Po co komu bitwa połtawska?

Żeby dostać się do Połtawy trzeba jechać 6 godzin pociągiem od Kijowa w stronę granicy rosyjskiej. Podobno warto, bo Połtawa to kulturalna stolica Ukrainy.

W rzeczywistości to niewielkie, jak na warunki ukraińskie miasto wojewódzkie. Na moje oko mało kulturalne, raczej takie sielankowo-wypoczynkowe z elementami życia studenckiego. Dodatkowo nieco zaskakujące – z pomnikiem świni żywicielki, małym “Biskupinem” i “Akropolem”. Szczyty absurdu widać jednak dopiero patrząc na pomnik narodowej potrawy ukraińskiej wykonanej z betonu:

IMG_6106

Miast o żyje jednak głównie wspomnieniami o bitwie ze Szwedami o kontrolę nad Morzem Bałtyckim. Sama w sobie bitwa nie była specjalnie imponująca – potężna armia wojsk carskich pokonała w kilka godzin zdecydowanie mniejszą armię Szwedów. Wojna miała jednak duże znaczenie dla umocnienia imperium cara, a dla Ukraińców jest teraz raczej sentymentalnym wspomnieniem z uwagi na postać Mazepy (zdrajcy, a może bohatera?).

O bitwie najwięcej w całej Połtawie wie ta pani:

IMG_6069

To przewodniczka Muzeum Bitwy Połtawskiej – kobieta z niesamowita przeszłością, równie barwnie opowiada o swoich osobistych przeżyciach, o obecnej i dawnej Ukrainie, jak i o samej bitwie. Słuchacze ją uwielbiają – jak przesuwa wskaźnikiem wzdłuż kolejnych ołowianych żołnierzyków na makiecie, każdy zastanawia się w duchu, czemu tak nie mogłyby wyglądać lekcje historii. Dodatkowo jej opowieść jest daleka od obiektywizmu, co dodaje temu nudnawemu miastu nieco pikanterii.