Podwodne ogrody koralowe między wyspami Gili i Lombok odkryły przede nami świat zupełnie nieznany. A dodatkowo odkryły potrzebę kupienia obudowy wodoodpornej do aparatu ;)
Coraz to więcej sportów testujemy w trakcie podróży i coraz więcej dochodzi do katalogu Ulubione. Tym razem próbowaliśmy snurkować (snorkeling), czyli nurkować z okularami, rurką i płetwami tuż pod taflą wody. Początkowe próby założenia na siebie całego osprzętu kończyły się podduszaniem i zaparowywaniem okularów – trzeba jednak czasem pooddychać ustami ;) Po kilku mniej lub bardziej udanych próbach – szybka decyzja – głowa pod wodę i jest! Świat jak z bajki!
Koralowce wszelkich rozmiarów i kształtów, rozgwiazdy, ryby mieniące się kolorami tęczy, żółwie, co tylko chcieliśmy! Dla wzmożenia efektu kilkakrotnie przepływaliśmy łodzią do co ciekawszych zakątków – na przykład wpłynęliśmy w ławicę “rybek Nemo”! Wrażenia niesamowite, zupełnie nie oddają tego efektu filmy przyrodnicze. Wszystko jest tak dynamiczne i dużo bliżej niż się wydaje, tak jakby świat podwodny nas otaczał. Jakbyśmy byli jego częścią! Niesamowite!
Jedyny problem jaki się pojawia, to ulotność naszych wrażeń – póki co pozostają jedynie wspomnienia. Cóż, kolejne wydatki fotograficzne przed nami.




No tak, a mój aparat podwodny leży i się kurzy…
Zamiast zapytać, poprosić, ech, szkoda słów…
A byłyby takie piękne zdjęcia!
hehe, jak z tym obiektywem, co leciał kurierem ;)
W sumie nic straconego, jeszcze nurkowanie na Bali nas czeka!