Po umownej nocy w samolocie (w związku ze zmianą czasu „zgubiliśmy” 6h) przylecieliśmy rano wymięci na lotnisko w Paryżu. A tam zimno, leje deszcz, nie ma żadnej palmy i francuski zamiast hiszpańskiego! O rety, gdzie my jesteśmy? Dobrze, że mam czapkę z Peru! Ach, będziemy bardzo miło wspominać ten wyjazd….Czytaj dalej
Zapomniałam dodać i zapomniała w ogóle wczoraj wieczorem, że trwa festiwal muzyczny w Valparaiso. Są tłumy przyjezdnych, zespoły muzyczne i taneczne, parady, artyści sprzedający rękodzieło… Generalnie tłoczno, głośno i kolorowo. Ogólnie bardzo pozytywnie poza małym incydentem, który miał miejsce centralnie pod naszymi oknami o 5 nad ranem, kilka godzin po…Czytaj dalej
Cały dzień spędziliśmy w Santiago. Byliśmy tu wcześniej przejazdem i miasto nie zrobiło na nas specjalnego wrażenia. Tym razem było podobnie. Niebo nad stolicą prawie zawsze pokryte jest grubą warstwą białych chmur (smog), także piękne położenie miasta (między górami) jest zupełnie niewidoczne. Do tego ta brudna i śmierdząca rzeka Mapocho….Czytaj dalej
Valparaiso oprócz swoich wszystkich niezwykłości ma też wspaniałą komunikację z Parkiem Narodowym La Campana. Wystarczy wsiąść do metra na godzinkę, żeby wysiąść na skraju parku. Potem jednak do bramy wejściowej czeka jeszcze 20 minut przejażdżki colectivo i 20 na piechotę. Przyjechaliśmy do parku za kuszącą zapowiedzią o niezwykłych lasach palmowych….Czytaj dalej
Viña del Mar nie jest taka zła. Zapowiadali chilijski Sopot. Wydawało mi się, że czeka nas dzień w luksusowym i snobistycznym kurorcie pełnym hoteli nad brzegiem morza. Spotkało nas przyjemne, zielone miasto, z palmami, licznymi ławeczkami, z deptakami i super plażami (w porównaniu z tymi w Valpo). Pochodziliśmy trochę po…Czytaj dalej
Valparaiso to totalna mieszanka wszystkiego. Nie tylko kolorów, o których pisałam wczoraj. To największe miasto portowe na zachodnim wybrzeżu Ameryki Południowej, a jednocześnie miasto z klimatem – wylęgarnia młodych talentów i sceny alternatywnej. Gigantyczny port ciągnie się kilometrami, tylko czasami przecinany jest niewielkimi plażami. Ale wiadomo, plaża to plaża, nieważne…Czytaj dalej
Po długiej jeździe autobusem i długim szukaniu mieszkania w mieście, jakoś nie chciało nam się podchodzić pod kolejne wzgórze. Zatrzymaliśmy się, żeby odpocząć i w zasięgu naszego wzroku zauważyliśmy kolejny guesthouse. Coś nas tknęło, żeby zapytać o cenę. Jak kobieta zobaczyła, że jest nas czworo, to od razu zaproponowała osobne…Czytaj dalej
Pora na powroty – póki co nie wracamy do Polski, a jedynie wracamy z najdalej wysuniętego na południe punktu naszej podróży. Nie mogliśmy jechać dalej ze względu na porę roku. Ziemia Ognista pozostanie na kolejny raz. Ostatni tydzień naszej podróży chcieliśmy spędzić w centralnym Chile. Czekała nas zatem jeszcze jedna…Czytaj dalej
Przyzwyczajeni do intensywnego tempa podróży, cieszyliśmy się na te kilka leniwych dni na Chiloé. Ale dziś już nas nosi. Rano chcieliśmy jechać do Valparaiso, ale nie ogarnęliśmy się w porę. Dlatego postanowiliśmy zajrzeć do Dalcahue na targ rękodzieła. Niestety impreza zdecydowanie przereklamowana, raczej stadion dziesięciolecia niż targ rzemiosła. Chociaż charakterystyczne…Czytaj dalej
Dzień oceaniczny. Bardziej dziko i bardziej na zachód już się nie da. Byliśmy w Parku Narodowym Chiloe, żeby zobaczyć ogromne plaże oceaniczne, wydmy Cucao i ścieżkę El Tepual. Wrażenia świetne, tym bardziej, że cały dzień świeciło słońce. Aby dostać się do tej niedostępnej części wyspy, trzeba jechać autobusem (jeden dziennie),…Czytaj dalej
