O kradzieży elektronicznych pieniędzy w podróży

[To jest przedruk wpisu, którym rozpoczęliśmy współpracę z Peronem4. Zapraszamy do lektury]
W podróży zdarzają się chwile, w których ręce opadają z bezsilności. Taki stan dopadł nas w grudniu i był przykrą pamiątkę z podróży. Wyzerowano nam bowiem konto bankowe na skutek podrobienia karty gdzieś za granicą. Co robić w takiej sytuacji i jak się przed tym ustrzec?

W poniedziałek rano dzwoni do mnie ktoś z zastrzeżonego numeru i pyta o potwierdzenie tożsamości. Oczywiście uświadamiam pana, że potwierdzając udostępniam swoje dane osobowe, ale on w panice mówi: Proszę pani, ktoś właśnie wykrada pani pieniądze z konta! Musimy zastrzec kartę! Szybko zdaję sobie sprawę, że tuż przed świętami i wyjazdem do Turcji zostajemy bez kasy…

Pieniądze w podróży

Na czym polega kradzież pieniędzy z karty?

Generalnie rzecz biorąc na pozyskaniu naszych danych z karty oraz na pozyskaniu/rozszyfrowaniu kodu PIN. Dane mogą zostać sczytane poprzez:

  1. maleńki, płaski skaner umieszczony w miejscu, gdzie wkładamy kartę (pod gumowymi chwytakami do karty)
  2. kamerkę umieszczone gdzieś na bankomacie lub za naszymi plecami
  3. przezroczystą nakładkę na klawiaturę, która „zapamiętuje” numer PIN

Może się też zdarzyć sytuacja, że cały bankomat jest „podstawiony”. Ale tutaj łatwo się zorientować po tym, że można z niego wyjmować tylko niewielkie kwoty.

Jak chronić elektroniczne pieniądze w podróży?

Ok, przykra sytuacja się zdarzyła, ale nikt z tego powodu nie przestanie podróżować. Jakie wnioski wyciągnąć zatem na przyszłość?

W każdym banku powiedzą wam – lepiej unikać wypłat z bankomatów i korzystania z karty w podejrzanych krajach. No dobrze, ale to żadna porada, bo czasem innego sposobu pozyskania lokalnej waluty nie ma, a jednocześnie chodzi o to, żeby robić to bezpiecznie, a nie całkowicie rezygnować z tak wygodnej opcji.

Co więc jeszcze można zrobić?

  1. Najlepiej za granicą posługiwać się kartą do konta, na którym mamy niewielką ilość pieniędzy. Drugie konto, nawet subkonto w tym samym banku, ale bez możliwości dostępu z bankomatu, może służyć do przechowywania większych kwot. Warto, żeby przelewy między tymi kontami były bezpłatne.
  2. Lepiej płacić w podróży tylko kartą szyfrowaną PINem. Karty na podpis dają większą przestrzeń do nadużyć, a ich przekazywanie np. kelnerowi może łatwo skończyć się zeskanowaniem lub wykonaniem poza naszym wzrokiem dodatkowej transakcji.
  3. Warto przed wyjazdem zmniejszyć limity dziennych wypłat. Domyślnie są one ustawione na dosyć wysokie kwoty i przez to straty mogą być dokuczliwe. Zwykle po jednym dniu już zorientujemy się i dzięki temu możemy ustrzec się przed kolejnymi kradzieżami.
  4. Należy regularnie zmieniać kod PIN. Wyrabianie fałszywej karty na podstawie skanu trwa około miesiąca, dlatego warto po powrocie z krótszych podróży lub w przerwie dłuższych modyfikować PIN lub zmieniać go zupełnie. Często taką operację można wykonać samodzielnie, jeśli mamy dostęp do konta przez Internet (a kto teraz nie ma?).
  5. Można uprzedzić bank, że wyjeżdżamy w podróż i poprosić o staranniejsze kontrolowanie naszych operacji bankowych. Niektóre banki mają taki alert na wypłaty z miejsc odległych od siebie wykonane w krótkim czasie.

 

Korzystanie z bankomatu w podróży


Co robić jak ktoś ogołoci nam konto bankowe?

Zwykle popłoch w sytuacji dosięga nie tylko nas, ale także zaskoczonych sytuacją policjantów i pracowników banku. Kradzieże dokonywane są niby coraz częściej, ale mało kto spotkał się z taką sytuacją osobiście. Dlatego warto samemu wiedzieć, jakie są kolejne kroki postępowania.

Jeśli więc zorientujesz się, że wyzerowano ci konto, to natychmiast dzwonisz do banku, zastrzegasz kartę i pytasz w jakim kraju dokonano kradzieży. Potem wchodzisz na swoje konto internetowe, drukujesz historię blokad/przelewów (z datą i godziną wydruku), zabierasz paszport, kartę do bankomatu i szybko udajesz się na policję. Jeśli nie masz dostępu do konta przez internet, to najpierw idziesz do banku po wydruk historii konta. Na policji składasz zeznanie o kradzieży danych oraz pieniędzy z konta i prosisz o wydanie zaświadczenia o złożeniu zeznania.

Na zaświadczeniu wszystkie wypłaty powinny być potraktowane jako jedna kradzież, często bowiem jest tak, że pojedyncze wypłaty nie przekraczają kwoty 150 EUR. Dodatkowo, jeśli w grę wchodzi kraj ze strefy Schengen, prosisz o wpisanie godziny, o której zjawiłeś/aś się na posterunku policji. W tym przypadku w paszporcie nie ma bowiem dowodów na twoją obecność/nieobecność w danym kraju. Z takim wysmarowanym przez policję zaświadczeniem udajesz się do banku, który w twoim imieniu składa reklamacje do producenta karty płatniczej i odsyła cię do domu na 90 dni. W tym czasie trwa procedura reklamacyjna, odszukiwany i zabezpieczany jest feralny bankomat itd.

Czy da się odzyskać skradzione pieniądze?

W Polsce na szczęście tak, pod warunkiem, że:

  1. skradziona kwota była wyższa niż 150 EUR
  2. potrafisz udokumentować, że nie było cię tam, skąd właśnie wybrano pieniądze
  3. masz przy sobie kartę (nie wolno dać sobie zniszczyć karty w momencie jej zastrzegania!)

Warto więc zadbać, żebyśmy nie popełnili błędu na etapie formalnym.

* * * * *

Mamy maj i cała akcja niedawno dobrnęła do szczęśliwego finału (o ile sukcesem można nazwać przymusową nieoprocentowaną dwumiesięczną lokatę). Feralny bankomat znaleziono na Ukrainie. Potem dowiedziałam się, że dzień, w którym kradzież została wykonana, nie jest przypadkowy – dla polskich kart kradzież jest zwykle dokonywana po 10. dniu każdego miesiąca (ze względu na termin przesłania pensji i większą ilość pieniędzy na koncie w porównaniu z końcem miesiąca), a w grudniu 10. wypadał akurat w weekend, więc pierwszy był poniedziałek… I jak tu lubić poniedziałki?