Gdynia przedświątecznie

Pojechałam do Gdyni obejrzeć reprezentacyjną ulicę Świętojańską ustrojoną niczym Times Square i poczuć magię świąt. Ostatecznie zafascynowałam się jednak systemami hydraulicznymi do przeciągania łodzi podwodnych!

W Gdyni zawsze jest przyjemnie, a szczególnie jak uda się uciec z uczelni tuż przed świętami. Wyjazd rozpoczęłam jednak fascynującą 6-godzinną rozmową z dziewczyną siedzącą obok mnie w autobusie. Jak się okazało studentka z Belfastu. Wyobraźcie sobie, że zupełnie się nie znając od słowa do słowa przegadałyśmy całą trasę tocząc rozmowę od preferowanych kierunków podróży przez życie codzienne, relacje z osobami starszymi, odpowiedzialną konsumpcję, biedę w Afryce, potrzebę reformy ustawy o szkolnictwie wyższym kończąc na szansach znalezienia sensu życia i realizacji marzeń. Normalnie brakowało nam tchu :-) I niech mi ktoś powie, że w Polsce jest nudno! Albo że nie warto podróżować samemu!

W tak uduchowionym nastroju byłam gotowa na kilka dni świątecznego pieczenia pierników, kupowanie prezentów i płakanie po raz kolejny na “To właśnie miłość”. No i oczywiście na świąteczne dekoracje w centrum Gdyni. Wyruszyliśmy więc któregoś dnia na podbój city, ale w oczekiwaniu na zmrok udaliśmy się do portu, gdzie ponoć łódź podwodna jeździ po szynach.

No i tu doznałam szoku po raz drugi – łódź podwodna “Jastrząb” ważąca 370 ton pokonywała właśnie drogę z portu Marynarki Wojennej do akademii Marynarki Wojennej przemieszczając się po specjalnie w tym celu przygotowanych szynach. Sunęła powolutku przez środek ronda Bitwy Oliwskiej przesuwana za pomocą specjalnych silników hydraulicznych. W tym czasie szyny były usuwane z odcinka, który łódź podwodna już “przejechała” i szybko instalowane na miejsce, gdzie za chwilę miała się pojawić. Cała operacja umożliwiła zmianę miejsca stacjonowania łodzi o zaledwie pół kilometra, ale zajęła dwa dni i pochłonęła masę kasy. To, jak bardzo zaciekawiła mieszkańców Gdyni jest jednak bezcenne. Rodzice z dziećmi przychodzili podziwiać skomplikowany system hydrauliczny, tatusiowie pokazywali dzieciom pana sterującego silnikiem i nieudolnie tłumaczyli zasady działania sprzętu. Młodzież robiła sobie zdjęcia na tle kolosa trzymając go za czub udając wyciąganie spod wody. Taka alternatywna atrakcja przedświąteczna.

IMGP1083

IMGP1087

IMGP1094

IMGP1103

Nieco wybici z atmosfery świąt wróciliśmy do centrum, a tam – ech, zamiast ustrojonych choinek, rozświetlonych ulic i witryn pełnych mikołajów – przemarsz grudnia 70-siąt. Ja rozumiem, ważna rzecz, ale musieliśmy iść na komedię romantyczną o Bożym Narodzeniu, żeby przywrócić sobie stan równowagi.

IMGP1121