Powroty

Ostatni dzień w Słowenii. Od dwóch nocy prawie nie śpię. Miałam iść na spacer pożegnać się ze starym miastem i Presernovem. Kupić shiraza dla Ufala (co prawda Słowenia słynie z merlota, ale Ufal z shiraza) :-) W rezultacie wino mam, ale wylądowałam w mieście Celje i na którym trekkingu wśród kosodrzewiny. I to było najpiękniejsze w tym wyjeździe – każdy dzień był totalną niespodzianką – nigdy nie wiedziałam co się trafi. Trafiły się świetne wyjazdy do Włoch, do Chorwacji, autostop, widziałam mnóstwo pięknych miejsc, spotkałam mnóstwo świetnych ludzi – ufam, że niektóre znajomości uda mi się utrzymać. Wracam stęskniona, ale i z żalem, że już koniec… Ech, trzeba podróżować!

jpg celje1

jpg celje