Nasz wyjazd z fajnego zrobił się dziś zajebisty! Takich widoków, takich wrażeń przyrodniczych nie doznałam nigdy wcześniej! To najpiękniejsze miejsce w jakim byliśmy! Ale od początku. Na najbliższe dni wybraliśmy się do Boliwii. Rano, nie bez przeszkód, przekroczyliśmy granicę na przejściu położonym w górach. Tam spotkaliśmy się z Rubenem –…Czytaj dalej
Autobus rzeczywiście świetny, przespaliśmy całą noc. No może poza kontrolą bagaży o 4 nad ranem. W San Pedro (jedynej oazie na pustyni Atacama) nastawiliśmy się na ceny sufitowe i rzeczywiście tak było. Ostatecznie (po dłuuuugim spacerze po mieście i podwózce jeepem) wynegocjowaliśmy nocleg po 11$ za osobę w dwójce i…Czytaj dalej
Cały dzień w trasie. Najpierw z Arequipy do Tacny autobusem. Widoki przepiękne. Tony piachu wokół, ale pięknie i tak! Trudno było oderwać wzrok. W ogóle te przestrzenie w Peru są dla mnie zachwycające. Ciężko będzie wrócić do ciasnej Europy… W Tacnie dopadli nas taksówkarze z oldmobilów oferując przejazd przez granicę….Czytaj dalej
Dziś dzień na luzie. Wstaliśmy … no późno, późno… Ale kiedyś trzeba się wyspać :-) Leszek z Ulą zerwali się na rafting, a my oddaliśmy rzeczy do pralni i ruszyliśmy w miasto. Swoją drogą instytucja pralni jest w Peru świetna. W każdym większym mieście można znaleźć pralnie, w których za…Czytaj dalej
O 5 rano zjedliśmy jajecznicę po ciemku (w kanionie Colca nie ma prądu) i ruszyliśmy w naszą ciężką drogę pod górę. To musiało kiedyś nastąpić – przez dwa dni schodziliśmy non stop w dół… W zależności od pogody i nasłonecznienia wspinaczka trwa od 3 do 7 godzin. My, jak się…Czytaj dalej
Po porannych naleśnikach ruszyliśmy w drogę do Paraiso. Z góry wyglądało rzeczywiście bajecznie – baseny, palmy, upragniona zieleń, także szliśmy dziarsko. Droga do oazy jednak piaszczysta, tyle że nieco łatwiejsza, bo w miarę płaska i przyjemna (może też ze względu na wczesną porę). Minęliśmy też boisko do piłki nożnej, na…Czytaj dalej
Dzień zaczął się bardzo wcześnie, ale pospaliśmy jeszcze ze 3h w autobusie. Przewodnik mało kompetentny – ograniczał się do wymawiania nazwy przystanku i czasu na zwiedzanie. Śniadanie też było symboliczne, ale o tym akurat wiedzieliśmy, dlatego Ufal zrobił wczoraj wypasione kanapki z szynką, serem, pomidorem, papryką i ogórkiem. Mniami!!! Trasa…Czytaj dalej
Dzień zaczął się małą awanturką w hostelu – nie było ciepłej wody i odmówiłam zapłacenia za noc :-) Skończyło się dużym rabatem i osobistymi przeprosinami z ust szefa. W tym czasie Leszek i Ula znaleźli bardzo fajny hostel z kuchnią na ogromnym tarasie. I trochę taniej. Przenieśliśmy się tam czym…Czytaj dalej
Dzień zaczął się pośpiesznie o 6:30. Dostaliśmy ciepłą wodę do umycia zębów. Na śniadanie były pyszne naleśniki z dżemem. W takich chwilach świat wydaje się taki mały :-) Tysiące razy jedliśmy identyczne naleśniki na śniadanie, ale te były przepyszne! Pożegnaliśmy się grzecznie, wzięliśmy plecaki i ruszyliśmy do portu, aż tu…Czytaj dalej
W najgorszym z możliwych miejsc, w najgorszym hostelu zdarzyło mi się zgubić notes z podroży. Opcje są dwie – albo pan upłynni kartę pamięci ze środka, a notes mi odsprzeda, albo uda, że niczego nie znalazł… Ta druga opcja jest troszkę mniej prawdopodobna, ponieważ obiecaliśmy mu, że wrócimy do niego…Czytaj dalej
