A co tam, przyznam się od razu. Na Białoruś pojechałam nieprzygotowana. Podróżowałam bez przewodnika, bez informacji o kraju i listy miejsc do zwiedzenia. Próbowałam znaleźć coś w necie, ale z marnym skutkiem. W empiku książki były za drogie jak na kilkudniowy wyjazd, a i nie znam nikogo kto by był tam trampingowo i mi coś doradził. Mapę miałam tylko dlatego, że dostałam ją w prezencie od Gienka, który załatwiał nam wizy. I co się stało? No, tak naprawdę nic złego. Pojechałam, zobaczyłam Białoruś, poczułam klimat i zweryfikowałam to, co słyszałam, np. że na Białorusi czuć duch Mickiewicza. Owszem czuć, ale nie tu, gdzie myślałam.
Pierwszym miejscem, w którym owego ducha szukałam były brzegi jeziora Świteź. Jezioro jest ponoć tak niezwykłe i mistyczne, że jego wschody i zachody słońca pamięta się latami. Minęły trzy tygodnie od powrotu i jedyne co pamiętam to silny wiatr, zapadający się pomost, słońce zachodzące zupełnie z innej strony – niestety, kogo jak kogo, ale Mickiewicza nad Świtezią nie znalazłam, no może oprócz słów Świtezianki zapisanych na pomalowanym farbą olejną kamieniu.
Co można w związku z tym znaleźć nad Świtezią? Otóż jest to jezioro rzeczywiście ciekawe, ale geograficznie – nie wpływa do niego żadna rzeka, nie łączy się z żadnym innym zbiornikiem wodnym, powstało po prostu w wyniku zawalenia się warstwy osadowej. Wygląda jak lazurowa kropla w morzu lasów. Ma też bardzo ciekawy brzeg i nie chodzi o osławione sitowie, a raczej o nabrzeżne drzewa powyginane w dziwaczne kształty i jasnozielone mchy rozjaśniające nawet ciemne fragmenty lasu. Trudno tu rozbić namiot ze względu na liczne korzenie, ale spacer w tym miejscu jest rzeczywiście przyjemnością.
Gdzie zatem podział się Mickiewicz i jego duch? Romantyczny, melancholijny nastrój, nastrojowa muzyka i panie zbierające porzeczki z mickiewiczowskiego ogródka. Tu, w Nowogródku rzeczywiście czuć obecność wieszcza. Wchodząc do dworu można przejść się po skrzypiącym parkiecie, popatrzeć przez okna, przez które Mickiewicza witało poranne słońce i wyobrazić sobie, jak atmosfera Nowogródka wprawiała autora w twórczy nastrój.




Mam jakiś niedosyt po przeczytaniu tego posta..
A czego Ci brakuje? Temat szeroki, lepiej samemu się przekonać.