Z wysp Gili wulkan Rinjani wyglądał bardzo tajemniczo. Pojawiał się tylko o świcie, by po dwóch godzinach schować się w chmurach. Zrywanie się o świcie nie jest tu wielkim wyczynem, bo słońce wschodzi o szóstej rano, ale trzeba ten wysiłek wykonać by móc zobaczyć w pełnej okazałości drugi co do wielkości wulkan w Indonezji. Po kolejnych erupcjach zapadł się wierzchołek wulkanu, a ulewne deszcze utworzyły wewnątrz ogromne jezioro. Nowy wierzchołek stanowi więc wyspę na jeziorze, a stary góruje nad całością ponad boczną ścianą krateru. Brzmi zachęcająco, aby się tam wdrapać?
![]()
U podnóża wulkanu, po obejrzeniu trasy 3-dniowego trekkingu, już nie możemy się doczekać wyjścia. Wydaje nam się, że to nie może być trudne skoro tyle osób tam wchodzi. Ale jednocześnie ilość metrów w górę do pokonania (pierwszego dnia 1300m, drugiego 500m, ostatniego 1000m) robi wrażenie. Podobnie konieczność wynajęcia tragarzy i ogromne ilości wody pitnej do zabrania. Uff, oby się udało.




Brzmi zachęcająco, czekam z niecierpliwością na relacje z trasy trekkingu.
Nie martwcie sie, nie jest takie trudne!
Skoro ja dalam rade bez przygotowania, w parze trampek i jeansow, Wy tez dacie rade!
Trzymam za Was kciuki i czekam na Wasze wrazenia. Jak wszystko dobrze pojdzie, to podaze Waszymi sladami w listopadzie:)
Pszczolka, może byłaś o innej porze roku albo trafiłaś lepszą pogodę? Ja raczej nie mogę powiedzieć, że to łatwizna. A już na pewno nie odważyłabym się iść w tych warunkach w trampkach ;)
Asiu, każdy dzień w pracy zaczynam od śledzenia Waszej wędrówki. Piękne miejsca. Bardzo Wam zazdroszczę.
Ściskam mocno i powodzenia.
LoJka
Pieknie!
wspaniale !a ja znowu skoro swit mam zajecie i sledze wasze poczynania .Prosze o wiecej
o rany! trzecia rano! to prawie czas indonezyjski!
Nie powiedzialam latwizna, ale da rade :)
W moim przypadku to bylo zupelnie spontaniczne, a o sprzecie trekkingowym nawet wtedy nie slyszalam.. Teraz latam w nowych Scarpach i jestem zachwycona:)
Bylam na poczatku pazdziernika, pierwszego dnia zaczelo lac i niewiele sie potem zmienilo. Na szczescie na samym szczycie bylo super. Droge powrotna przebylam w ulewie.
Ciesze sie, ze sugestia sie Wam spodobala!
oj tak, spodobała się :-) chociaż dała też sporo do myślenia.