Po co komu bitwa połtawska?
Żeby dostać się do Połtawy trzeba jechać 6 godzin pociągiem od Kijowa w stronę granicy rosyjskiej. Podobno warto, bo Połtawa to kulturalna stolica Ukrainy… Czytaj dalej
Żeby dostać się do Połtawy trzeba jechać 6 godzin pociągiem od Kijowa w stronę granicy rosyjskiej. Podobno warto, bo Połtawa to kulturalna stolica Ukrainy… Czytaj dalej
W związku z pytaniami w komentarzach i mailach, dziś wpis praktyczny dotyczący naszych doświadczeń w zbieraniu pieniędzy na wyjazd. Wiem, ze łatwiej byłoby usłyszeć, że odziedziczyliśmy fortunę po dziadkach i dlatego wyjeżdżamy często i daleko. Prawda jest jednak taka, że stać nas na podróżowanie dzięki samodyscyplinie, rezygnacji z wygód życia codziennego i obniżaniu kosztów podróży. … Czytaj dalej
Co by się stało gdyby ominąć wszystkie żelazne punkty programu i zwiedzać Kijów pod katem zaskakujących przeżyć? Miasto ma dużo do zaoferowania w tym temacie. Można na przykład:… Czytaj dalej
Tak się stało, ze znów trafiłam na Ukrainę. Tym razem były pociągi sypialne, trzęsące się marszrutki i trzy wielkie miasta: Kijów, Lwów i Połtawa. Dziś kilka słów o pięciu kijowskich obowiązkowych punktach programu… Czytaj dalej
Nasze półroczne zapowiedzi stały się właśnie faktem. Udało się wreszcie połączyć bloga i naszą stronę ze zdjęciami.
Od dziś ruszamy w nowej odsłonie!… Czytaj dalej
W związku ze znikomą liczbą informacji w Internecie na temat Szackiego Parku Narodowego, postanowiłam zrobić wpis praktyczny. Trochę informacji o dojeździe na miejsce, o trasach rowerowych, atrakcjach, noclegach i cenach… Czytaj dalej
Głównym punktem programu w Szackim Parku Narodowym jest tzw. ukraiński Bajkał, czyli jezioro Świtaź (nie mylić z mickiewiczowską Świtezią z Białorusi). Wokół niego istnieje jedyny ruch turystyczny w parku, w sezonie działają piaszczyste plaże, można wypożyczyć rowerki wodne, połowić ryby albo starą drewnianą łódką dopłynąć na niewielką wysepkę na środku jeziora. Muszę przyznać, że Świtaź ma wyjątkowy klimat… Czytaj dalej
Już trzeci post o Ukrainie, a jeszcze nie było nic o cmentarzach, które stanowiły kluczowy element naszej podróży :-) W trakcie tych sześciu dni na Ukrainie byłam więcej razy na cmentarzu, niż przez ostatni rok w Polsce :-) Ale po kolei… Czytaj dalej
Słyszeliśmy od znajomych, czytaliśmy na forach i wierzyliśmy w to, że ludzie na Ukrainie są otwarci i bardzo serdeczni wobec turystów. Ale nie spodziewaliśmy się, że aż tak! Z zaskakującą dla mnie tolerancją pytali o nasze tradycje religijne czy opinie o świecie, przyjmując wszystko bez pogardy. Zastanawiam się, czy na polskiej wsi jest podobnie?… Czytaj dalej
Pierwsze dni na Ukrainie minęły na zachwycaniu się życiem codziennym zabużan, ich tradycjami i gościnnością. Gospodarka konna, brak dróg asfaltowych, skromne warunki życia, ale jednocześnie barwna religijność zrobiły na mnie największe wrażenie… Czytaj dalej