Udało się!

Wróciliśmy szczęśliwie do Polski, chociaż jeszcze wczoraj nie było to takie oczywiste. W Marrakeszu panowała totalna ulewa, a jak wiadomo Maroko nie jest to krajem przygotowanym na potoki na drogach (brak kanalizacji). Na szczęście przyjęli nas również na lotnisku Londyn-Luton, chociaż w Wielkiej Brytanii zima zaskoczyła drogowców. Nie udało nam się natomiast wylecieć z Londynu o czasie, ale porównując inne loty i pogodę w naszej ojczyźnie, to jakiś cud, że w ogóle wylądowaliśmy w Warszawie! Po jakichś 29h podróży.

I takim to cudem przenieśliśmy się z krainy wielbłądów do świata niedźwiedzi polarnych. Co tu dużo pisać, było wspaniale! Poćwiczyliśmy nasz francuski, surfowanie, negocjowanie, ujeżdżanie wielbłądów, robienie zdjęć i poznawanie nowych smaków. Ech, świetnie!