Od dziecka byłam zafascynowana Krakowem. Wydawał mi się miejscem magicznym, a dzięki częstym zachwytom znajomego Krakusa, także miastem bez wad. Moje opinię nieco osłabił wpis na blogu pewnego nomada, ale niestety także ostatnia wizyta w mieście Kraka. Spacer po Dietla wydał mi się taki przygnębiający – wszędzie wokół zapuszczone, obdrapane kamienice obklejone niesamowitą ilością reklam i szyldów. Z kolei skomercjalizowany rynek zasmucił mnie m.in. ze względu płatny wstęp do kościoła Mariackiego (nawet w Stambule wejście do Błękitnego Meczetu jest bezpłatne). Wszystko rozumiem, miasto się rozwija, ale nie znalazłam tam miejsca dla siebie. W tej sytuacji musiałam szukać klimatu na Podgórzu.
… Czytaj dalej
Pojechałam do Gdyni obejrzeć reprezentacyjną ulicę Świętojańską ustrojoną niczym Times Square i poczuć magię świąt. Ostatecznie zafascynowałam się jednak systemami hydraulicznymi do przeciągania łodzi podwodnych!
… Czytaj dalej
Będąc w Tatrach żal zrezygnować z pięknej pogody, jednak chęć poczucia góralskiej atmosfery i przejścia się po okolicznych wioskach zwyciężyła. Wybrałam się więc na poranny niedzielny spacer ulicami Bukowiny i podziwiając kolejne drewniane kapliczki i starannie wyrzeźbione detale domów szukałam owych górali.
… Czytaj dalej
Babski wyjazd z mojej inicjatywy (wspartej zdaniem Ufala, który uznał, że mogłabym sobie gdzieś pojechać, bo musi spokojnie popracować) wcale nie oznaczał dla mnie chodzenia po górach. Tak jak się jeździ nad morze i wcale w nim nie pływa, tak nie było dla mnie super oczywiste, że wyjazd w góry musi być połączony z chodzeniem po nich… Czytaj dalej
Zapytałam prawie rok temu znajomego myśliwego, czy mogę któregoś razu przyjechać na Hubertusa do ich koła. Jak nie będziesz oceniać, to pewnie – usłyszałam. Przypomniałam się więc na początku listopada, że nadal jestem chętna i w odpowiedzi usłyszałam to samo zdanie – przyjeżdżaj, ale poznać, a nie krytykować. Bez uprzedzeń i stereotypów pojechałam więc uczcić początek zimowego sezonu myśliwskiego… Czytaj dalej
Miało być porównanie litewskiej Mierzei Kurońskiej z polską Mierzeją Wiślaną, ale dotarliśmy ostatecznie na Mierzeję Rewską. Wyjątkową, bo najkrótszą w Polsce, a do tego sezonową! Wydłuża się i tworzy małe wysepki, gdy obniża się poziom wody w zatokach, a w pozostałych okresach jest częściowo zalewana przenikającymi się wodami Zatoki Gdańskiej…Czytaj dalej
Pojechaliśmy pożegnać lato. Ufal na żagle z chłopakami – taki wyjazd jak za dawnych czasów, powtarzany regularnie co 7 lat ;-) Asia na Litwę zobaczyć czy Morze Bałtyckie jest ładniejsze niż u nas, a Mierzeja Kurońska lepsza niż Wiślana. Chcielibyśmy, żeby nie lało, tego możecie nam życzyć.
Jedni biegają po świecie z plecakiem, a inni spacerują po parku zdrojowym. W Nałęczowie panuje nieopisany klimat sanatoryjny – zakochani staruszkowie karmią łabędzie, przysiadają na każdej ławce, przyglądają się każdej fontannie, kontemplują każdą rzeźbę parkową. Czy ja kiedyś będę miała na to czas?… Czytaj dalej
Kilka dni rowerowania po Suwalszczyźnie miało być okazją do łapania kondycji na wyjazd do Azji. W końcu kręcenie korbą powinno być idealne do wzmocnienia nóg przed surfingiem, a długie podjazdy pod suwalskie górki mogłyby zahartować mnie przed trekkingiem. Mogłoby, gdyby nie pogoda. Znów!
… Czytaj dalej
Pogoda tego lipca iście listopadowa i trudno zaplanować jakiekolwiek aktywności na świeżym powietrzu. W nadziei na poprawę zatrzymałam się w Młynkach przy rzece Wdzie, w poszukiwaniu numeru telefonu do wypożyczalni kajaków. Kontakt został dodany i pozostało oczekiwanie na słońce.
