Rocznica ślubu jak zawsze w podróży

Tak się składa, że 12 sierpnia wypada piąta nasza rocznica ślubu. W związku z tym dziś, niezależnie od tego gdzie teraz jesteśmy, dostajecie do poczytania wpis, który powstał jeszcze przed wyjazdem do Azji. Minęło bowiem 5 lat odkąd nareszcie Ufale przeistoczyły się w wędrownych Ufali na skutek postanowienia, że skoro już ta rocznica ślubu ma wypadać w środku lata, to będziemy ją spędzać w podróży.

Sam ślub w podróży się nie odbył, ale poprawiny już tak. Przez 3 tygodnie włóczyliśmy się po Szkocji i Irlandii. Świetnie wspominamy ten wyjazd, spaliśmy po jakiś krzakach z owcami, jedliśmy rybę z gazety i ciągle suszyliśmy przemoczone ubrania. Nie zabrakło oczywiście zdjęcia z welonem i muchą:

1_ 657

 

1. rok

W 2007 roku miesiące wakacyjne upłynęły nam w najnudniejszym mieście w Europie – Dortmundzie, gdzie Asia w ramach rozrywki chodziła za babciami po sklepie i, sprawdzając co kupują, zgadywała, jakie danie będzie na obiad. W międzyczasie na weekendy wyskakiwaliśmy poza miasto – a do do Luksemburga, albo do doliny Mozeli czy Akwizgran. Samą rocznicę ślubu spędziliśmy w Amsterdamie na wypożyczonych rowerach, gdzie głównie unikaliśmy zderzenia z rozpędzonymi Holendrami.

amsterdam 035

 

2. rok

Nie wiem, jaką ma nazwę druga rocznica ślubu, ale według nas powinna się nazywać “śledziowa”. Spędziliśmy ją na Bornholmie i to, co najlepiej pamiętam z tego wyjazdu, oprócz wspaniałych tras rowerowych, to śledzie. Jedliśmy je codziennie w zatrważających ilościach i pod każdą postacią – wędzone, suszone, prażone na soli morskiej… Że one nam wtedy nie obrzydły?

2008.08-1

 

3. rok

W roku 2009 mieliśmy genialny plan wyruszenia w sierpniu do Ameryki Południowej. Przygotowywaliśmy się do niego kilka miesięcy. W rezultacie, ze względu na różne przesunięcia, wyjechaliśmy dwa tygodnie później. W związku z tym rocznica ślubu została uczczona, a jakże, na rowerze! Pojechaliśmy przemierzyć fragment północnego Mazowsza i przyjrzeć się nieco dzikim brzegom Wisły. W ramach atrakcji nasz wyjazd urozmaiciło dwugodzinne oczekiwanie w samochodzie na koniec deszczu, bo nasze auto nie miało wówczas sprawnych wycieraczek.

IMG_2048

 

4. rok

W ubiegłym roku juz od czerwca było wiadomo, że ze względu na obowiązki akademickie nie ma szans na żadne świętowanie, a co dopiero mówić, na dłuższy wyjazd. W związku z tym zapadła decyzja, która prędzej czy później zapaść musiała – przekładamy rocznicę ślubu! Ustaliliśmy, że wystarczające powinno być 4 miesiące, w związku z tym, jak gdyby nigdy nic zaplanowaliśmy wyjazd na połowę listopada. Życzenia też zostały przeniesione na jesień. Po prostu w 2010 roku sierpnia nie było. Na wyjazd rocznicowy wybraliśmy Teneryfę, która dawała gwarancję upragnionego słońca, a ciszę i spokój znaleźliśmy sobie już sami na północy wyspy.

IMG_8413-1

 

5. rok

Cóż, jest 12 sierpnia 2011. Według naszego ramowego planu powinniśmy być teraz na Bali w parku narodowym. Z małym prawdopodobieństwem pijemy szampana. Raczej nurkujemy oglądać rafę koralową (podobno piękne są te z zachodniego wybrzeża) lub zbieramy się na rafting. Trzeba się schłodzić – pewnie jest gorąco jak cholera.