezwykle strojne, wykonane są ze specjalnego gatunku bambusa. Na szczycie domów znajduje się najczęściej głowa bawoła (czaszka lub malowana w drewnie) i poroże – ilość rogów świadczy o zamożności gospodarza i o zrealizowanych przez niego pogrzebach. Nie dziwi wiec fakt, że kształt charakterystyczny dla domów torajańskich przyjmują też zbiorniki na ryż albo procesyjne ozdoby służące do pochówków. To symbol regionu nieznany nigdzie indziej na świecie.

_IGP4492

_IGP3502

_IGP3497

_IGP4462

_IGP4232

Uprawa ryżu i hodowla zwierząt to podstawowe źródło dochodów w rolniczym regionie. Patrząc na ludzi pracujących w ulewnym deszczu po pas w wodzie, zastanawiam się czy warto. Czy warto tak ciężko pracować, żeby potem kupić te kilka wołów po 10-20 tys. dolarów każdy, zbudować kilkanaście domów tymczasowych i karmić w czasie ich budowy pół wsi przez 3 miesiące. I tak przy każdym zmarłym…

Z wytłumaczeniem tego fenomenu przychodzą wierzenia przedchrześcijańskie, które w zmarłych upatrują wstawienników o szczęście. Na przykład Torajanie wierzą, że dzieci, które umierają nie mając jeszcze zębów, nie mogą być pochowane w ziemi, gdyż mogą przynieść nieszczęście dla ziemi Toraja i dla zbiorów. Z tego powodu chowają dzieci w drzewie i pozwalają im niewinnym duszom ulecieć w niebo i oddać szczęście żyjącym. Jednocześnie im wyżej znajduje się grób dziecka tym jego rodzina ma wyższy status społeczny. Takim dzieciom nie urządza się też pogrzebów tylko następnego dnia rano od razu się je chowa, jakby zapominając o ich istnieniu…

_IGP5090

_IGP5094

 

Znaczenie miejsc pochówków jest istotne nie tylko w odniesieniu do dzieci. Dorośli, po ceremonii pogrzebowej chowani są najczęściej w skałach, w których na wysokości kilkunastu nawet metrów  kuje się otwory na trumny. Wszystko to odbywa się ręcznie bez narzędzi mechanicznych, a kamieniarz stoi na w czasie pracy na prowizorycznej drabinie wykonanej z dwóch naciętych bambusowych tyczek.  I stoi tak tygodniami, bo praca jest niezwykle monotonna. Nie musi się jednak spieszyć, bo pogrzeb to tak wielkie wydarzenie organizacyjne i finansowe, że często przygotowania do niego trwają kilka lat (!). Nie powinno więc dziwić, że symbole, takie jak czaszki, lalki tau tau czy skały grobowe wyglądają jak  wyjęte z “Czasu Apokalipsy”.

._IGP4262

_IGP4273

_IGP4305

_IGP4157

 

 

Muszę przyznać, że po tych kilku dniach obcowania z tradycjami Toraja zaczynam łączyć w całość i rozumieć po co im te horendalnie kosztowne i pracochłonne pogrzeby. Przestaje mnie też dziwić, dlaczego Toraja jest tak biedną krainą w porównaniu z innymi rejonami Sulawesi i dlaczego młodzież protestuje przeciwko utrzymywaniu tradycji (świnia na uczestnictwo w pogrzebie kosztuje tyle, co roczne czesne w liceum). Ale jednocześnie jestem pod ogromnym wrażeniem determinacji Torajan do pielęgnacji ich kultury. Kogo z nas w dzisiejszych czasach stać na taki szacunek dla tradycji?

To jak, gotowi na pogrzeb? Ostrzegam tylko, że następny wpis będzie zawierał drastyczne zdjęcia.