Jak na Mierzei Kurońskiej

Mimo że Mierzeja Kurońska to miejsce, w którym naprawdę trudno się zgubić, przemieszczając się po niej ciągle miałam wrażenie, że skaczę po różnych zakątkach świata. Jak podziwiałam przyrodę, to jakoś tak Sahara z Merzougi mi się przypominała. Jak wjeżdżałam do wioski, to wyglądała jak skandynawska… A na koniec nawet się przekonałam, że ma coś z Litwy ;)

Bez wątpienia jednak Mierzeja Kurońska jest wyjątkowa i zasługuje na wpis na liście Światowego Dziedzictwa UNESCO jako obiekt krajobrazu kulturowego. Oto dowody:

 

1. Wydmy jak na Saharze

Trzeba przyznać, że najbardziej spektakularną częścią Mierzei Kurońskiej są ruchome wydmy. Znajdują się tutaj dwa ścisłe rezerwaty – oba równie niesamowite. Piaszczyste wzgórza ukształtowały się od strony zatoki i gdyby nie posadzone ludzką ręką sosny (dziś stuletnie), piachy zawładnęłyby całą mierzeją. Dowód na to dały już w XVI wieku, kiedy wielkie fale piachu zasypały w sumie 14 wiosek. Spacer po wydmach dozwolony jest tylko wyznaczonymi ścieżkami na szczęście z niezłymi punktami widokowymi:

Wydma Parnidzisa i Dolina Śmierci

IMGP8111

IMGP8110

Wydmy Agilos (Dead Dune)

IMGP7954

IMGP7965

Ze względu na to, że wydmy porasta niewielka roślinność, z daleka wyglądają może niepozornie. Dla zobrazowania ich wielkości zbliżenie poniżej:

IMGP8407

 

2. Domki jak w Skandynawii

Mierzeja Kurońska kiedyś słynęła z wielu usytuowanych jedna obok drugiej wiosek rybackich (większość mieściła się od strony Zatoki Kurońskiej). Dziś ostało się zaledwie 4 wioski, a z rybakami jeszcze gorzej – widziałam raptem 1 kuter, do tego w remoncie. Oczywiście być może pozostałe 300 było akurat w morzu, ale sądząc po słabej ofercie ryb w knajpie i ilości sklepów z pamiątkami, to raczej profesja w zaniku.

Na szczęście pamiątkę po czasach świetności stanowią niewielkie drewniane chaty obite deszczułkami w kolorach bordowym i niebieskim. Wszystkie bardzo starannie odrestaurowane, skontrastowane białymi oknami i rzeźbionymi ornamentami tworzą klimat nieco skandynawski. Do tego koc z reniferem dostępny w każdym sklepie z pamiątkami i trudno się nie pomylić.

IMGP8041

IMGP8088

IMGP8154

IMGP8064

 

W jednym z takich domków mieści się muzeum Tomasza Manna nazwane przez nas roboczo “ksero muzeum” z uwagi na fakt, że oprócz widoku za oknem trudno znaleźć tam coś oryginalnego. Sam budynek jest jednak wspaniale usytuowany – zastanawiałam się nawet, czy gdybym mieszkała tak jak Mann czy Neruda, to nie nabrałabym od razu natchnienia pisarskiego.

IMGP8261

3. Cmentarz jak w Prusach Wschodnich

Usytuowany na wzgórzu schodzącym do zatoki stary cmentarz pruski we wsi Preila jest miejscem niezwykle klimatycznym. Spacer po zalesionym cmentarzu między świetnie zachowanymi drewnianymi pomnikami nagrobnymi to jedno z ciekawszych doświadczeń pod względem etnograficznych dostępnych na Mierzei Kurońskiej.

IMGP8142

IMGP8148

4. Sztuka jak w Zachęcie

Zwiedzając Neringę przyzwyczaiłyśmy się do bycia zaskakiwanymi, jednak park miejski przy nabrzeżu wsi Juodkrante po prostu nas zszokował. Pośród stareńkich domków, w towarzystwie odrestaurowanego okrętu Kurów stoją nowoczesne rzeźby artystów litewskich. Ale jakie! A to kawał drutu zapleciony w dziwną kule z zawijasem, a to fragmenty granitu połączona prętami i sterczące w górę niczym dziób łodzi Wikingów. Powiem szczerze, że nieco odebrało mi mowę i przytomność z wrażenia, dlatego przykład niezbyt spektakularny, jak na możliwości tutejszych artystów.

IMGP8514

4. …. jak na Litwie?

Włócząc się po Nerindze powoli nabiera się przekonania: Może tu w ogóle nie ma niczego litewskiego? Po chwili namysłu można dojść jednak do wniosku, że jest – jedzenie!

Oczywiście w każdej knajpie mamy do wyboru danie numer 1 kuchni litewskiej czyli cepeliny. To pyzy z mięsem (bardziej mączne niż polskie) okraszane solidnie zasmażką i polewane śmietaną. Jedyna zasada, to rozglądać się za nimi w ciągu dnia – szybko wychodzą.

IMGP8756

Jednak zdecydowanie “najlokalniejsza” potrawa na mierzei to ryba suszona metodą Kurów, czyli rozcinana wzdłuż kręgosłupa i suszona na słońcu z przyprawami. Ryba ma piękny złocisty kolor, a jak wisi na takiej starej chacie pod gzymsem i błyszczy się powiewając na wietrze, to już naprawdę trudno się oprzeć.

IMGP8622

 

Informacje praktyczne:

  • Nocleg: Na Mierzei Kurońskiej można zanocować, jednak ilość turystów jest limitowana z uwagi na ochronę przyrody. Niewątpliwą atrakcją jest nocleg w starych drewnianych domkach. Wbrew pozorom ceny nie są bardzo wysokie. W Nidzie jest też pole namiotowe. Mimo pięknych okoliczności przyrody i wielu pustych plaż nie można nocować na dziko.
  • Transport: Wzdłuż mierzei wiedzie jedna główna droga z kilkoma rozgałęzieniami (dojazdy do wiosek i na plaże). Po głównej drodze kursuje autobus, ale jego częstotliwość pozostawia wiele do życzenia. Z tego też względu dobrze mieć tam samochód i gdybym jechała po raz kolejny w październiku, to również bym się na niego zdecydowała. Wybierając się w cieplejszym okresie polecam rower, jednak nie dajcie się zmylić tymi 53km mierzei. Dla rowerzystów jest zdecydowanie więcej tras (wiele leśnych i przy samej plaży), a dojazd do wszystkich głównych atrakcji wydłuża trasę kilka razy.
  • Opłaty: wjazd na teren parku narodowego jest płatny – opłata wynosi 10 lt. Wejście do muzeum Tomasza Manna kosztuje 2 lt, a do muzeum bursztynu jest wstęp wolny.