Przed nami wulkan Rinjani



Z wysp Gili wulkan Rinjani wyglądał bardzo tajemniczo. Pojawiał się tylko o świcie, by po dwóch godzinach schować się w chmurach. Zrywanie się o świcie nie jest tu wielkim wyczynem, bo słońce wschodzi o szóstej rano, ale trzeba ten wysiłek wykonać by móc zobaczyć w pełnej okazałości drugi co do wielkości wulkan w Indonezji. Po kolejnych erupcjach zapadł się wierzchołek wulkanu, a ulewne deszcze utworzyły wewnątrz ogromne jezioro. Nowy wierzchołek stanowi więc wyspę na jeziorze, a stary góruje nad całością ponad boczną ścianą krateru. Brzmi zachęcająco, aby się tam wdrapać?

IMGP7901

U podnóża wulkanu, po obejrzeniu trasy 3-dniowego trekkingu, już nie możemy się doczekać wyjścia. Wydaje nam się, że to nie może być trudne skoro tyle osób tam wchodzi. Ale jednocześnie ilość metrów w górę do pokonania (pierwszego dnia 1300m, drugiego 500m, ostatniego 1000m) robi wrażenie. Podobnie konieczność wynajęcia tragarzy i ogromne ilości wody pitnej do zabrania. Uff, oby się udało.

Udostępnij na:
  • Facebook
  • email
  • Twitter
  • Blip
  • Google Buzz
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
  • Dodaj do ulubionych
  • Blogger.com
  • Wykop
  1. Przemek pisze:

    Brzmi zachęcająco, czekam z niecierpliwością na relacje z trasy trekkingu.

  2. Nie martwcie sie, nie jest takie trudne!

    Skoro ja dalam rade bez przygotowania, w parze trampek i jeansow, Wy tez dacie rade!

    Trzymam za Was kciuki i czekam na Wasze wrazenia. Jak wszystko dobrze pojdzie, to podaze Waszymi sladami w listopadzie:)

    • Ufale pisze:

      Pszczolka, może byłaś o innej porze roku albo trafiłaś lepszą pogodę? Ja raczej nie mogę powiedzieć, że to łatwizna. A już na pewno nie odważyłabym się iść w tych warunkach w trampkach ;)

  3. LoJka pisze:

    Asiu, każdy dzień w pracy zaczynam od śledzenia Waszej wędrówki. Piękne miejsca. Bardzo Wam zazdroszczę.
    Ściskam mocno i powodzenia.
    LoJka

  4. teragafil pisze:

    wspaniale !a ja znowu skoro swit mam zajecie i sledze wasze poczynania .Prosze o wiecej

  5. Nie powiedzialam latwizna, ale da rade :)

    W moim przypadku to bylo zupelnie spontaniczne, a o sprzecie trekkingowym nawet wtedy nie slyszalam.. Teraz latam w nowych Scarpach i jestem zachwycona:)

    Bylam na poczatku pazdziernika, pierwszego dnia zaczelo lac i niewiele sie potem zmienilo. Na szczescie na samym szczycie bylo super. Droge powrotna przebylam w ulewie.

    Ciesze sie, ze sugestia sie Wam spodobala!

Dodaj komentarz