Jak finansować podróże?

W związku z pytaniami w komentarzach i mailach, dziś wpis praktyczny dotyczący naszych doświadczeń w zbieraniu pieniędzy na wyjazd. Wiem, ze łatwiej byłoby usłyszeć, że odziedziczyliśmy fortunę po dziadkach i dlatego wyjeżdżamy często i daleko. Prawda jest jednak taka, że stać nas na podróżowanie dzięki samodyscyplinie, rezygnacji z wygód życia codziennego i obniżaniu kosztów podróży. Pomaga nam motywacja i przeliczanie np. ceny spodni na dni spędzone w Indonezji. Jak się wpadnie w takie myślenie, to finansowanie podróży staje się mniej uciążliwe.

pbc_-364

1. Oszczędzanie

Nasza generalna zasada polega na tym, że na początku każdego miesiąca zastanawiamy się, ile będziemy potrzebować na życie i resztę od razu odkładamy. Obiecujemy sobie jednocześnie, że jak nam zabraknie w ciągu miesiąca, to wyjmiemy. Nigdy nie wyjmujemy, bo chcemy jechać :-)

Dodatkowo jeszcze odkładamy pieniądze, które:

  • pochodzą z ekstra zleceń (dodatkowe szkolenia, raporty, premie, nadgodziny, delegacje)
  • spadają z nieba (imieniny, prezenty, zwrot podatku)
  • pochodzą ze sprzedaży (nawet jak to jest 6 zł. za książkę lub mapę na allegro)
  • pochodzą ze zwrotów (np. jak pożyczyliśmy komuś kasę w kwietniu, a oddał nam w maju, to znaczy, że kwiecień przeżyliśmy bez tych pieniędzy)

2. Obniżenie kosztów życia

Jak się ma priorytet na wyjazdy, to okazuje się, że można żyć bez wielu rzeczy. Na przykład do tej pory (5 lat mieszkamy razem) nie mamy umywalki. Dopiero po 2 latach kupiliśmy kanapę. Wcześniej za pieniądze uzbierane na nią pojechaliśmy na Bornholm, potem do Paryża itd. Jak by się dobrze przyjrzeć, to każdy z nas ma z czego zrezygnować. Oto nasze przykłady:

  • gotujemy w domu zamiast jeść na mieście
  • nie kupujemy prasy (czytamy strony z wiadomościami, mamy subskrypcję blogów specjalistycznych)
  • nie mamy telewizora (odpada koszt zakupu plazmy, wszelkie opłaty za kablówki, abonament i zużycie prądu)
  • mamy dużą zamrażarkę (jak kupujemy/dostajemy większe porcje jedzenia, to je mrozimy, nawet jak to są dwa talerze zupy albo 4 pierogi)
  • mamy kominek (w zimie skutecznie obniża rachunki za gaz)
  • często robimy “generalne porządki” i sprzedajemy niepotrzebne rzeczy na allegro
  • nie kupujemy przedmiotów dekoracyjnych (ramek, figurek, makatek, firanek, dywanów, chodników itp.), nasze mieszkanie wygląda, jakby ciągle trwał w nim remont, ale coś za coś
  • segregujemy śmieci (w naszym mieście segregowane śmieci wywozi się za darmo, dlatego dzięki segregacji mniej płacimy za wywóz nieczystości)
  • rzadko kupujemy ubrania (zwykle są to zakupy bardzo przemyślane, a ubrania są najczęściej uniwersalne – na różne okazje)
  • samodzielnie wykonujemy prezenty itp.

3. Obniżenie kosztów podróży

Im bardziej luksusowo chce sie podróżować, tym więcej pieniędzy trzeba uzbierać. Dlatego w trakcie podróży rezygnujemy ze zorganizowanych wycieczek, z wygodnego spania, z przywożenia góry pamiątek, z luksusowych środków transportu itp. Najczęściej podróżujemy lokalnymi środkami transportu lub autostopem, śpimy w BARDZO tanich hostelach, w namiocie lub u znajomych.

Nigdy natomiast nie oszczędzamy na lokalnej kuchni i na wejściówkach do miejsc, które chcemy odwiedzić. Już się napatrzyłam na ludzi, którzy jadą przez pół świata, a potem nie wchodzą do lokalnego muzeum albo do parku narodowego, bo jest “niesprawiedliwie drogo”. Może i jest to frustrujące, gdy lokalsi płacą 1$, a Ty 20$, ale wolę w taki sposób wspierać lokalną turystykę niż płacić na Teneryfie za oglądanie tresowanych delfinów.

Jest jednak sporo sposobów, żeby obniżyć koszty podróży jeszcze przed wyjazdem, albo chociaż uczynić je mniej dotkliwymi:

  • akcesoria wyjazdowe dokupujemy w ciągu roku korzystając z różnych okazji (Asia Pawłowi na imieniny, Paweł Asi na gwiazdkę) dzięki temu odpada problem z pomysłami na prezenty, a dodatkowo wzbogacamy zasoby wyjazdowe :-)
  • zażyczamy sobie prezenty podróżnicze na różne okazje (od mamy na gwiazdkę – przewodnik po Maroko albo kolejną kartę pamięci do aparatu)
  • jeździmy tam gdzie jest okazja – tam, gdzie Asia dostanie się na staż naukowy, a Paweł w delegację (wtedy trzeba dokupić tylko jeden bilet), tam, gdzie są promocje lotnicze, gdzie mamy darmowe noclegi, bo znajomi są na Erazmusie…
  • staramy się rozkładać wydatki wyjazdowe na więcej miesięcy, np. kombinować, aby kupić bilety lotnicze czy sprzęt z puli przeznaczonej na życie, a nie z odłożonej kwoty.

Myślę, że nie jest łatwo uzbierać pieniądze, szczególnie na długie podróże. Ale, jeśli się ma wysoką motywację, to można sobie wypracować jakieś patenty. Nasze pewnie nie będą idealne dla każdego, dlatego też czekamy na info w komentarzach na temat Waszych sposobów :-)