Skąd oni mają na to wszystko kasę?

Obiecałam kiedyś na blogu, że opowiem o tym, jak przez miesiąc nie wydajemy pieniędzy, żeby odłożyć na podróże. Może to dobry sposób, żeby pojawić się po długiej przerwie i wrócić do regularnego blogowania? Nadszedł moment, że każdy powód jest dla mnie dobry, żeby znów się z Wami usłyszeć!

Ile razy słyszeliśmy te pytania – skąd oni mają na te wszystkie podróże kasę? Jak sfinansować 200 dni podróży w każdym roku? Jak to możliwe, że ich na to stać? Odpowiedź na to pytanie jest niezwykle prosta – oszczędzamy!

Jak? Nie wydajemy pieniędzy. Ok, powiecie, że Wy też nie wydajecie. Ale my naprawdę nie wydajemy! Nie wydajemy tak, że w ubiegłym roku w “miesiącu bez wydawania” na jedzenie dla dwóch osób wydaliśmy 170 zł. przez cały miesiąc. Ile to jest 170 zł? To 2,9 zł. na dzień na osobę licząc jedzenie w domu, pracy i na mieście. To tyle co dwa pączki ;)) Jak to możliwe? Zapraszam do lektury.

DSCF4842

DSCF3399

 

“Miesiąc bez wydawania pieniędzy”

W związku z tym, że podróże mają u nas bardzo wysoki priorytet, staramy się regularnie odkładać na nie pieniądze. Jednak raz w roku od pięciu lat robimy sobie wyzwanie – miesiąc bez wydawania pieniędzy. Idea nie jest nowa (klik, klik, klik), ale modyfikujemy ją nieco do naszych potrzeb.  Chodzi o to, żeby wydać jak najmniej pieniędzy a tym samym wesprzeć finansowo jakiś swój cel. W naszym przypadku wiadomo – wymarzoną podróż!

DSCF4321

Dlaczego akurat miesiąc? Bo to wystarczająco długo, żeby zmienić swoje nawyki i coś konkretnie odłożyć, a jednocześnie wystarczająco krótko, aby powstrzymać się od poważniejszych zakupów jak ubrania, buty czy kosmetyki. Powiecie, że kosmetyki to są drobiazgi? Ech, po miesiącu już nie będziecie tak sądzić.

DSCF4338-3

 

Jak się przygotowujemy do “miesiąca bez wydawania pieniędzy”?

W takiej kolejności:

1. przyglądamy się naszym stałym wydatkom na najbliższy miesiąc – rachunki za prąd, gaz, telefon, raty kredytów itp. Wszystko to podliczamy. Z tą kwotą prawdopodobnie nie zrobimy nic w tak krótkim czasie, choć warto wykorzystać ten miesiąc także na to, aby przyjrzeć się czy aby mamy rzeczywiście dopasowany do naszych rozmów abonament telefoniczny albo czy segregując śmieci nie moglibyśmy nieco zaoszczędzić na opłatach dla MZO.

2. następnie siadamy z kalendarzem i analizujemy jak będzie wyglądał nasz miesiąc dzień po dniu. Co mamy już zaplanowane i uważamy za niezbędne – koncerty, spotkania ze znajomymi, urodziny kogoś bliskiego, wizytę u lekarza, wymiana opon w aucie itp. Wszystko spisujemy i podliczamy ile będzie to nas kosztować. Odejmujemy z tego połowę (będziemy musieli coś kreatywnego w międzyczasie wymyślić, żeby nam starczyło). Przeglądając kalendarz liczymy też dokładnie czy w danym miesiącu będzie nam potrzebny bilet miesięczny (może wystarczy kilka pojedynczych + rower + spacery) i samochód (przeliczamy ilość kilometrów x spalanie).

3. otwieramy lodówkę, zamrażalnik i szafki z jedzeniem. Sprawdzamy pobieżnie stan żywnościowy i określamy sobie limit kwotowy na dzień. Jeśli chcecie się w to bawić, to pamiętajcie aby był ambitny, ale realny. Nie ma nic gorszego niż wyłożyć się w pierwszym tygodniu, bo postawiliśmy sobie poprzeczkę za wysoko. Absolutnie na pierwszy raz nie polecam Wam kwoty mniejszej niż 5 zł na osobę na dzień, a jak jesteście singlami, to nawet nie mniejszej niż 8 zł. Nie przejmujcie się, jeśli wydacie mniej to wszystkie nadwyżki i tak pójdą na konto oszczędnościowe.

4. Rzeczy takich jak kosmetyki, ubrania, buty, gadżety, prasa w ogóle w tym miesiącu nie kupujemy, to chyba jasne?

4. A teraz sumujemy wydatki z punktów 1, 2 i 3 i wypłacamy z konta. Odliczamy na koncie pieniądze zarezerwowane na rachunki o całą resztę pierwszego dnia miesiąca przelewamy na subkonto o wymarzonej nazwie “podróże” albo nawet lepiej od razu kraj!

5. Na wypłacone pieniądze przygotowujemy koperty i opisujemy: “przejazdy komunikacją miejską”, “jedzenie”, “benzyna”… Budżet żywnościowy dzielimy na koperty tygodniowe. Nie ma sensu trzymać się kwoty 5zł na dzień, lepiej rozliczać się tygodniowo, bo z doświadczenia wiemy, że kupuje się głównie mleko, jajka, mąkę i warzywa, a te lubią występować w większej ilości.

