W związku ze stale beznadziejną pogodą i słabym programem TV, zostałam matką zastępczą czworga tygodniowych prosiąt, które co 2 godziny wymagają karmienia ciepłym mleczkiem i wygrzewania pod żarówką. Tyle że jak już się wejdzie do obory, to kto żyw pragnie uwagi i miłości… I patrzy tymi ślepiami, i łasi się, i robi te suwalskie podskoki…
Po każdej takiej pachnące sesji przyjaźni miałam bezwzględny zakaz przebywania w towarzystwie innych osób. Nie mówiąc już o wchodzeniu w kurtce i butach roboczych do auta…







