Za 2 tygodnie na 3 miesiące, tylko gdzie?

Wiecie już z zapowiedzi, że szykuje nam się lada chwila świetny wyjazd i szansa na pomieszkanie 3 miesiące za granicą. Problem w tym, że wyjazd za 2 tygodnie, a nie bardzo wiemy co i jak.

12 września – 19 listopada: Jupi! Hiszpania!

Wygrałam konkurs na 3 miesięczny staż badawczy w Hiszpanii. Ufal umówił się w pracy, że będzie pracował zdalnie i super! Zaplanowaliśmy sobie całą listę rzeczy wartych do obejrzenia i przeżycia – szykowaliśmy aparaty na procesje wielkopostne w Lorce, na spacer po Alhambrze, mieliśmy nadzieję wreszcie poznać północne Maroko i pouciekać przed małpami na Gibraltarze. Ech, czemu to jeszcze tyle czasu…

 

10 listopada: A może USA?

Zupełnie niespodziewanie, w czasie konferencji w Szwecji, pojawiło się pytanie: “Asiu, a czemu Ty na ten staż to nie jedziesz do Stanów? Przecież to tak elastyczne stypendium, że możesz jechać niemal wszędzie, a Stany dla naukowca to jednak olbrzymia szansa rozwoju naukowego?” Zakiełkowało, a po rozmowie z Ufalem nawet rozkwitło. Próbujemy!

 

20 listopada: Jak USA, to niby gdzie?

Długo wahaliśmy się co do wyboru miejsca. Ostatecznie 6 wybranych lokalizacji zdefiniowaliśmy przez nałożenie na siebie mapy najlepszych uczelni zajmujących się Asi tematem i mapy parków narodowych USA. Priorytetem zostało Utah. Nad mailami siedzieliśmy dwa dni cedząc każde słowo.

 

1 grudnia: O rany, USA!

Gdy Asia była w Turcji, przyszły pierwsze odpowiedzi. I to od razu trzy. I to od razu na tak! Co prawda nie było to Utah, ale pierwsze przebłyski o tym, że jedziemy się pojawiły. Wieszamy nad stołem mapę Ameryki Północnej.

 

20 grudnia: A dobra, Hiszpania!

Minęły 3 tygodnie, trzy uczelnie, które były na tak zaczęły wydziwiać z wymogami, dwa kolejne uniwersytety odmówiły a Utah w ogóle się nie odezwało. Doszliśmy do wniosku, że siedzenie w Stanach między polami kukurydzy nie może konkurować ze historią i kulturą hiszpańską ani ze świetnym uniwersytetem w Murcji. Jednak Europa.

 

8 stycznia: USA!

O matko, i to jeszcze Nowy Jork! Na fali roznoszącej się informacji o planach wyjazdów do Stanów, dostaliśmy fajną propozycję kontaktu z uczelnią w Nowym Jorku. No i wyobraźnia ruszyła: Asia – codziennie MoMa!!!, Ufal – codziennie koszykówka!!! Dobra, próbujemy jednak ze Stanami…

 

15 stycznia: Po co my w ogóle jedziemy?

Półtora miesiąca do wyjazdu a my nie wiemy nic. Ciągle czekamy na informację z uczelni, żeby zabić czas i nie dać się nerwom spisujemy sobie trzy karteczki: moje oczekiwania związane z wyjazdem, Twoje oczekiwania, nasze oczekiwania… Nawet nie zdajemy sobie sprawy, że karteczka lada chwila będzie bezcenna.

 

18 stycznia: Światy równoległe

Oczekiwania i powolny bieg wydarzeń (mail, 2 dni przerwy, mail, 3 dni…) podejmujemy decyzję, że będziemy równolegle przygotowywać się do dwóch wyjazdów. Tworzymy więc listę zadań na Hiszpanię i analogiczną na USA. Zaczynamy działać z tym, co się pokrywa. Ale jednak Stany, kurcze nam się marzą…

 

_IGP93708

21.stycznia: O nie, Hiszpania…

Złe przeczucia potwierdzają się, jednak Nowy Jork odpada… Ech, jesteśmy zawiedzeni. Było tak blisko…

 

25. stycznia: Hiszpania, no i fajnie!

W trakcie wyjazdu w Bieszczady pogodziliśmy się z faktem wyjazdu do Hiszpanii i zaczęliśmy generować masę plusów tego rozwiązania – będziemy bardziej niezależni z samochodem, więcej skorzystamy turystycznie i kulinarnie, przejedziemy wreszcie przez Francję, do której nam nie po drodze… Do tego pojawiają się kolejne pomysły, znajomi potwierdzają chęć odwiedzin, nawet z jednymi planujemy już Maroko.

 

Noc z 30 na 31. stycznia: Wstawaj, jedziemy do USA!

Między drugą a trzecią posypały się maile ze Stanów – Tak, chcemy Was, przyjeżdżajcie! Czy możemy pogadać na Skype? O czym robimy badanie? Super! Po video rozmowie, w trakcie której Asia była w dole od piżamy a od góry w żakiecie, zaczęła się lawina maili i dokumentów. Jedyna wątpliwość: uczelnia jest pod Bostonem.

 

1 lutego:Mieszkanie w Nowym Jorku, uczelnia w Bostonie?

Elastyczność wszystkich stron sięgnęła zenitu! Wszyscy zgadzają się na wszystkie opcje ;) Ograniczenie jest tylko jedno – czas! Wyjazd za 3 tygodnie. Wyjmujemy więc karteczki z celami: Gdzie tak naprawdę wolisz mieszkać – w miasteczku pod Bostonem czy w Nowym Jorku? A Ty? Będziemy dojeżdżać te 350km?… Nim się obejrzeliśmy, zgodziliśmy się na rozwiązanie, w którym mieszkamy w Nowym Jorku a staż odbywa się w Bostonie. To tak jakbyśmy jeździli co drugi dzień między Warszawą a Rzeszowem – tłumacze zszokowanym rodzicom. Składam prośbę do rektora o zmianę miejsca odbywania stażu.

 

4 lutego: USA, jeśli zdążymy

Rano przychodzą potwierdzenia pisemne z obu uczelni. Gratulują, zapraszają. O rety, chyba się udało! Tylko czy zdążymy…

 

x       x       x

Moi Drodzy, miło mi Wam zakomunikować, że prawdopodobnie od 20 lutego do 1 czerwca nadajemy z Nowego Jorku!

Co prawda nie wiemy jeszcze gdzie będziemy mieszkać, nie mamy wiz i nie wiemy jakie wyrobić, nie mamy biletów, nie mamy wynajętego mieszkania a to wszystko na 2 tygodnie przed wyjazdem. Ale kto jak nie my!

Trzymajcie kciuki i śledźcie dalszy bieg wydarzeń.

x       x       x

 

Na dowód tego, że wybór nie jest łatwy trochę fot z galerii hiszpańskiej i amerykańskiej. Co byście wybrali?

Hiszpania:

galeria hiszpania

USA:

galeria usa