Na nieocenione zalety Podlasia, jako miejsca do uprawiania aktywnej turystyki, przyczyniają się głównie dzika przyroda i niewielka liczba turystów. Cztery parki narodowe, czyste lasy i rzeki, leniwie szumiące łąki sprawiają, że aż chce się wskoczyć na rower, kajak albo na… tratwę?
1. Rowerem po puszczy
Do dyspozycji mamy Puszczę Augustowską ze świetnymi leśnymi duktami wzdłuż kanału, Puszczę Knyszyńską poprzecinaną pełnymi uroku wioskami i oczywiście Puszczę Białowieską z żubrem na czele. Tym razem rowerem przemierzam tą ostatnią, zachwycając się starymi drzewami i podskakując na licznych korzeniach. Ścieżki wiodą wzdłuż głównej drogi, ale są na tyle kręte i często od niej oddalone, że można mieć poczucie kontaktu z dziewiczą przyrodą.
2. Z łukiem na koniu
Inną formą aktywności, która wciągnęła mnie do reszty, było łucznictwo konne inspirowane tradycjami tatarskimi. Pod Bohonikami mieści się stajnia, przy której można zobaczyć treningi i pokazy łuczników, a także spróbować swoich sił w strzelaniu z łuku siedząc na drewnianym obracanym koniu albo grając w łuczniczego golfa – wygrywa w nim ten, kto mniejszą ilością strzałów trafi do tarczy na środku łąki. Wciągające!
![]()
3. Kajakiem po Czarnej Hańczy
Kocham kajak. Prawie tak bardzo jak jazdę autobusem :-) Każdej wiosny marzę o tym, jaką by tu trasę obrać, jaką rzekę. Każdego roku chcę kupować kajak, bo wydaje mi się, że spędzę na nim całe wakacje. Najbardziej lubię takie szlaki wodne, które wiodą przez urozmaicony teren – trochę lasu, trochę traw, przenoski, manewry, mielizny… Czarna Hańcza jest jednym z takich typów podlaskich. I chociaż przenosek nie ma, to rzeka wije się po świetnym terenie, a bliżej kanału są fajne śluzy, więc ciągle coś się dzieje. Do polecenia!
4. Tratwą po Biebrzy
Ech, ile to ja już miałam planów, żeby popłynąć tratwą po Biebrzy. Ciągle coś nie wychodziło, a to nie było chętnych, a to czasu, a to pogoda się popsuła albo tratwy strasznie podrożały. No i dopiero na spotkaniu blogerów się udało. Spłynęliśmy kilka ładnych kilometrów i okazało się, że to wcale nie jest takie łatwe! Miało być leniwe dryfowanie wzdłuż trawiastych brzegów Biebrzy urozmaicone popijaniem piwa (tzw. spławianie żubrów tratwą), a tu ciągłe odpychanie i prostowanie, odpychanie i prostowanie! A do tego krajobraz, który rozwalał mnie kompletnie. Zrobiłam tyle zdjęć, co na niejednym tygodniowym wyjeździe… Gorąco polecam, chociaż szkoda, że nie można spływać tylko podczas świtów i zachodów słońca, a w ciągu dnia leżeć na pobliskich łąkach :-)
5. Na żywca w ruskiej bani
Na koniec coś, co nie jest może aktywną turystyką, jak się pomyśli o samym siedzeniu w gorącej drewnianej chacie. Ale już bieg przez górkę do pomostu i skok na główkę do lodowatego jeziora, ma sporo wspólnego z aktywnym Podlasiem :-) Ruska bania to wschodnia wersja sauny, domek z dwoma izbami i piecem, który rozgrzewa się kilka godzin drewnianym opałem. Szczególnie popularna jest na Suwalszczyźnie, chociaż spotykana też w innych częściach woj. podlaskiego. Tym razem zamiast zdjęć klip nakręcony w Wodziłkach. Mogę jedynie dodać, że w lecie jest równie odjazdowo!
Wpisy pozostałych uczestników: Iwony, Grześka, Darka i Piotrka.




Ta reklama jest fantastyczna!Podlasie na bani i po kwasie!
Też tak uważam :-) Już nie mogę się doczekać kolejnej wersji – tym razem na być lato, zieleń i kobiety :-)