O czym nie rozmawiać z Chorwatami?

Wiadomo, że na Bałkanach najlepiej rozmawiać o jedzeniu i zachwycać się lokalnymi zwyczajami oraz pięknymi krajobrazami. A czy są tematy, których lepiej nie poruszać, przy których zapada wymowna cisza albo nawet przyjemnie zapowiadająca się znajomość nagle się kończy? Oczywiście i dziś właśnie o tym, o czym nie rozmawiać z Chorwatami.

IMGP5665-2

1. O Serbii i wojnie

To chyba najgorszy temat, który można poruszyć. Wojna jest tak świeżym tematem, że pamiętają ją jeszcze obecni studenci. Na wschodzie kraju każdy stracił kogoś bliskiego, a żyjący dotąd obok siebie Chorwaci i Serbowie krzywdzili się z zimną krwią, mimo że wcześniej popijali razem rakiję. Usłyszałam tutaj kilka drastycznych historii, np. historię studentki, która jako dziecko została odesłana na obóz do Austrii, gdzie, wraz z innymi dziećmi oczekiwała, aż sytuacja sie ustabilizuje. Wszystkie te dzieciaki wywożone autokarami miały po kilka lat i sprawiały wrażenie jakby zaadoptowały się do nowych warunków. Jednak pewnego dnia w okolicy ich obozu zorganizowano warsztaty militarne (austriaccy organizatorzy nie wiedzieli, ze są tam ewakuowane dzieci z Chorwacji). Dzieciaki ze strachu spanikowały, widząc czołgi uciekały i chowały się pod samochody.

Kontrowersyjną postacią jest również dla niektórych Chorwatów jest Goran Bregović, znany muzyk bałkański syn Serbki i Chorwata urodzony w Bośni. My byśmy powiedzieli – Bałkan z krwi i kości, Chorwaci komentują to zdecydowanie dosadniej.

Temat wojny z Serbią wywołuje tu znak dwóch ugiętych palców (tak jak my zwykliśmy pokazywać na palcach cyfrę 3), dlatego również lepiej się go wystrzegać. W ten sposób cyt. “Serbowie nawoływali się do mordowania Chorwatów”.

Jak można się domyślać, temperamentni Chorwaci nie przebierają w słowach, szczególnie po alkoholu, dlatego nawet po lepszym poznaniu się bałam im się powiedzieć, że wybieram się do Belgradu. Nawet tym na uniwersytecie.

 

2. O konflikcie Chorwacji i Słowenii o wody terytorialne

Konflikt dotyczy głównie Istrii i raczej tam powinno sie go unikać. Mimo że linia brzegowa Chorwacji jest ponad 100 razy dłuższa niż Słowenii (5800km do 47km), to granice są jasne i Słowenia według prawa nie miała dostępu do wód międzynarodowych od północnej strony Adriatyku. Konflikt z obu stron miał charakter bardzo emocjonalny: “Słoweńcy, ręce precz od naszego morza!” kontra “Albo korytarz albo nie wchodzicie do Unii” i toczył się jeszcze kiedy byłam na stażu na Słowenii w 2009 roku. Obie strony zbierały wówczas podpisy pod petycjami. Po wielu bojach Chorwaci jednak ustąpili (a bałkańska dusza, jak wiadomo ciężko znosi porażki) i udostępnili Słowenii korytarz wodny. W zamian za to odblokowano im możliwość akcesji do Unii Europejskiej. Temat nadal jest jednak grząski, bo rząd, który podpisał ugodę owiany jest obecnie złą sławą, a pani premier była, jak to mówią moi znajomi “zewnętrznie sterowana”.

 

3. O polityce

Chorwacja, podobnie jak Polska, to kraj bardzo podzielony ze względu na poglądy polityczne i, nazwijmy to, „”religijno-polityczne”. W Dalmacji, przy granicy z Bośnią i w centrum bez Zagrzebia (centrum nazywa się tutaj część kontynentalną) dominują poglądy prawicowe, w tej grupie jest też więcej praktykujących katolików i większość Bośniaków mieszkających w Chorwacji. Na wybrzeżu kraju oraz na Istrii dominują poglądy bardziej lewicowe i laickie. Te rejony skupiają też grupę innowierców (prawosławnych oraz muzułmanów). Lewicą ich jednak nazwać nie można, bo w Chorwacji nikt nie chce być kojarzony z lewicą. Mimo że rozkład geograficzny kraju jest różny od polskiego, to można znaleźć wiele analogii – prawice centrum bez stolicy, wschód i południe. Lewicowe północ i zachód.

Jak tutaj się mawia “prawica jest bliżej kościoła, a lewica bliżej nauki”, ale nie polecam tego zdania powtarzać głośno. Dlaczego? Ponieważ między lewicą a prawicą nie ma nici porozumienia i zrozumienia. Całkiem jak u nas.

 

4. O słabościach

Chorwaci nie umieją rozmawiać o słabościach. Wolą się przechwalać, zachwycać urokami swojego kraju, chociaż, jak twierdzą moi towarzysze, raczej kształtują taki wizerunek w oczach cudzoziemców. W domu są ponoć zrzędliwi i marudni. A do tego nie umieją się tak zrzeszać i protestować jak inne śródziemnomorskie nacje. Dlatego z narzekaniem, ale przyjmują kolejne podwyżki stawek VAT (jedne z najwyższych w Europie), godzą się na słabe rządy i brak podwyżek. Dobrze obrazuje to stwierdzenie Ines: “Każdy wie, w czy jest problem, ale nikt nie wie jak go rozwiązać”.

 

IMGP5527-2

x         x         x

Reasumując, rozmowy na wszystkie te tematy jednak się odbyły, ale nie obeszło się bez początkowej nieufności. Czasem przerywane obniżeniem tonu głosu lub wyjściem z kawiarni i dokończeniem rozmowy w bardziej sprzyjających okolicznościach. A czasem po przerwie na ostudzenie emocji. Dlatego ostrzegam osoby wybierające się tutaj – mimo że z Chorwatami się świetnie rozmawia, to poruszając takie tematy ryzykujecie.