Plany podróżnicze 2012

Wpis został już zaanonsowany, ale przyznam szczerze, że jak do niego zasiadłam, to okazało się, że o planach niewiele potrafię powiedzieć. Ich zestawienie przyprawiło mnie o ból głowy, bo nie dość, że wszystkiego jest za dużo, to jeszcze większość niepewna. No, ale spróbujmy!

W roku 2012 sytuacja jest o tyle nietypowa, że już pracuję na etacie, a Ufal ma “rok w zawieszeniu”, bo finalizuje pracę doktorską. W związku z tym, że mój pierwszy urlop jest możliwy dopiero z dniem 1 lipca 2012 roku, a Pawła po obronie, to zaczęłam się starać o wyjazdy uczelniane – zarówno dydaktyczne, jak i badawcze. Możliwości jest kilka i wyglądają następująco:

  • styczeń: Rumunia (Cluj-Napoca)
  • luty: Chorwacja (Zagrzeb)
  • marzec: Niemcy (Berlin)
  • kwiecień: Serbia (Belgrad)
  • maj: Ukraina (Połtawa)
  • czerwiec: Chorwacja (Pula)
  • lipiec: Czechy (Praga)

W zasadzie wszędzie dostałam zgodę na przyjazd, jednak w dużej mierze szanse na wyjazdy rozbijają się o źródła finansowania i moje obowiązki na uczelni w Polsce. Aby móc skorzystać choćby z połowy tych propozycji muszę pracować dwa razy dłużej przez pozostałe dni, a żeby móc w trakcie wyjazdów wygospodarować czas na zwiedzanie, muszę nadrobić co się da w Polsce. Czy to jest możliwe? Oczywiście jest, ale oznacza brak snu do lipca.

W lipcu i sierpniu za to mamy czas na upragniony urlop (ja 7 tygodni, Ufal – ile da radę nadrobić pracując wcześniej). Chcemy go wykorzystać najlepiej jak się da i znów planujemy dłuższą podróż. Kierunek? Mi marzy się hiszpańskojęzyczny (patrz Ameryka Łacińska), Ufal na razie milczy ;)

Jak zwykle nie wyobrażam sobie też roku bez kajaka, roweru i namiotu, więc nieśmiało po raz kolejny wpisuję spływ Ułą/Mereczanką i wyjazd rowerowy bo niemieckim wybrzeżu Morza Bałtyckiego. Ale to już są plany planów, więc nie ręczę za nie…

W związku z tym, że funkcjonujemy raczej w trybie roku akademickiego niż kalendarzowego, to zupełnie nie wiem, co będzie się działo od października. Mogę tylko potwierdzić, że będę ubiegać się o staż w Armenii (oto i rozwiązanie zagadki, ktoś zgadł?), gdyż ku mojemu zaskoczeniu uczelnia rozpoczęła współpracę w republikami kaukaskimi w ramach programu Alrakis. Może więc jesień spędzimy w Erewaniu?

 

11 tioman-03

 

Zdaje sobie sprawę, że co najmniej połowa tych wyjazdów może się nie udać, ale na pewno pojawią się też takie, o których nam się nawet nie śniło. Czy z nich skorzystamy? To się okaże, czy będziemy mieć siłę. Bo rok 2012 zapowiada się bardzo ciekawie, ale żeby mógł być ciekawy, musi być też pracowity. Zatem do pracy rodacy i przekładamy marzenia w plany! Powodzenia!