Foto-podsumowanie roku 2011
Jaki jest bilans 2011 roku Wędrownych Ufali? Co się udało zobaczyć i przeżyć? Co poszło w odstawkę? Zapraszamy na podsumowanie fotograficzne roku.
Jaki jest bilans 2011 roku Wędrownych Ufali? Co się udało zobaczyć i przeżyć? Co poszło w odstawkę? Zapraszamy na podsumowanie fotograficzne roku.
Gwiazdka tuż, tuż, wszyscy w świątecznym pośpiechu biegają za choinką, prezentami i olejem lnianym. My oczywiście też w amoku, tyle że idąc po bombki na strych wciągamy od razu plecaki i śpiwory. Już za 5 dni będziemy jeść najlepszy kebab w Stambule i palić fajkę wodną w którejś z kafejek przy moście Galata.
Pojechałam do Gdyni obejrzeć reprezentacyjną ulicę Świętojańską ustrojoną niczym Times Square i poczuć magię świąt. Ostatecznie zafascynowałam się jednak systemami hydraulicznymi do przeciągania łodzi podwodnych!
Dziś pocztówka z mało popularnej, ale wyjątkowo położonej świątyni buddyjskiej na Bali. Jak napisałam o tym miejscu w notesie z podróży:
Często zachwalamy tu wyjazdy na własną rękę, ale trzeba przyznać, że jeśli chce się coś ciekawego zobaczyć, to trzeba się trochę namęczyć i wyjazd chociaż częściowo przygotować. Jak się do tego zabrać? O naszych doświadczeniach w dzisiejszym wpisie.
Rinjani to niesamowite miejsce. Jak pisałam wcześniej, że cały park narodowy zrobił na mnie ogromne wrażenie. Dziś chciałabym przedstawić kolejne z uzasadnień.
Będąc w Tatrach żal zrezygnować z pięknej pogody, jednak chęć poczucia góralskiej atmosfery i przejścia się po okolicznych wioskach zwyciężyła. Wybrałam się więc na poranny niedzielny spacer ulicami Bukowiny i podziwiając kolejne drewniane kapliczki i starannie wyrzeźbione detale domów szukałam owych górali.
Po dłuższej przerwie wracamy do serii pocztówek z podróży. A właściwie można powiedzieć, że zaczynamy ten projekt od nowa. Tak więc, moi drodzy, każdego niedzielnego poranka zapraszam Was do wyruszenia w krótką podróż i wprawienia się w wakacyjny nastrój. Choćby w trakcie porannej kawy*.
Babski wyjazd z mojej inicjatywy (wspartej zdaniem Ufala, który uznał, że mogłabym sobie gdzieś pojechać, bo musi spokojnie popracować) wcale nie oznaczał dla mnie chodzenia po górach. Tak jak się jeździ nad morze i wcale w nim nie pływa, tak nie było dla mnie super oczywiste, że wyjazd w góry musi być połączony z chodzeniem po nich… Czytaj dalej