Pocztówka na niedzielę (23): Błękitny Meczet

Tym wpisem oficjalnie rozpoczynamy miesiąc turecki na Wędrownych Ufalach. W tym czasie na blogu i fanpage’u facebookowym pojawią się relacje z dziś rozpoczynającego się wyjazdu do Stambułu i Adany, a także miejsca, które do tej pory nie zostały opisane po ubiegłorocznej podróży. Do tego mnóstwo dodatków – ciekawych filmów, muzyki, linków itp. A zaczynamy od pocztówki z wnętrza Błękitnego Meczetu.

Błękitny Meczet, czy jak kto woli Sultanahmet Camii, to niesamowite miejsce, w którym błękit tysięcy płytek fajansowych wręcz poraża. Odległość od czerwonego dywanu do tych najwyższych to ponad 40 metrów, więc różne odcienie błękitu mienią się w oczach tworząc wrażenie poruszających się obłoków. Olbrzymią kopułę wspierają cztery filary o średnicy 5 metrów każdy. Stoją na olbrzymim czerwonym dywanie, co daje taką ekspozycję barw podstawowych, że trudno oderwać wzrok.

IMGP1531

IMGP1585

IMGP1532

IMGP1564

IMGP1542

IMGP1551-2

Jak się można domyślać, jeden z najważniejszych tureckich obiektów jest pod stałym oblężeniem turystów i wiernych. Ku mojemu zaskoczeniu tłumy nie przeszkadzają w odbiorze. Być może dlatego, że to tłumy styczniowe, a nie wakacyjne.

Jedyne co nie daje mi spokoju, to ponoć nieprzyjemne zapachy, które zwykle panują wewnątrz meczetu. Czy ktoś mi może to wytłumaczyć, bo nic chyba nie czuliśmy ;) A może to przez to zauroczenie? ;)