Konno przez Bieszczady

Pojechać w Bieszczady i nie pojeździć na Hucułach to tak jak nie zjeść pizzy będąc we Włoszech. Gorzej jak ktoś nigdy nie siedział na koniu albo nawet siedział, ale tak leje, że nie da się założyć siodła.

Uwielbiam Bieszczady, nawet deszczowe. Tym razem na tydzień pobytu lało jednak 5 dni, a plany miałyśmy ambitne. Na szczęście moja wiedza o hucułach i ich obecności w Bieszczadach była tak znikoma, że ciekawie spędziłyśmy te kilka dni słuchając o tych fascynujących zwierzętach.

Przy kolejnych grzańcach, pod kocem i w przemiłym towarzystwie dziewczyn z chaty Momo, dowiedziałyśmy się, o czym marzą turyści i jaką odpowiedź na to mają hucuły ;)

IMGP9488

Najciekawsze, czego się dowiedziałyśmy to:

1. Rasa huculska wykształciła się pod wpływem trudnych warunków środowiskowych – ostrego klimatu górskiego, ubogiej paszy i prymitywnych warunków bytowania. W ciepły słoneczny dzień Hucuły mają zdecydowanie mniej energii niż w środku mroźnej zimy.

2. Hucuły są małe, krępe i bardzo silne, a do tego niezwykle cierpliwe i spokojne. Z tych też powodu są stworzone do kontaktu z początkującym jeźdźcem.

3. Charakterystyczny dla konia hucuła nie jest kolor, a ciemna pręga na grzbiecie.

4. Hucuły mają silny instynkt stadny i w zasadzie trudno spotkać pojedynczo stojącego Hucuła. Lubią ludzi, ale wolą siebie nawzajem ;)

IMGP9696

IMGP9663

IMGP0119

IMGP9891

 

W Bieszczadzkim Parku Narodowym jest 150 km wytyczonych szlaków konnych, które można pokonywać częściowo lub połączyć w jeden kilkunastodniowy rajd. Oczywiście każdy turysta, który przyjeżdża w Bieszczady chce jechać na taki rajd, a najlepiej od razu na połoniny. Nic dziwnego skoro wszystkie reklamy zachęcają do przemierzania gór konno, nocowania w górach, podziwiania mglistych poranków i cudownych rozgwieżdżonych nocy z grzbietu hucuła, a zimą jeżdżenia na nartach za koniem. Przyjechałyśmy więc do Rabe z odpowiednią motywacją ;)

IMGP0166

Po kilku mniej lub bardziej udanych z moje strony próbach powiem, że hucuły są tak specyficzne, że nawet jak się umie jeździć konno, to lepiej nie ryzykować od razu jazdy w teren. “Pokonywanie naturalnych przeszkód, potoków i widokowych podjazdów” to tak naprawdę obawa o upadek na każdej grząskiej powierzchni, których w Bieszczadach bez liku, a “dynamicznie zmieniający się krajobraz” to nieustanny brak pewności o to, jak koń zareaguje, gdy nagle coś mu wyskoczy z zarośli ;)

Asia-bieszczady

IMGP0231

IMGP0247

IMGP0255

IMGP0267

IMGP0362

Nie mniej jednak “na hucuły” z przyjemnością wybieram się ponownie w zimę. Myślę, że do tego czasu pouczę się grzecznie na naszych “miejskich” odpowiednikach. Chyba tylko wezmę sobie do serca uwagę Eli, żeby nie przykładać takiej mocnej łydki na araba, co na hucuła, bo mogę do tej zimy nie dożyć.