Pocztówka na niedzielę (6): północna Teneryfa

Pod naszą nieobecność przesyłamy Wam dziś pocztówkę z Teneryfy, a właściwie z takiej jej części, gdzie nie ma turystów. No, chyba że dwóch zagubionych Niemców, którzy od 6 godzin czekają na autostop.

Północna część wyspy jest zdecydowanie mniej popularna wśród turystów głównie ze względu na górzysty teren i kapryśną pogodę. Właściwie na północ od sztucznej plaży w San Andes wypełnionej piaskiem z Sahary, nie ma już przyjezdnych autokarowych i jest dużo spokojniej. Dzieje się tak z uwagi na naturalną przeszkodę – konieczną do pokonania wąską górską drogę. Droga ta wije się tysiącami zakrętów i ciągle pokonuje różnice poziomów. Wydaje się, że wyjazd do Taganany jest znakomitym sprawdzianem czy wypożyczalnia samochodów, którą wybraliśmy jest godna polecenia. Wydaje się, że mimo chrząków i pisków jednak jest, bo ostatecznie dotarliśmy cało do położonej na skałach malowniczej wioski Roque de las Bodegas, gdzie czas jakby się zatrzymał, a ludzie zapatrzyli na skały tajemniczo wystające z tafli oceanu. Życie płynie tam bardzo sennie, ludzie włóczą się pomiędzy domami, lub w kafejce popijają kawę patrząc w dal i wypatrując surferów, dla których to istny raj. Na plaży też sielanka, a brak tłumów niech potwierdzi ostatnie zdjęcie.

IMG_8525

IMG_8530

IMG_8465

IMG_8521

IMG_8510

IMG_8458

Aby dotrzeć do północnego wybrzeża Teneryfy trzeba dysponować samochodem, gdyż komunikacja “wyspowa” praktycznie tam nie kursuje, o czym przekonało się dwóch Niemców spotkanych przez nas niedaleko Taganany. Od kilku godzin szli pieszo pod górę bezskutecznie czekając na transport publiczny. Innym Niemcom wydali się jednocześnie zbyt podejrzani, żeby zabrać ich na stopa.

 

Rozwiązanie konkursu pocztówkowego

Otóż nasze zamiłowanie do pocztówek nie ma wielkiego odzwierciedlenia w ilości otrzymywanych sztuk. Być może to się zmieni w przyszłym roku, ale póki co w roku 2011 otrzymaliśmy ich 11 sztuk, z czego najdalsze byłe z Murmańska i z granicy indyjsko-pakistańskiej, a najbliższe z Polanicy Zdroju i ze Świebodzina. Kto był zatem najbliżej prawdy?