Trasa Cuzco-Puno piękna – pustka, malownicze krajobrazy, rzeka, góry, stepy, flamingi… Ach, można odetchnąć od tłumu turystów z Cuzco i Machu Picchu. Puno okazało się jednak okropne – najgorsze miasto, jakie do tej pory widzieliśmy – brudne śmierdzące, tłoczne, ciasne i mało bezpieczne. A nasz hostel to już wyjątkowa nora….Czytaj dalej
Dwanaście godzin snu robi swoje – obudzilismy się super wypoczęci, ale także super głodni. Postanowiliśmy jednak zjeść dopiero w Urubambie, gdzie woda kosztuje jeden sol zamiast pięciu. Pociąg na głodniaka i tak jest super, ale widoki mogą podziwiać tylko ludzie siedzący po prawej stronie :-) Reszta obserwuje skałę, w której…Czytaj dalej
Godzinę pobudki wyznaczyła chęć wejścia na Wayna Picchu – wzgórze, z którego rozpościera się widok na Machu Picchu – słynne inkaskie miasto ukryte w górach.Wpuszczają tam 200 pierwszych osób rano i 200 kolejnych po południu. Oznaczało to, że musimy wstać o 4:30, żeby, zgodnie z zaleceniami lokalsów, stanąć w kolejce…Czytaj dalej
Dzień zaczęliśmy od cafe con leche domowej produkcji (nieźle nam poszło! będziemy praktykować w domu). Potem przepakowaliśmy się w 4 plecaki po 5kg (wymogi Peru Rail), a resztę rzeczy zostawiliśmy w przechowalni. W drodze do autobusu oddawaliśmy się poszukiwaniom prawdziwego Cuzco i prawdziwych mieszkańców. Obkupiliśmy się też ananasami i innymi…Czytaj dalej
ZZ-bus to nie był dobry pomysł. Powinno wzbudzić nasze podejrzenie, że wg rozkładu jedzie on 2,5h godziny krócej niż pozostałe. Po pierwsze mniej czasu na sen, a po drugie – takie prędkości, z jakimi tu jeszcze nie jechaliśmy. Zakręty braliśmy z prędkością 100kmh, oczywiście lewym pasem, bo z prawego byśmy…Czytaj dalej
Zaczęliśmy bardzo wcześnie (5 rano) pobudką i myciem głowy pod prysznicem bez słuchawki i sterowania temperatury wody. W zasadzie to jakby brać prysznic pobudzający :-) O 6 wyruszyliśmy busem z Lindą, naszą przewodniczką do laguny 69. Parada (postój) pierwsza i druga – kontrola policyjna. Lepiej nauczyć się na pamięć numeru…Czytaj dalej
Ranek z leche con café jak zawsze udany. Na jutro kupiliśmy wycieczkę do laguny 69. Zauważyłam, że zaczynamy targować się o wszystko :-) Po zakupach pojechaliśmy colectivo (coś jak bus) do baños termales (gorących basenów). To przeżycie! Ścisk okrutny, ludzie w bagażniku, połowa stoi :-) Ale za 2,5 sola dotarliśmy…Czytaj dalej
O 5 rano obudziły nas klaksony trąbiące tak, jakby coś się paliło. Okazał się, że to autobus z Limy zablokował całe skrzyżowanie i klaksony trąbiły non stop pół godziny, dopóki wszyscy nie wysiedli. Potem była kawa nie tak dobrej jak wczorajsza. Jedziemy dziś autobusem oglądać wielkie kaktusy i lodowiec. Wyjazd…Czytaj dalej
Noc w autokarze. Super wygodnie. Spodziewaliśmy się czegoś mniej przypominającego nowoczesny autokar. Spalibyśmy nawet całe 8 godzin, gdyby nie hostessa, która pojawiła się godzinę po ruszeniu. Elegancka, w garsonce i butach na obcasach budziła każdego, często wbrew woli i zmuszała do zjedzenia kanapki i wypicia kawy. W końcu opłacone. Trasa…Czytaj dalej
Po 11 h snu wydaje się, że jet lag mamy za sobą. Śniadanie kontynentalne z sokiem bardzo lokalnym – mango a może melon? Tym razem się skusiliśmy – ile można oszczędzać żołądek! Ruszamy na poznawanie Limy taksówką Tico. Spokojnie mieści się 6 osób + kierowca. Oni tu w ogóle nie…Czytaj dalej