Co by się stało gdyby ominąć wszystkie żelazne punkty programu i zwiedzać Kijów pod katem zaskakujących przeżyć? Miasto ma dużo do zaoferowania w tym temacie. Można na przykład:
- posłuchać rzewnych ukraińskich pieśni
- wjechać trzęsącą się kolejką po równi pochyłej za jedyne 50 groszy
- zobaczyć madonnę zrobioną z pisanek
- zadzwonić dzwonem przed cerkwią św. Michała
- kupić na “kijowskim Montmartrze” legitymację przodownika pracy
- dać sobie powróżyć z reki na Placu Wyzwolenia
- wejść na głowę cara rosyjskiego
Oto kilka zdjęć na zachętę :-)



