Cóż mogę powiedzieć. Ile razy byłam w tym kraju gościem, tyle razy byłam zaskoczona. Według mnie Holendrzy to bardzo specyficzny naród. Tworzą najbardziej tolerancyjny, łatwo zmieniający zwyczaje i otwarty na inne kultury czy odmienności kraj w Europie. W pracy i na uczelni są świetnie zorganizowani, mega pracowici i nigdy nie odpuszczają wykręcając się kawką czy herbatką. Bez względu na to kim jesteś liczy się tylko praca. I za to ich podziwiam.
Ale jednocześnie są tak fatalnie nieelastyczni, że nie umiem z nimi współpracować. Na kogo nie trafię, to działa według schematu i wszystkie odstępstwa od normy są z zasady złe. Drobne zmiany w programie, opóźnienia w czasie, inne podejście do tematu, a już na pewno zmiany w budżecie – to ich wytrąca z rytmu pracy i powoduje zgrzyty.
I tak się zastanawiam, jak można być jednocześnie najbardziej i najmniej elastycznym? No jak?