… Czytaj dalej
Jo, obuj te szlory i siadnij so – można usłyszeć od progu domu w sercu Kociewia i nie należy się wtedy obrażać. Gwara kociewska to jeden ze znaków rozpoznawczych tego rejonu kulturowego. Z tego też względu granice obszarowe Kociewia są płynne. Gdzie więc leży Kociewie?
… Czytaj dalej
Na koniec moich wrażeń z Podlasia kilka słów o potrawach regionalnych. I to takich prawdziwych, pachnących, soczystych, nie takich jak moje ostatnie ryby “prosto z kutra”. Na Podlasiu podczas każdego wyjazdu trafiam na coś nowego, zaskakującego. Pewnie dlatego, że sporo potraw jest mocno lokalnych albo zaczerpniętych z tradycji wschodnich czy tatarskich… Czytaj dalej
Na nieocenione zalety Podlasia, jako miejsca do uprawiania aktywnej turystyki, przyczyniają się głównie dzika przyroda i niewielka liczba turystów. Cztery parki narodowe, czyste lasy i rzeki, leniwie szumiące łąki sprawiają, że aż chce się wskoczyć na rower, kajak albo na… tratwę?… Czytaj dalej
Cóż, mało mamy w kraju takich miejsc, gdzie przenikają się kultury, języki, zwyczaje. Jesteśmy raczej narodem, o którym mówi się “monokulturowy”, “katolicki”. A tu proszę, na Podlasiu, okazuje się, że Tatarzy żyją obok prawosławnych, katolicy obok Żydów… Czytaj dalej
Im częściej bywam na Podlasiu, tym bardziej mnie ono oczarowuje. Owszem, przyznaję, mam słabość do Suwalszczyzny – ten region przyciąga mnie jak magnez, są momenty, że tęsknię już tak bardzo, że jeszcze tego samego dnia muszę jechać. Ale podczas ostatniego spotkania blogerów odkryłam kilka nowych miejsc, nowych smaków, nowych aktywności, które zrobiły na mnie wrażenie i którymi chcę się podzielić. Spodziewajcie się zatem kilku prywatnych rankingów ;)… Czytaj dalej
Ostatnio jestem w mega rozjazdach zawodowych lub pół zawodowych. Obecnie krążę po Polsce. W ciągu jednego tygodnia byłam w Krakowie, we Wrocławiu, na Suwalszczyźnie i na Podlasiu. W zasadzie dłużej jednak zajęło mi pokonywanie odległości niż pobyt na miejscu. Zatrzymałam się dopiero w Supraślu i we Wrocławiu na rynku.
O Podlasiu nie będę jednak teraz opowiadać, gdyż z radością dowiedziałam się, że przyjdzie na to niedługo czas, gdyż:… Czytaj dalej
Uwielbiam park ursynowski, w którym mieści się Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego. Jak tylko mam chwilę, staram się zaparkować samochód daleko od głównego wejścia, żeby chociaż dwa razy dziennie krótko przespacerować się alejkami parkowymi. Najczęściej przechodzę wtedy koło pewnego drzewa… Czytaj dalej
W dniu, kiedy cała Polska trzepie dywany i piecze mazurki, postanowiliśmy uciec od przygotowań i złapać trochę kondycji przed wyjazdem rowerowym na Ukrainę.
Wybór padł na Kampinoski Park Narodowy. Ola przygotowała trasę (Dąbrowa Leśna – Laski – Lipków – Zaborów Leśny – Roztoka – Wiersze – Na Miny – Dąbrowa Leśna) i z samego rana ruszyliśmy w pierwszą dłuższą trasę w tym sezonie… Czytaj dalej
Kto by pomyślał, że ryba prosto z kutra spływającego na naszych oczach z połowów może być nieświeża. A jednak.
Godz. 13:00. Pora przedobiadowa. Rozmawiamy o spaghetti i spacerujemy w kierunku klifów orłowskich, a w zasadzie przepychamy wózek przez tony piachu i resztki śniegu. Nagle ktoś z nas zauważa kuter spływający do portu. I od razu myśl – co tam spaghetti, skoro możemy zjeść najświeższą rybę, jaka istnieje!… Czytaj dalej
Nasz pobyt w Gdyni był powiązany z Kolosami – festiwalem slajdowisk i filmów podróżniczych. Przez trzy dni napatrzyliśmy się na kilkadziesiąt relacji z wypraw tych krótkich, i tych wieloletnich, wyjazdów alpinistycznych, rowerowych, nurkowych, jaskiniowych… Największe wrażenie zrobił na nas film Piotrka Mitko o Islandii. Można się zainspirować! W zasadzie po tych slajdach jestem w stanie rzucić wszystko, dziś się spakować i jutro jechać… Czytaj dalej