Pocztówka na niedzielę (10): Spacer przez Podgórze

Od dziecka byłam zafascynowana Krakowem. Wydawał mi się miejscem magicznym, a dzięki częstym zachwytom znajomego Krakusa, także miastem bez wad. Moje opinię nieco osłabił wpis na blogu pewnego nomada, ale niestety także ostatnia wizyta w mieście Kraka. Spacer po Dietla wydał mi się taki przygnębiający – wszędzie wokół zapuszczone, obdrapane kamienice obklejone niesamowitą ilością reklam i szyldów. Z kolei skomercjalizowany rynek zasmucił mnie m.in. ze względu płatny wstęp do kościoła Mariackiego (nawet w Stambule wejście do Błękitnego Meczetu jest bezpłatne). Wszystko rozumiem, miasto się rozwija, ale nie znalazłam tam miejsca dla siebie. W tej sytuacji musiałam szukać klimatu na Podgórzu.

Podgórze, obecnie XIII dzielnica Krakowa, kiedyś było osobnym miastem, zdecydowanie większym i bogatszym niż Kraków. Stanowiło swojego rodzaju mieszankę kulturową, w zasadzie wszyscy mieszkańcy byli przyjezdni – Węgrzy, Żydzi, Czesi, nikt nie był oryginalnie stąd. Stworzyła się sytuacja trochę jak w USA, gdzie kultura powstała zupełnie od nowa i tworzyła ją nietypowa, zwarta społeczność. Mieszkańcy byli wówczas bardzo zgrana i, z tego co obserwuję, Podgórze do tej pory zbliża ludzi.

Od kontrowersyjnego połączenia z Krakowem (w 1915r.) w Podgórzu nie dzieje się jednak najlepiej. W czasie wojny zniszczeniu uległo wiele obiektów, np. stary cmentarz, którego reszta w opłakanym stanie prosi się o renowację. Cudem uratowano też fort. Ponadto dzielnicę rozdziela obecnie wewnętrzna obwodnica miasta, co nie sprzyja integracji mieszkańców, a do tego zamknięto kościół św. Józefa, ze względu na ostatnią kradzież ikon. Strach pomyśleć, że lada chwila quady, które latem wjeżdża na kopiec zniszczą to, co przetrwało spokojnie ponad 13 wieków!

Współczesne połączenie Podgórza z Krakowem obrazuje kontrowersyjna kładka, nad którą wisi olbrzymią rura kanalizacyjną. Niektórzy Podgórzanie mieli nawet nadzieję ze zmyje ją ostatnia powódź ;) Nie udało się, ale kładka zaczyna tworzyć własną historię – na jej balustradach zakochani wieszają kłódki i kluczyki wrzucają do Wisły. W ciągu zaledwie 4 lat pojawiła sie pokaźna ilość żelastwa tworząca kolorową balustradę.

Nieliczni turyści trafiający na Podgórze zwiedzają głównie miejsca holokaustu i trzeba przyznać, że rynek z krzesłami to jedna z lepszych współczesnych realizacji po tej stronie Wisły. Warto zajrzeć jednak do Domu Historii Podgórza, a także zrobić sobie spacer zaczynając spod imponującego kościoła św. Józefa (w stylu gotyku nadwiślańskiego) i mijając stare kamienice, park Bednarskiego, twierdzę, Stary Cmentarz Podgórski dojść do kopca Krakusa.

IMGP4394

IMGP4395

IMGP4405

IMGP4423

IMGP4440

IMGP4465

IMGP4485

IMGP4467

Podgórze to trochę taka warszawska Praga. Dzielnica z klimatem, powoli odświeżana robi się modna, ściąga artystów i pasjonatów. Nie ma co po nim oczekiwać odświeżonych kamienic i eleganckich butików. Za to atmosfery odmówić mu nie można!