W związku z tym, że data rozpoczęcia bloga jest sporna, pomyślałam, ze jubileuszem może być równa liczba wpisów. I oto proszę: dziś mamy 200. wpis na Wędrownych!
Kto by pomyślał, że taki spontaniczny pomysł na blogowanie nam się tak rozwinie: 200 wpisów, 330 komentarzy, relacje z 20 krajów, z kilkudziesięciu wyjazdów z plecakiem, z rowerem, a czasem ze służbową walizką. Do tego ponad tysiąc zdjęć… Tylko statystyk odwiedzin nie mamy od początku, bo w trakcie przenosin je pogubiliśmy. Wiemy natomiast, że od czerwca 2011 odwiedziło nas prawie 3000 osób głównie z Polski, Australii, Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych, Szwajcarii i Niemiec. Wykonali w tym czasie prawie 20 tysięcy odsłon, spędzając na stronie w sumie 24 tysiące minut.
Czy mogłoby być lepiej? Na pewno! Mimo, że to temat niszowy, są blogi, które świetnie sobie radzą i myślę, że wszystko przed nami. Wędrowni Ufale bardzo się zmienili przez ostatnie dwa lata. Na początku wpisy były krótkie, ale wyładowane zdjęciami. Teraz proporcja nieco się zmieniła, podobnie jak to, że już nie relacjonujemy dzień po dniu przebiegu naszych podróży. Staramy się w zamian za to zwrócić uwagę na miejsca i wrażenia niezwykłe, ale także takie, które szczególnie odradzamy.
Z pisania bloga mamy też mnóstwo pożytków. Przede wszystkim za sprawą bloga więcej wyjeżdżamy ;-) Naprawdę! Mobilizujemy się do szukania okazji do kolejnych wyjazdów i zbierania materiałów. Poza tym dużo więcej zapamiętujemy w trakcie podróży, poddajemy refleksji to, czego doświadczamy na swojej drodze. Przez to wyrabiamy sobie opinię i, mamy nadzieję, nasze relacje stają się ciekawsze. Blog sprawił też, że poznaliśmy mnóstwo nowych, fajnych ludzi z zakręconymi pomysłami. Część z nich spotkaliśmy oczywiście w podróży, a część może do takiej podróży zainspirowaliśmy.
Ale żeby nie było tak różowo, trzeba przyznać, że pisanie bloga ma też swoje koszty – jest niezwykle angażujące i czasochłonne. Wieczory spędzone na szlifowaniu tekstu i przygotowaniu zestawów zdjęć bywają bardzo długie, a i tak ciągle mam wrażenie, że mogłoby być lepiej, szybciej… Dodatkowo, odkąd piszę regularnie bloga nie mogę się skupić na niczym innym, jak na podróżach! Codziennie oprócz pracy zawodowej układam w głowie pomysły na kolejny wpis. Na tapecie jest zawsze kilka wyjazdów jednocześnie – jedne się skończyły i czekają na opis, inne przed nami i czekają na zapowiedzi… To potrafi skutecznie zmęczyć i sprowadzić pogawędki ze znajomymi do lakonicznego stwierdzenia: zajrzyj na bloga. Muszę jednak przyznać, że dyskusje, komentarze od Was, maile z pytaniami o pomoc w planowaniu podróży czy liczni goście na pokazach slajdów to najlepsza forma docenienia naszej pracy, która wynagradza te trudności :-)
Dlatego chętnie posłuchamy jakie Wy macie wrażenia po tych 200 wpisach. Który podobał Wam się najbardziej i dlaczego? Czemu do nas zaglądacie? O czym chętnie chcielibyście przeczytać?
Statystyki mówią, że najpopularniejsze wpisy to: ten o pakowaniu się w podróż, o zbieraniu kasy na wyjazdy i wszystkie wpisy z informacjami praktycznymi, szczególnie o Szackim Parku Narodowym. Czy Wy też je najbardziej lubicie?




Podsumowanie zacznę od siebie:
Moim ulubionym jest wpis z Kanady, który napisaliśmy kiedyś wspólnie z Ufciem. Czekałam wtedy w domu na relacje z Vancouver tak samo jak Wy na nasze wpisy na blogu i pierwszy raz czułam się jak czytelnik Wędrownych! Poza tym chętnie bym wróciła do takiego “współtworzenia” wpisów – to zawsze daje pozytywne rezultaty. Najtrudniej jest mi się z kolei zabrać za pisanie wpisów, w których muszę coś odradzić lub skrytykować, jak wpisy z Singapuru, Holandii, Ukrainy czy Białorusi. Wiem, ile osób wyrabia sobie opinie o miejscach i ludziach po naszych wpisach i staram się podchodzić do sprawy rozważnie.
Gratuluję tak okrągłego jubileuszu! Gdy patrzę na te statystyki, to widzę te długie godziny, które spędziłem na czytaniu Waszego bloga. W końcu zaglądam tu od około sześciu lat… Dużo się pozmieniało w Wędrownych, ale głównie na lepsze. Nowy design jest jak najbardziej przyjemny, konstrukcja bloga ułatwia sprawny podgląd na Wasze aktualne wspomnienia.
A co do ulubionego wpisu, to jakiś sentyment mam do wpisu z Wenecji. Krótki, lakoniczny, ale motywujący. Dzięki niemu miesiąc później zorganizowałem swój kolejny wypad do tego magicznego miasta. I była to najbardziej udana wizyta w Wenecji, tak bogata we wspomnienia, jakbym tam miesiąc spędził. W dużej mierze dzięki temu, że „polowałem” na te same kadry, które widziałem na blogu :)
Ufale, życzę Wam, żeby się ten blog rozrastał i miał coraz więcej czytelników!
Tomasz, dzięki, co za wypracowanie! Normalnie chyba Cię mianujemy honorowym czytelnikiem Wędrownych!
A tak przy okazji – bardzo miło wspominam ten wypad do Wenecji. Nie myślałam że może tam być miło w listopadzie.
Myślę, że oprócz tytułu należy się jeszcze na przykład honorowy login. A to głównie za to, że skoro Tomasz zagląda tu od 6 lat, to przez 4 lata patrzył na pustą stronę, gdyż pierwszy wpis ma datę 24. Sierpień 2009 ;)
Hmmm. Może na początku nie byli to wędrowni, tylko nareszcie.ufale :)
A moze Tomasz miał na myśli nareszcie.ufale.pl? To był czas mojej najwiekszej aktywnosci na Waszym blogu bo razem z Wami przezywalam Wasz slub ;)
Tak, nareszcie.ufale to były czasy :-))) I ten szok rodzinki, że adres strony internetowej na zaproszeniu ślubnym :-)
HA HA – Tomasz pisaliśmy w tym samym czasie ;) Pozdrowienia!!
To ja mogę dodać, że najbardziej lubię konkursy, a najbardziej ten w którym wygrałam kartkę ze świata :) Buziaki
Ba, no wiadomo! To była szybka akcja! Trzeba by może jakiś konkurs przed Turcją ogłosić. W końcu pocztówka z Kapadocji może być atrakcyjna :-)
Gratulacje z okazji okrągłych 200!Ja lubię wpisy osobiste, a mniej przewodnikowe. Szaleję za opisami z Waszych dalekich podróży, a jako foody, w szczególności cenię sobie notki kulinarne. Kocham genialne zdjęcia Asi i sobie je czasem nawet podkradam i ściągam na pulpit. Konkursy rulez!
LenKa, dzięki za Twoje typy, będę wiedzieć, jak się ustawić na dalsze 200 wpisów :-) A z tym ściąganiem zdjęć, to może pomyślę, jakby to zalegalizować :-))