Planowanie podróży z plecakiem

Często zachwalamy tu wyjazdy na własną rękę, ale trzeba przyznać, że jeśli chce się coś ciekawego zobaczyć, to trzeba się trochę namęczyć i wyjazd chociaż częściowo przygotować. Jak się do tego zabrać? O naszych doświadczeniach w dzisiejszym wpisie.

 

1. Wybór kraju i zakup biletów lotniczych

Zakup biletów lotniczych jest zwykle największym wydatkiem, jaki ponosimy w trakcie podróży (w trakcie ostatniego wyjazdu do Azji stanowił połowę budżetu). W związku z tym zwykle polowania na tanie bilety to pierwszy krok do przejścia od marzeń do planu. W tym celu obserwuję strony linii lotniczych, wyszukiwarki tanich połączeń, szukam kilku alternatywnych sposobów dotarcia do wybranego miejsca – często posiłkując się pytaniami na forum. W naszym przypadku każda ilość przesiadek jest brana pod uwagę, również połączenia lądowe. Jesteśmy też dosyć elastyczni jeśli chodzi o kraje – mamy wybrane kilka miejsc, do których chcemy lecieć i monitorujemy je stale (np. Gruzja czy Kuba). Trafiają się jednak  superokazje cenowe, z których warto skorzystać, nawet jeżeli w ogóle nie planowaliśmy jechać do danego kraju. W taki właśnie sposób kupiliśmy w marcu bilety na Sylwestra w Turcji. Skusiliśmy się na zakup z 9 miesięcznym wyprzedzeniem, bo cena (329zł. w obie strony) była nie do odrzucenia.

 

2. Zaprzyjaźnianie się z mapą

Zaraz po wyborze kraju warto zapoznać się z terenem i wykuć na pamięć mapy. My w tym celu wykorzystujemy stare płócienne mapy szkolne, które zawieszamy na ścianie w widocznym miejscu w mieszkaniu. Dzięki temu mapy uczymy się mimowolnie, a do dnia wyjazdu znamy już kraj “na pamięć” i możemy łatwo nawigować nazwami miast i regionów, lepiej też radzimy sobie na miejscu łapiąc transport. Jeśli nie macie gigantycznej mapy danego kraju, to polecam wrzucić sobie na pulpit laptopa taką mapę w wersji elektronicznej lub wydrukować i zawiesić na przeciwko stołu w kuchni. Ręczę, że po miesiącu wejdzie do głowy sama.

 

3. Poznawanie kraju

Jeśli wyjazd staje się już faktem, rozglądam się za możliwościami zdobycia jak największej ilości przydatnych informacji. I nie chodzi tu tylko o zakup i studiowanie przewodników – co jest raczej nudne, a przewodnik typu Lonely Planet czy Rough Guide przydaje się raczej w trakcie podróży. Już lepiej kupić książkę o kulturze danego kraju np. o Turcji kupiliśmy Półprzewodnik Obyczajowy autorstwa A.Bomberek i A.Wielogołaskiej.

Jednak to co najczęściej robię, żeby zdobyć informacje o kraju, to sięgam do źródeł – w tym celu znajduję blogi ludzi, którzy piszą o tym kraju (o Turcji ciekawie pisze Agata), fora dyskusyjne (forum Lonely Planet Turkey mam w czytniku już od kilku miesięcy) albo wyszukuję szczególnie ciekawe posty (np. Stambuł poza utartymi ścieżkami na forum Travelbit). Wszystkie te źródła dorzucam do ulubionych stron i obserwuję na bieżąco. Dzięki temu wiem, jaka jest sytuacja w danym kraju od ludzi, którzy tam są lub właśnie wrócili i dzielą się wrażeniami. Powoli, nawet nie zasiadając do przewodnika, wyrabiam też sobie opinię na temat miejsc, które chcę zobaczyć.

Zdecydowanie polecam też na żywo spotkać się z podróżnikami, którzy byli w danym kraju i posłuchać ich opowieści zilustrowanych pokazem slajdów. Po takim pokazie łatwiej wybrać miejsca godne uwagi, także te spoza utartego szlaku. Dodatkowo można dowiedzieć się wielu ciekawostek (np. my na Festiwalu Terra dowiedzieliśmy się jak trafić do najlepszego kebaba w Stambule). Wbrew pozorom pokaz zgodny z naszymi zainteresowaniami łatwo znaleźć. Polecam dodać do ulubionych kalendarium imprez podróżniczych lub stosowną zakładkę na forum Travelbit i czekać ażpojawi się  coś w naszym mieście.

 

4. Wybór miejsc do obejrzenia

Konstrukcję planu podróży zaczynamy zwykle od wypisania wszystkich miejsc, które chcemy zobaczyć – bez specjalnych ograniczeń, wszystko, co nam przychodzi do głowy łącznie ze stwierdzeniami w stylu “zobaczyć małpę” albo “zgubić się w medinie”. Jeśli jedziemy większą grupą, to każdy z nas wybiera swoje miejsca, a te powtarzające się stają się naszym must see. Oczywiście na ostateczny wybór miejsc i atrakcji ma wpływ wiele czynników np. pogoda (w Turcji w grudniu uniemożliwia ona trekking przez góry Taurus) czy ograniczenia finansowe (na lot balonem nad górami Kapadocji nas nie stać).

