Cóż można powiedzieć. Po trzech dniach trekkingu na Rinjani mamy tak wiele wrażeń i przeżyć za sobą, że trudno je opisać na gorąco. To były dni zmagania się z własnymi słabościami, z warunkami atmosferycznymi, a także czas przyglądania się ciężkiej pracy ludzi, którzy nam pomagali. Na spokojnie opiszę jednak wszystko po powrocie, bo uważam, że to miejsce szczególnie warte zobaczenia. Teraz kilka obiecanych zdjęć.




A zawsze próbowałaś mnie przekonać, że Ty po górach to raczej nie lubisz chodzić ;) Teraz już Ci nie uwierzę! Pięknie tam :):):)
Eeeeeeeeeeeeh! fajnie!
Ufal! W ogóle nie poznałem Cię na tym pierwszym zdjęciu :)
Trochę się opaliłem, to dlatego. Poza tym teraz jestem Barbel (od Paweł), a nie Ufal
Ojejusiu, ale mi się zatęskniło za górskim powietrzem! Świetne zdjęcia, jak zwykle zresztą :) Dzielne Ufale, gratulacje!
Niesamowite miejsce!