Podhale czeka na zimę

Będąc w Tatrach żal zrezygnować z pięknej pogody, jednak chęć poczucia góralskiej atmosfery i przejścia się po okolicznych wioskach zwyciężyła. Wybrałam się więc na poranny niedzielny spacer ulicami Bukowiny i podziwiając kolejne drewniane kapliczki i starannie wyrzeźbione detale domów szukałam owych górali.

Niestety tego poranka nie spotkałam prawie nikogo. Wygląda na to, że kto żyw korzysta na górskich szlakach z uroków złotej polskiej jesieni. W dolinach więc pusto i sennie. Podhale czeka na zimę.

IMGP0732

IMGP0751

IMGP0725

IMGP0767

Oprócz tego, czego się po Podhalu spodziewałam – przejawów szczerej religijności i poszanowania tradycji, z niebywałą przyjemnością dotarłam do mniej standardowych miejsc, gdzie owczarka podhalańskiego zastępuje leniwy bernardyn, a kapliczki przypominające muchomory sromotnikowe górują nad pasmem Tatr Zachodnich. Muszę przyznać, że to  inspirujące miejsce rozbudziło we mnie nieco chęć powrócenia w te całe Tatry ;)

IMGP0808

IMGP0795

IMGP0820

Ps2. Pod koniec wyjazdu przypomniałam sobie gdzie byłam, kiedy dziewczyny ścierały podeszwy w Tatrach. Otóż ja na żaglach lub kajaku przepływałam rok rocznie Szlak Wielkich Jezior Mazurskich! Jak Was wezmę na wiosnę, jak Wam dam w kość!