 

5. Oszacowanie czasu dojazdu

Wybrane miejsca układamy (posiłkując się mapą) we wstępny szkic trasy i zaczynamy szacowanie czasu dojazdu. Do tego celu przyda się Maps Google z opcją “pokaż trasę”. Tam można wstukać trasę lądowego połączenia dwóch miejsc a potem przemnożyć uzyskane kilometry przez średni czas przejazdu dla danego kraju (publikowane często w kartach krajów na stronach Lonely Planet albo Końca Świata). Polecam też wyszukanie stron internetowych lokalnych przewoźników (dla Turcji znalazłam nawet zbiorczą stronkę uwzględniającą różne środki transportu). Strony często są po angielsku, więc ceny mogą być zawyżone, ale nikt nam nie każe tych biletów kupować. Wystarczy sprawdzić jak długo się jedznie, spisać ilość połączeń w ciągu dnia oraz sprawdzić czy istnieją połączenia nocne. Często okazuje się, że lepiej zmienić kolejność zwiedzanych miejsc, ale za to przemierzyć część trasy nocą niż tracić połówki dwóch dni na przemieszczanie się.

 

6. Sporządzenie planu

Po zestawieniu wybranych miejsc z czasem potrzebnych na ich zobaczenie zwykle doznajemy szoku, że nasz wyjazd jest za krótki :-) Niestety kończy się to bezlitosnym wycinaniem atrakcji z grafika, ale ręczę, że lepiej to zrobić w domu niż potem przeżywać rozterki na miejscu. My wycinany nawet więcej niż trzeba, aby mieć kilka dni luzu – w końcu jesteśmy na wakacjach, jak się zakochamy w danym miejscu, to wsiąkamy w nie na kilka dni bez wyrzutów sumienia. Powiem szczerze, że taki zapas jest mega komfortowy, bo nawet jeśli z niego nie skorzystamy, to świadomość, że w każdej chwili można w tym miejscu zostać dłużej jest bezcenna. Oczywiście wiadomo, że im dłuższy wyjazd tym plan bardziej ogólny i dni wolnych w zapasie więcej. Zestawienie zwykle robimy w tabeli dodając jednocześnie budżet. Przykład azjatycki poniżej.

IMGP1076-1

 

7.  Wycena wyjazdu

Bardziej szczegółowo o sporządzaniu budżetu wyjazdu napiszę innym razem, teraz tylko chcę dodać, że najbardziej komfortowa sytuacja jest wtedy, gdy najpierw przejdziemy przez punkty 1-6 a potem sprawdzimy, ile to będzie nas kosztować. W rzeczywistości często bywa odwrotnie – najpierw znajdujemy wolne środki i zastanawiamy się gdzie i na jak długo może za te pieniądze pojechać. Szczerze powiem, że stosujemy obie opcje, ale coraz częściej przekonuję się, że większy sens ma systematyczne oszczędzanie na bieżąco, aby móc sobie potem pozwolić na skorzystanie z droższych atrakcji jak nurkowanie czy oglądanie tańców balijskich, niż pojechać i nigdzie nie wejść.

 

8. Wstępne rezerwacje

Na koniec kilka słów o tym, czego my zwykle nie robimy, czyli wstępne rezerwowanie biletów na pociąg, noclegów czy wejściówek. Jeśli kogoś nie bawi ten dreszczyk emocji w stylu: czy będą miejsca?, czy zdążymy?, gdzie będziemy spać? to polecam wcześniejsze rezerwowanie np. noclegów poprzez strony takie jak HostelWorld lub Booking.com. Miejcie jednak świadomość, że to ogranicza zdecydowanie swobodę, nie daje przestrzeni na spontaniczne zwroty akcji i nakazuje sztywne trzymanie się planu.

Nie krytykuję jednak rezerwowania zupełnie. Czasem warto dokonywać rezerwacji, szczególnie jeśli ich brak oznaczać może problemy. Przykładowo, my rezerwujemy nocleg, jeśli w jakimś mieście lądujemy bardzo późno w nocy albo po bardzo długich i męczących lotach. Dodatkowo czasem kupujemy bilety lotnicze na lokalne połączenia lub rezerwujemy z wyprzedzenie samochód, bo ceny do naszego przyjazdu mogą mocno poszybować w górę.

x       x       x

Podsumowując, sądzę, że warto przygotować się do podróży, bo dzięki temu zobaczymy i poznamy więcej, a ze spotkanymi ludźmi mamy szanse na ciekawsze rozmowy i doświadczenia. Aby jednak plan nas nie ograniczał, warto zostawić w nim sporo przestrzeni. Dzięki temu możemy mieć frajdę z podróży i czuć się swobodnie.

A jakie jest Wasze zdanie i Wasze patenty? Planujecie czy nie?