Wiedziałyśmy, że pomysł na Odessę to pomysł na maraton. Najpierw 12h w pociągu nocnym (to nawet nie była płackarta), potem 13h na zwiedzania, a na koniec kolejne 10h w pociągu nocnym. Czy było warto? No pewnie! Chociaż, hm, nie od razu…
… Czytaj dalej
Wiosenna wizyta w Połtawie nie zostawiła po sobie jakiś specjalnych wrażeń architektonicznych. Zdecydowanie wolę to miasto ze względu na ludzi niż na wszechobecne miejsca pamięci. Tym razem odnalazłam jednak coś nietypowego, a jednocześnie bardzo wschodniego: cerkiew-matrioszka
… Czytaj dalej
Wróciłam z kolejnej wizyty na Ukrainie i wszystko zaczęło mi się układać w całość. Moje spostrzeżenia dotyczące tego kraju w porównaniu z Polską nabrały wreszcie kształtu i realności. Chyba wcześniej byłam idealistką
… Czytaj dalej
Czy warto będąc w podróży wchodzić do lokalnych urzędów miasta? Czy warto przeciskać się między mieszkańcami Lwowa stojącymi w kolejce po nowy dowód osobisty albo meldunek? Po co przemierzać te wszystkie urzędowe korytarze, potykać się o wypłowiałe dywaniki i slalomem mijać panie niosące kawę?… Czytaj dalej
Żeby dostać się do Połtawy trzeba jechać 6 godzin pociągiem od Kijowa w stronę granicy rosyjskiej. Podobno warto, bo Połtawa to kulturalna stolica Ukrainy… Czytaj dalej
Co by się stało gdyby ominąć wszystkie żelazne punkty programu i zwiedzać Kijów pod katem zaskakujących przeżyć? Miasto ma dużo do zaoferowania w tym temacie. Można na przykład:… Czytaj dalej
Tak się stało, ze znów trafiłam na Ukrainę. Tym razem były pociągi sypialne, trzęsące się marszrutki i trzy wielkie miasta: Kijów, Lwów i Połtawa. Dziś kilka słów o pięciu kijowskich obowiązkowych punktach programu… Czytaj dalej
W związku ze znikomą liczbą informacji w Internecie na temat Szackiego Parku Narodowego, postanowiłam zrobić wpis praktyczny. Trochę informacji o dojeździe na miejsce, o trasach rowerowych, atrakcjach, noclegach i cenach… Czytaj dalej
Głównym punktem programu w Szackim Parku Narodowym jest tzw. ukraiński Bajkał, czyli jezioro Świtaź (nie mylić z mickiewiczowską Świtezią z Białorusi). Wokół niego istnieje jedyny ruch turystyczny w parku, w sezonie działają piaszczyste plaże, można wypożyczyć rowerki wodne, połowić ryby albo starą drewnianą łódką dopłynąć na niewielką wysepkę na środku jeziora. Muszę przyznać, że Świtaź ma wyjątkowy klimat… Czytaj dalej
Już trzeci post o Ukrainie, a jeszcze nie było nic o cmentarzach, które stanowiły kluczowy element naszej podróży :-) W trakcie tych sześciu dni na Ukrainie byłam więcej razy na cmentarzu, niż przez ostatni rok w Polsce :-) Ale po kolei… Czytaj dalej
Słyszeliśmy od znajomych, czytaliśmy na forach i wierzyliśmy w to, że ludzie na Ukrainie są otwarci i bardzo serdeczni wobec turystów. Ale nie spodziewaliśmy się, że aż tak! Z zaskakującą dla mnie tolerancją pytali o nasze tradycje religijne czy opinie o świecie, przyjmując wszystko bez pogardy. Zastanawiam się, czy na polskiej wsi jest podobnie?… Czytaj dalej
Pierwsze dni na Ukrainie minęły na zachwycaniu się życiem codziennym zabużan, ich tradycjami i gościnnością. Gospodarka konna, brak dróg asfaltowych, skromne warunki życia, ale jednocześnie barwna religijność zrobiły na mnie największe wrażenie… Czytaj dalej
Jak wspominałam wcześniej, jutro ruszamy na kilkudniowe rowerowanie po Ukrainie. A w zasadzie po północnym zachodzie tego kraju. Wybieramy się do Szackigo Parku Narodowego, o którym z polskich źródeł wiadomo tylko tyle, że jest tam pięknie i nikogo tam nie ma :-)
Mamy nadzieję na cudowne widoki znad jeziora Świteź, na przyjemnie trakty w borach sosnowych, obserwację okolicznej zwierzyny i integrację z lokalsami… Czytaj dalej