Plantacje herbaty Cameron Highland



Pozostając w temacie jedzenia i picia, jednym z miejsc, które bez wątpienia znalazło się na naszej liście obowiązkowej to plantacje herbaty w Cameron Highlands.

Najkrócej można powiedzieć, że to niesamowite i zaskakujące. Niesamowite ze względu na widoki oraz pogodę, o jakiej marzymy od miesiąca – zimno i deszcz! Widoki zapewniają zaś niekończące się pagórki porośnięte niewielkimi krzakami herbaty, a na nich lśniące młode listki mieniące się wszystkimi odcieniami zieleni. Całość tworzy tak hipnotyzujący krajobraz, że mimo potężnego deszczu, który złapał nas w drodze powrotnej, nie daliśmy się zabrać na stopa przez ludzi, który podwozili nas wcześniej. Nie myślałam, że mogą mnie tak pagórki zaskoczyć. Niesamowita gra świateł, dynamicznie zmieniająca się widoczność i ta przestrzeń, której brakowało nam po ostatnio odwiedzanych wielkich miastach. Raj dla oczu.

IMGP4746

IMGP4735-1

IMGP4769

IMGP4706

IMGP4760

Po spacerze wśród pól herbacianych można skusić się jeszcze na filiżankę herbaty słynnej malezyjskiej firmy BOH, która ma tutaj swoją fabrykę i herbaciarnię z widokiem na plantacje. Sama fabryka nie była dziś otwarta, ale pyszna aromatyczna herbata dostępna jest w kuszących smakach z dodatkiem świeżych przypraw – wanilii, goździków czy limonki. Oczywiście nie mogliśmy sobie odmówić tej przyjemności.

IMGP4674

IMGP4655-2

W naszej opinii poza plantacjami nie ma w Cameron Highlands nic do roboty. Chyba że ktoś na ochotę zapłacić 40zł. za możliwość zerwania sobie samodzielnie kilograma truskawek lub przespacerować się wśród uli z dykty i nabyć lokalny miód za, bagatela, 50zł. za kilogram. Dla Azjatów może i atrakcja, ale dla Polaka?

Udostępnij na:
  • Facebook
  • email
  • Twitter
  • Blip
  • Google Buzz
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
  • Dodaj do ulubionych
  • Blogger.com
  • Wykop
  1. Marysia pisze:

    Piękna plantacja. Myślę że tam nie da się zrobić złego zdjęcia :) I te piękne pola herbaciane :) Aż chce się tam jechać. Ja dużo o Cejlonie naczytałam się na tym blog http://klub.dilmah.pl/blog/2011/06/02/slonie-w-skladzie-porcelany/ i od tamtej pory zachciało mi się tam jechac :)

  2. Ufale pisze:

    Rzeczywiście plantacje mają swój urok, bez względu na kraj, w którym się znajdują. Tutaj dodatkowym zaskoczeniem był mikroklimat, którego zupełnie się nie spodziewaliśmy i bardzo szybko zmieniająca się pogoda. Myślę, że zdjęcia w dużej mierze zależą od tego, w którym momencie je wykonasz – jeśli uda się uchwycić przebijające się przez chmury słońce, to fotografie od razu uzyskują blask.

  3. Kasai pisze:

    Widzę że o Cameron Highlands macie podobne zdanie do naszego! Powodzenia w dalszych podróżach. Pozdrawiam!

  4. Ania pisze:

    Będę tam we wtorek! I już nie mogę się doczekać, bo malezyjskie plantacje marzyły mi się od dawna:)

    • Asia pisze:

      Aniu, myślę, że warto się pomęczyć i wytrzęść w autobusie te kilka godzin. Mam nadzieję, że trafisz na piękną pogodę i pojedyncze promienie słońca będą oświetlać młode, lśniące listki herbaciane. Już nie mogę się doczekać Twoich zdjęć :-)

  5. Byłem tam kilka lat temu i zapewniam wszystkich ,że w Cameron Highlands jest znacznie więcej atrakcji niż ta niewątpliwie piękna plantacja firmy BOH. Nie zapominajcie o raflezjach, farmie motyli i innych owadów, płazów i gadów, trekach do ukrytych w dżungli wodospadów, czy miasteczku Tanarata.

    Pozdrawiam podróżników.

Dodaj komentarz