Serbowie

Serbowie to naród niezwykły i trudno ich porównać do innych nacji, nawet sąsiednich. Zaplątani we własną historię, nie znają kompromisów, mają zapędy przywódcze, ale też olbrzymie kompleksy. Na pozór zamknięci, jak się otworzą trudno ich zatrzymać. Uwielbiają albo nienawidzą. Są jak serbska kawa: czarna jak śmierć i słodka jak miłość. Żyją na sto procent. Ten wpis tylko o nich zilustrowany niewielką galerią postaci.

1. Serbowie nie interesują się polityką

Z uwagi na to, że w Serbii ogłoszono przedwczesne wybory prezydenckie chciałam skorzystać z okazji, żeby porozmawiać o polityce w trakcie wieców przedwyborczych. Obecny prezydent pod pretekstem wyrównania kadencji prezydenckiej i parlamentarnej podał się bowiem do dymisji, ale w rzeczywistości miał duże poparcie i większe szanse na ponowną wygraną niż kiedykolwiek. Dodatkowo jego główny kontrkandydat wywodzi się z tej samej grupy politycznej, a tematy poruszane w kampanii właściwie sztucznie różnicują partie pustymi hasłami. Wszytko to powoduje nikłe zainteresowanie kampanią, tym bardziej, że najbardziej różniące Serbów kwestie są przesądzone – z Kosowem trzeba się pożegnać, a do Unii uśmiechać. Z tego też względu wszyscy zagadani przeze mnie Serbowie stwierdzili, że wybory ich nie interesują, tak samo jak cała polityka zresztą. Na największy w kraju wiec przedwyborczy w Belgradzie ludzie przyszli sie pobawić i prawie nikt nie był zdeklarowany (nieliczni na zdjęciu). Powstała nawet na fali tego przekonania akcja społeczna zachęcająca, żeby w wyborach udziału nie brać (sic!).

IMGP8458-2

W rzeczywistości, jak zaczynałam drążyć temat, to po przełamaniu pierwszych frazesów okazuje się, że Serbowie przekonania polityczne jednak mają i “marzą o dawnej potędze”, “chcą by Serbia była w serbskich rękach” albo “fajnie by było pokazać Unii, że bez niej sobie poradzą”. Nie bardzo mają je jednak jak zgłosić, żeby w oczach Zachodu nie wyjść na nacjonalistów. Tego bowiem Serbowie boją się najbardziej, bo wizerunek to coś, co po wojnie jest ich najsłabszą stroną. Dlatego zamiast iść do przodu, bez kompleksów podkreślać to co serbskie, odwoływać się do swoich cech narodowych czy sukcesów, Serbowie przeszłość tuszują i ciągle się za coś tłumaczą.

 

2. Serbowie kochają sport

Wraz z poszukiwaniem kwestii, z których Serbowie mogą być dumni, pojawia się zainteresowanie sportem. I to w ogromnym wymiarze. Serbowie uwielbiają koszykówkę – przy każdej szkole, nawet w niewielkich miasteczkach znajduje się świetnie utrzymane boisko do kosza, w którego trenują zacięcie zarówno chłopcy, jak i dziewczyny. Podobnie jest z piłką ręczną czy tenisem. Szczególne miejsce, jakie sport zajmuje w serbskich sercach ma swoje odzwierciedlenie w przestrzeni miejskiej – kort tenisowy w najdroższym inwestycyjnie miejscu Belgradu (przy ujściu Sawy do Dunaju), boisko do koszykówki, na którym piłka odbija się o mury starej twierdzy tureckiej… To przykłady tylko z Belgradu, ale można je mnożyć w całej Serbii. Nie powinno zatem dziwić, że jak poszłam pierwszego dnia do centrum informacji turystycznej po wskazówki turniej tenisowy Serbia Open był główną atrakcją Belgradu.

IMGP7732-2

IMGP8500-2-2

 

3. Serbowie lubią decydować

Idę w góry i pytam napotkanego Serba, w którą stronę mam skręcić. On myśli, rozważa i mówi: Znam tą drogę, nie możesz tam iść, nie zgadzam się!

Albo pytam Serba, czy weźmie mnie na stopa. Mówi: dobrze, ale nie będziesz tam nocować, zawiozę Cię do innej wsi. Tam są lepsze noclegi. Spodoba Ci się.

Pani kucharka w stołówce nakłada mi zamówione jedzenie na talerz i mówi: Dam Pani kapustę zamiast marchwi. Wszyscy tylko tą kapustę jedzą, a marchew świeżo ścierana.

Gospodyni, która nocuje nas w swoim domu mówi: A jak sie już rozpakujecie, to wypijecie rakiję na dobranoc.

Pytam portiera w akademiku, który pokój mi przydzielono, bo nie widzę siebie na liście. A on na to: Skoro pani nie ma, to ja Pani dam ten na poddaszu. Co prawda jutro ma się zgłosić do niego profesorica z Niemiec, ale to się Pani dowie. Idę rano do administracji akademika i pytam gdzie będę od dziś mieszkać, a panie na to: Przecież portier wybrał pani pokój. Nie jest pani zadowolona?

IMGP8327-2

To tylko przykłady sytuacji, których spotkały mnie w trakcie tego pobytu setki. Na początku próbowałam z tym walczyć, wściekałam się, że ktoś decyduje za mnie, stawia mnie w kłopotliwej sytuacji, z której trudno się wykręcić. Chciałam wyjmować z koszyka te rzeczy, których nie zamówiłam, ale potem przywykłam i zaczęłam to kwitować stwierdzeniem: Czy może mi pan wybrać jakieś warzywa na obiad, zdaję się na Pana gust. W Serbii każdy jest panem swojego podwórka. To cecha narodowa mająca zresztą swoje odzwierciedlenie w burzliwej historii. Polecam przywyknąć.

IMGP8309-2