Sajgonki z uboju rytualnego? Jedziemy do Azji!

Oj w tym roku to się dzieje. Chyba jeszcze nie było takiego wariackiego roku. Wyjazd do USA był wyjątkowo intensywny, zaraz po nim wpadłam samotnie w sidła Bałkanów, co wielu z Was śledziło na fanpage’u (dzięki!). Na relacjonowanie Albanii i Macedonii przyjdzie jednak pora w trakcie długiego roku akademickiego, a teraz idzie nowe! A nowe nazywa się URLOP!!!! Wreszcie żadnej roboty po nocach, pracy zdalnej, żadnych badań na boku, telefonów do pracy, wyciskania po pól dnia wolnego z grafiku, wożenia marynarek w plecaku 50-litrowym… Tylko i wyłącznie podróżowanie!

Żeby dać upust naszym miłościom – do ludzi, jedzenia i wyjątkowej przyrody, w tym roku wybraliśmy Sulawesi, gdzie będziemy:
- starać się zrozumieć ideę uboju rytualnego w trakcie tradycyjnych ceremonii pogrzebowych u ludów Toraja,
- sprawdzać czy najlepsze bazy nurkowe i snurkowe świata nadal zasługują na to miano,
- zobaczyć jak to jest wyskakiwać do wody z progu domku na Togeanach,
- porównywać czy bardziej moczy deszcz monsunowy czy dżungla ;)
- próbować dostrzec najmniejsze małpy świata…

A przy tym wszystkim postaramy się nie złapać malarii, nie zostać przejechani przez ojeki i wrócić bez historii żołądkowych i bądź co bądź przyjemnych pobytów w klinice (nota bene ciągle mam kontakt z lekarzem z Lomboku) :-)

Już nie mogę się doczekać! A do tego mamy super szczęście lecieć przez Kuala Lumpur, w którym jak to Ufal stwierdził, znów urządzimy sobie ucztę kulinarną i będziemy tylko czekać, aby znów zgłodnieć i zjeść coś jeszcze ;) A jak już wydawało nam się, że całe półtora miesiąca spędzimy na Sulawesi, pojawiła się… promocja lotnicza ;) I promocja zawiodła nas do Sajgonu! O przepraszam, do Ho Chi Minh. Szybkie rozeznanie w możliwościach spędzenia 10 dni w okolicach delty Mekongu, zjedzeniu świeżej pangi, spełnienia wymagań wizowych w Wietnamie i po godzinie już mamy bilety!

Także z olbrzymią przyjemnością zapraszam Was do śledzenia naszych przygód w Indonezji i Wietnamie. Mam nadzieję, że internet nam dopisze i będziemy relacjonować w miarę na bieżąco.

A na zachętę kilka zdjęć z wyjazdu sprzed dwóch lat na Bali, Jawę, Gili i Lombok, do Singapuru i półwyspowej części Malezji. To co wtedy zrobiło na nas największe wrażenie nakręca mnie teraz tak, że choć lot za 8 godzin, to marzę już o teleportacji!

Będziecie zaglądać?

IMGP7277.jpg

IMGP8149.jpg

krakow-155.jpg

IMGP7927.jpg

krakow-012

krakow-204-7.jpg