Listopad…

Kapie, leje, wieje i tak na zmianę. Najlepiej zaszyć się w cieplutkim akademiku, nakryć kołdrą i udawać, że nie ma w tym kraju nic do zobaczenia. Ale tylko do obiadu… Głód namówił mnie na spacer. Nie żałuję. Po drodze spotkałam pole sałaty :-)

IMG_7463