Po powolnym szoku związanym z wysoką temperaturą i wilgotnością powietrza, zaczęliśmy dostrzegać ich uroki. Od wszechogarniającej zieleni roślin i mieniącego się błękitem morza nie możemy oderwać wzroku! Tym bardziej, że na Bali przylecieliśmy już po zmierzchu i dopiero następnego dnia zaatakowała nas ta feria barw wprost z okna. Oszołomieni kolorami z nieprzerwanie podziwiamy przyrodę – czy to z tarasu naszego bungalowu, okien bemo (lokalnego busa) czy z górnego pokładu promu. Nieopisana przyjemność!




I to jest relaks!
Wiecej fotek! Wiecej tekstu!
Ufal z Lechem naprawde konweniuja z napisem Safety+first nad ich glowami :D
Miał być wyjazd backpackerski, a tu bungalowy na plaży, palmy i kokosy ;) Ściski dla Was i czekam na więcej!!!!