Po powolnym szoku związanym z wysoką temperaturą i wilgotnością powietrza, zaczęliśmy dostrzegać ich uroki. Od wszechogarniającej zieleni roślin i mieniącego się błękitem morza nie możemy oderwać wzroku! Tym bardziej, że na Bali przylecieliśmy już po zmierzchu i dopiero następnego dnia zaatakowała nas ta feria barw wprost z okna. Oszołomieni kolorami…Czytaj dalej
Pogoda tego lipca iście listopadowa i trudno zaplanować jakiekolwiek aktywności na świeżym powietrzu. W nadziei na poprawę zatrzymałam się w Młynkach przy rzece Wdzie, w poszukiwaniu numeru telefonu do wypożyczalni kajaków. Kontakt został dodany i pozostało oczekiwanie na słońce.
… Czytaj dalej
Jo, obuj te szlory i siadnij so – można usłyszeć od progu domu w sercu Kociewia i nie należy się wtedy obrażać. Gwara kociewska to jeden ze znaków rozpoznawczych tego rejonu kulturowego. Z tego też względu granice obszarowe Kociewia są płynne. Gdzie więc leży Kociewie?
… Czytaj dalej
Po 20h od wyjścia z domu jesteśmy nadal w trasie. Tym razem 6-godzinna przesiadka w Singapurze. Czekając na lot na Bali, postanawiamy poznać miasto i sprawdzić czy warto tu wrócić przed odlotem na dłużej. Kontakt z prawdziwym azjatyckim klimatem mamy dopiero po wyjściu z metra. Jak jest? …. GORĄCO I PARNO!
… Czytaj dalej
Nasze pakowanie wygląda niecodziennie. Wielka sterta wszystkiego, w rękach laptop z listą rzeczy do odszukania w stosie i…. waga kuchenna do wybierania lżejszych odpowiedników. Może uznacie, że jesteśmy nienormalni, ale właśnie na takim wybieraniu lżejszych pudełek, koszulek, kubków, odchudzamy plecaki błyskawicznie! … Czytaj dalej
Na dobre zaczęły się przygotowania do wyjazdu do Azji. Wspominaliśmy wcześniej, że wybieramy się do Indonezji. W miarę przygotowań plany nieco ewaluowały i ostatecznie będzie trochę Singapuru, trochę Indonezja i na dokładkę trochę Malezji… Czytaj dalej
Przed wyjazdem odwiedzenie Białorusi wydawał mi się czymś nieosiągalnym. Na miejscu okazało się, że jest zupełnie inaczej. Dlatego, mimo że na Białorusi byłam tylko kilka dni, zdecydowałam się zrobić wpis praktyczny, aby trochę zachęcić do wizyty w tym kraju i pokazać, że można go poznać łatwo i tanio… Czytaj dalej
A co tam, przyznam się od razu. Na Białoruś pojechałam nieprzygotowana. Podróżowałam bez przewodnika, bez informacji o kraju i listy miejsc do zwiedzenia. Próbowałam znaleźć coś w necie, ale z marnym skutkiem. W empiku książki były za drogie jak na kilkudniowy wyjazd, a i nie znam nikogo kto by był tam trampingowo i mi coś doradził. Mapę miałam tylko dlatego, że dostałam ją w prezencie od Gienka, który załatwiał nam wizy. I co się stało?… Czytaj dalej
Jak wygląda Puszcza Białowieska po stronie białoruskiej? To pytanie nurtowało mnie od ostatniego pobytu z Białowieży i usłyszanych tam opowieści, że szczelna granica polsko-białoruska wpływa na różnicowanie pierwotnie wspólnego obszaru Puszczy. Prowadzi to bowiem do różnicowania się gatunków na obu tych obszarach. Choćby ze względu na to, że zasieki i szeroko zaorany pas ziemi uniemożliwiają zwierzętom swobodne przemieszczanie się.
No więc jak wygląda naprawdę Puszcza Białowieska po stronie białoruskiej? … Czytaj dalej
Wróciłam z Podlasia nakręcona. Że taki piękny jest Wschód, że ludzie wspaniali, że mnie puszcza wzywa do siebie, że trzeba kajak kupować… Kiedy dwa dni po powrocie pojawiła się propozycja wyjazdu na Białoruś, wywróciłam wszystkie plany do góry nogami i jeszcze tego samego dnia byłam gotowa do drogi. W zasadzie nawet nie chowałam plecaka do szafy.