6. Ach, i zapomniałabym o jednej z ważniejszych rzeczy. Każde z nas  dodatkowo wypłaca sobie kwotę rezerwową. Taką, że jak już naprawdę nie można wytrzymać i trzeba kupić tego snickersa, to żeby mieć poczucie, że można to zrobić. W praktyce nie zawsze się przydaje, ale poczucie, że mamy swobodę wyboru jest niezastąpione. My wypłacamy sobie po 50 zł.

Chyba nie muszę mówić, że karta kredytowa i bankomatowa – idą do szafy. Zamykanej na klucz. A klucz na miesiąc do rodziców! Posługujemy się tylko gotówką.

 

A jeśli będzie ciężko wytrwać?

Mamy co roku z pamięci doświadczenie, że bywa ciężko. Że czasem ma się dość, że wszystko dłużej trwa, że jest ciemno, szaro, że mamy ochotę na ulubione potrawy, które są za drogie, że musimy zrezygnować z promocji, a może potem będzie drożej, że życie przelatuje nam przez palce…
Każde z nas ma na to jakieś sposoby – mogą to być motywujące filmiki na www.youtube.com, albo www.ted.com (polecam tag “buying”),  portale wymiennikowe (www.wymiennik.org, www.blablacar.pl, www.couchsurfing.com) itp. W razie co jest też opcja wizyty u rodziców w porze obiadowej lub wyżalanie się pod poniższym wpisem…

Na ten rok ja zaplanowałam sobie lekturę dwóch książek: “Mniej” Marty Sapały i “Minimalizm po polsku” Anny Mularczyk-Meyer. Polecam też blogi minimalistyczne szczególnie filozoficzny  “Zen habits”, a dla katolików dodatkowo “Drogę do prostego życia”. No i oczywiście mistrzostwo prowadzone przez krakowskiego businessmana   “Przez rok nie kupuję jedzenia”.

DSCF4871-2

Nie muszę mówić, że zbawienny wpływ na sukces ma opowiedzenie o naszym planie innym – czy to na facebooku czy w realu. Pośmieją się na początku, ale potem będą kibicować.

———————

Warto też pamiętać, że to nie ma być post od życia tylko od wydawania pieniędzy. Normalnie spotykamy się ze znajomymi (polecam przekąski warzywne z jogurtem i czosnkiem), na wystawy (najczęściej galerie i muzea mają jeden dzień w miesiącu darmowy), oglądamy filmy, uprawiamy sport (bieganie, rower), chodzimy na koncerty (klik), czytamy książki (biblioteka publiczna zaprasza), no i oczywiście planujemy wyjazd czytając blogi podróżnicze.

 

Co nam daje “miesiąc bez wydawania pieniędzy”?

- WOLNOŚĆ – zyskujemy poczucie, jak mało potrzeba do życia, żeby było szczęśliwe i satysfakcjonujące, a nie tylko  zarabiam/wydaje/zarabiam. Że jest w nas niezależność, którą warto wydobyć.

- MOC  – nabieramy poczucia, że jesteśmy w stanie poradzić sobie w każdych warunkach, że damy sobie radę, jesteśmy sprawni, zaradni i kto jak nie my!

- ROZWÓJ – zmieniamy nasze nawyki, przestajemy wydawać bezmyślnie, zaczynamy brać kanapki do pracy i kawę w termosie na spacer, chodzimy więcej pieszo, ćwiczymy. Przecież to tylko miesiąc – tyle wytrzymam bez słodyczy albo codziennie spacerując, a nuż spodoba mi się na dłużej?

- CZAS – robienie zakupów wbrew pozorom zajmuje mnóstwo czasu – bo to nie tylko pobyt w sklepie, ale myślenie o tym co by trzeba zrobić, listy zakupów itd. To co niesamowicie zyskujemy w tym miesiącu to czas – możemy się zatrzymać i z zupełnie innej perspektywy popatrzeć na pędzący wokół świat. Dzięki temu wiemy, w jakim jego miejscu się znajdujemy i czy to miejsce nam odpowiada.

- SZACUNEK – to działanie daje niesamowity szacunek do zarobionych pieniędzy, do naszego czasu, który musimy przeznaczyć, aby zarobić na spodnie czy bluzkę. Ale też szacunek do rzeczy, które mamy, dzięki którym możemy żyć wygodnie i godnie. Po takim miesiącu nic się nie marnuje – mniej wyrzucamy jedzenia, wyjadamy niezbyt atrakcyjne jedzenie zalegające w szafkach, szukamy osób, którym mogą przydać się rzeczy, których my już nie chcemy…

- RADOŚĆ – mamy z tego olbrzymią frajdę, z nudnego listopadowego miesiąca robimy czas pełen przygód i wyzwań. Kombinujemy, przestawiamy się na nietuzinkowe myślenie, no i oczywiście odpowiadamy na wszystkie żarty znajomych.

- REALIZACJĘ CELU! – dzięki niewydawaniu wyjazdy finansują się szybciej, odkładamy średnio 3x więcej niż w przeciętnym miesiącu. Byliśmy w Japonii, a jak nam się uda w tym roku, to pojedziemy do Laosu!

DSCF4838

To jak, kto reflektuje? Napiszcie jeszcze gdzie jedziecie i jakie są Wasze patenty na zbieranie funduszy na podróże! I plizz kibicujcie nam, bo zaczynamy już jutro!

 

UPDATE: Oczywiście miesiac bez wydawania nie załatwia wszystkich problemów finansowych w podróży. Trzeba regularnie oszczedzać o czy pisaliśmy kiedyś my KLIK a teraz piszą Kasai KLIK. Polecam lekturę i do dzieła :-)