Ryga w 24 godziny

Wpis dla tych, którzy nie mają za dużo czasu na podróże. Wsiadamy w piątek wieczorem w nocny autobus do Rygi. W stolicy spędzamy dokładnie 24 godziny, poznając rytm stolicy i w niedzielę wieczorem grzecznie wracamy do Polski.

Owszem, 24 godziny to za mało na poznanie jakiegokolwiek miasta, nawet niewielkiej Rygi. Ale skoro nie ma więcej czasu, to warto wybrać to, co najcenniejsze w stolicy Łotwy. Oto co wytypowałam:

 

1. Artystyczne stare miasto

Starówka Łotwy ma wyjątkowy klimat nawet o poranku, kiedy nieprzytomne docieramy do miasta. Poranną kawą na placu Livu zaczynamy dzień, życie toczy się niespiesznie i w zasadzie większą uwagę zwraca ta sielankowa atmosfera niż obiekty, wokół których się znajdujemy.

IMGP1888

IMGP1758

IMGP1843

Dodatkowo starówka ryska kryje wiele zakamarków, ciekawych, współczesnych realizacji, dla których warto się nieco pozagłębiać w wąskie uliczki.

IMGP1770

IMGP1724

IMGP2136

2. Hale targowe

W porze obiadu robimy rekonesans wśród lokalnych specjałów. Z przykrością dochodzimy do wniosku, że główne menu w knajpach to pizza, dlatego po namyśle decydujemy się na samodzielne skomponowanie dania i zakupy w słynnych halach targowych. Spacer po halach robi niesamowite wrażenie, to jakby cofanie się w czasie co najmniej do PRLu – krzyki i wrzaski targowania, kafelki na ścianach, lastryko na podłodze, sprzątacze potykający się o przechodniów, panie z wykrochmaloną koroną na głowie… Na szczęście ryby z tradycyjnym ciemnym chlebem smakują wybornie.

IMGP2067

IMGP2289

 

3. dzielnica Art Nouveau

Po rybnej uczcie decydujemy się spacerem wzdłuż Daugavy dojść do dzielnicy, która słynie z Art Noveau i zamieszkujących ją yuppies. Trzeba przyznać, że budynki wokół Elizabetes robią niesamowite wrażenie i właściwie całą dzielnicę przechodzimy dwukrotnie, zadzierając głowy i wpatrując się raz na jedną, a za chwilę na drugą stronę każdej ulicy.

IMGP1971

IMGP1915

4. Knajpki na placu ratuszowym

Dzień kończymy ponownie na starówce. Ku mojemu zdziwieniu, ryskie stare miasto po zmierzchu zyskuje wiele blasku. I nie czyni tego jedynie mokry od deszczu bruk odbijający światła latarni, ale także muzyka. Ryga jest bowiem ważną sceną jazzową na mapie Europy i nie da się ukryć, że bez względu na porę roku spełnia pokrywane w niej nadzieje. Jazz płynie z wielu knajp i w zasadzie spacerując po starówce muzyka nie ustaje, tylko zmienia się lokal, z którego ją słychać. Z tych zasłyszanych polecam przywieziony Hans Antehed Quartet.

IMGP2191