Leniwy dzień. Spaliśmy do 9 (luksus), a potem ruszyliśmy do Chonchi. To niby 3-piętrowe miasto, ale nie znaleźliśmy tam żadnych pięter, w ogóle nie znaleźliśmy zupełnie nic. W związku z tym zawróciliśmy do Ancud, gdzie ruszyliśmy na poszukiwania stworów z Chiloe (szczególnie bogini mórz Pincoyi i strażnika jaskiń Invunche). Przeszliśmy…Czytaj dalej
Od rana w autokarze. Jedziemy na wyspę Chiloé – poznać legendy i mity Chile. Jedziemy cały dzień – najpierw do Puerto Montt, potem promem do Ancud, dalej do Castro. Trasy autokarowe coraz bardziej nam się dłużą – ile można czytać o historii Chile czy atrakcjach kulinarnych na Chiloé? Ufal skończył…Czytaj dalej
Z samego rana biegiem szykowaliśmy się na wulkan – pełne oprzyrządowanie, kombinezony, buty skorupowe (goretex podobno wymięka), czapki, rękawiczki oraz plecak z rakami, kaskiem i czekanem. Prawdziwa wspinaczka! Generalnie trasie towarzyszyła ogólna ekscytacja, ale też przepiękne widoki przez cały czas. Im wyżej, tym piękniej. Wchodziliśmy z przewodnikiem (warunek konieczny) i…Czytaj dalej
Całą noc spędziliśmy w autokarze, ale mimo że trasa była długa, nie wyspaliśmy się ze względu na nierozkładane siedzenia. Opracowaliśmy już bowiem wymogi autokaru sypialnego – jeśli ma nam zastępować łóżko, to musi jechać odpowiednio długo (najlepiej powyżej 8h) i mieć rozkładane siedzenia lub mało pasażerów :-) Najlepiej też, jeśli…Czytaj dalej
Zakończyliśmy wreszcie długi weekend w Chile i ruszyliśmy do Santiago, żeby tam złapać autobus do Pucón, a jak nie będzie, to do Valparaiso. Po tych paru dniach paraliżu komunikacyjnego nauczyliśmy się elastycznie podchodzić do trasy naszej podróży :-) Po 6 godzinach jazdy przenieśliśmy się z wiosennej i ciepłej La Sereny…Czytaj dalej
Mimo że pogoda dziś w kratkę (to nasz drugi deszcze od miesiąca), wybraliśmy się nad ocean pooglądać zwierzęta morskie. Mieliśmy nadzieję zobaczyć pingwiny, kormorany, albatrosy, lwy morskie i oczywiście delfiny. I to prawdopodobnie dzięki słabej pogodzie udało nam się je wszystkie zobaczyć! Wynajęliśmy łódkę z przewodnikiem, opłynęliśmy nią dwie wyspy,…Czytaj dalej
Z dworca w La Serenie jest dość daleko do centrum, a co mówić do portu. Ale po nocy w autobusie nie chciało nam się daleko chodzić i pukaliśmy do hosteli na uboczu, żeby już zrzucić te plecaki. No i w tym czasie (sobota 7 rano) przejeżdżała tamtędy señora Gladys, która…Czytaj dalej
Leniwy poranek w gorącym San Pedro de Atacama upłynął na rozmowach o różnicach kulturowych pomiędzy ludźmi w Peru, Boliwii i Chile oraz na przekręcaniu prania, żeby szybciej wysychało. Generalnie doszliśmy do wniosku, że Chilijczycy są bardziej rozrzutni, pewniejsi siebie i mniej gospodarni niż pozostałe nacje. W Boliwii za to jest…Czytaj dalej
Rano,w towarzystwie drugiego jeepa i więziennego busa z wiozącego grupę chilijskich staruszek ruszyliśmy w stronę granicy Boliwii z Chile. Ze względu na nublado musieliśmy wybrać okrężną drogę przez Calamę, ale z obietnicą, że dotrzemy wg planu. W rezultacie złapaliśmy 6 godzin opóźnienia! Jednak o kolejnych przesunięciach dowiadywaliśmy się stopniowo. Najpierw,…Czytaj dalej
Autobus rzeczywiście świetny, przespaliśmy całą noc. No może poza kontrolą bagaży o 4 nad ranem. W San Pedro (jedynej oazie na pustyni Atacama) nastawiliśmy się na ceny sufitowe i rzeczywiście tak było. Ostatecznie (po dłuuuugim spacerze po mieście i podwózce jeepem) wynegocjowaliśmy nocleg po 11$ za osobę w dwójce i…Czytaj dalej