Białoruś, myślałam sobie, to musi być niezwykły kraj – pełen kontrastów, pięknej przyrody, polskich wspomnień… Do tego ten reżim – jak oni żyją? … Czytaj dalej
Na koniec moich wrażeń z Podlasia kilka słów o potrawach regionalnych. I to takich prawdziwych, pachnących, soczystych, nie takich jak moje ostatnie ryby “prosto z kutra”. Na Podlasiu podczas każdego wyjazdu trafiam na coś nowego, zaskakującego. Pewnie dlatego, że sporo potraw jest mocno lokalnych albo zaczerpniętych z tradycji wschodnich czy tatarskich… Czytaj dalej
Na nieocenione zalety Podlasia, jako miejsca do uprawiania aktywnej turystyki, przyczyniają się głównie dzika przyroda i niewielka liczba turystów. Cztery parki narodowe, czyste lasy i rzeki, leniwie szumiące łąki sprawiają, że aż chce się wskoczyć na rower, kajak albo na… tratwę?… Czytaj dalej
Cóż, mało mamy w kraju takich miejsc, gdzie przenikają się kultury, języki, zwyczaje. Jesteśmy raczej narodem, o którym mówi się “monokulturowy”, “katolicki”. A tu proszę, na Podlasiu, okazuje się, że Tatarzy żyją obok prawosławnych, katolicy obok Żydów… Czytaj dalej
Im częściej bywam na Podlasiu, tym bardziej mnie ono oczarowuje. Owszem, przyznaję, mam słabość do Suwalszczyzny – ten region przyciąga mnie jak magnez, są momenty, że tęsknię już tak bardzo, że jeszcze tego samego dnia muszę jechać. Ale podczas ostatniego spotkania blogerów odkryłam kilka nowych miejsc, nowych smaków, nowych aktywności, które zrobiły na mnie wrażenie i którymi chcę się podzielić. Spodziewajcie się zatem kilku prywatnych rankingów ;)… Czytaj dalej
Na koniec moich wrażeń z Holandii kilka słów o najpiękniejszych łąkach, jakie ostatnio widziałam. Świetlistych, szumiących, pachnących letnimi trawami. Miejsce, w którym pogoda i nastoje zmieniają się jak w kalejdoskopie. I to w środku tak usztywnionego kraju jak Holandia!… Czytaj dalej
Cóż mogę powiedzieć. Ile razy byłam w tym kraju gościem, tyle razy byłam zaskoczona. Według mnie Holendrzy to bardzo specyficzny naród. Tworzą najbardziej tolerancyjny, łatwo zmieniający zwyczaje i otwarty na inne kultury czy odmienności kraj w Europie. W pracy i na uczelni są świetnie zorganizowani, mega pracowici i nigdy nie odpuszczają wykręcając się kawką czy herbatką. Bez względu na to kim jesteś liczy się tylko praca. I za to ich podziwiam.
Ale jednocześnie są tak fatalnie nieelastyczni, że nie umiem z nimi współpracować… Czytaj dalej
Po powrocie z Bornholmu nieustannie towarzyszyło mi przekonanie, że Dania to raj dla rowerzystów i nic jej nie dorówna. Muszę jednak przyznać, że Holandia jest zaraz za nią albo i na równi! Moje poprzednie wyjazdy obfitowały raczej w polowania na ulewę w trakcie jazdy rowerem (galeria) i nieco zniechęcały mnie do tego sposobu podróżowania po Holandii. Teraz jednak miała więcej pozytywnych doświadczeń, chociaż umoczeń też… Czytaj dalej
Nastawiłam się, że w Holandii jest wiecznie wilgotno i nic nie schnie. W trakcie wszystkich wyjazdów spędziłam w tym kraju prawie miesiąc i padało w tym czasie codziennie. Oczywiście prawie codziennie było też słońce, i wiatr, i chmury, i tak w kółko… Czytaj dalej
Po poprzednich wizytach w Holandii wiedziałam, że tulipany są ważnym elementem życia Holendrów, ale tym razem przekonałam się jak bardzo! Holandia wręcz tulipanami stoi! A właściwie nie tylko tulipanami, a kwiatami w ogóle.
Funkcjonują tu największe giełdy kwiatowe na świecie. Wizyta w jednej z nich (Flora Holand Naaldwijk) przyprawia o zawrót głowy i to nie tylko miłośników kwiatów, ale także fanów nowoczesnych rozwiązań technicznych czy logistyków… Czytaj dalej
Po polskich wojażach przyszedł czas na Holandię. Co prawda to miała być Holandia uniwersytecka, ale po programie wyjazdu obiecywałam sobie znaleźć trochę czasu, na zwiedzanie oraz aby zweryfikować moje wrażenia z poprzednich lat… Czytaj dalej